W rundzie wiosennej Zagłębie Sosnowiec rozegrało cztery mecze i dwukrotnie się skompromitowało. Wydawało się, że ciężko będzie przebić domową porażkę 1:4 sprzed dwóch tygodni z rezerwami Śląska Wrocław, ale podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego pokazali, że nie jest to niemożliwe. Tym razem przyjęli siódemkę od walczącej o awans Olimpii Grudziądz.
Quo vadis Zagłębie?
Aż trudno uwierzyć, że między tymi dwiema kompromitacjami Sosnowiczanie wygrali 1:0 z również walczącym o awans Podhalem Nowy Targ. Po tamtym meczu głównie mówiono nie o przerwanej serii siedmiu spotkań bez zwycięstwa, a o transparentach wywieszonych przez kibiców Zagłębia. Można było przeczytać m.in.:
- „Tak wygląda wasze zaangażowanie? Nie będzie przyjemne następne spotkanie„.
- „Ch*ja warte piłkarzy obietnice, Zagłębie to my – kibice!!”.
- „Myśleliście, że to jest polski Cristiano, a on przyszedł tutaj zarobić siano. Kwotę kontraktu ustalił telefonicznie, tak klubem rządzicie patologicznie”, odnoszący się do napastnika Zagłębia, Szymona Sobczaka.
W bieżącym sezonie ligowym były napastnik Wisły Kraków czy Arki Gdynia zdobył zawrotne zero bramek. Zdecydowanie lepiej radzi sobie jego konkurent w walce o wyjściowy skład, czyli Jewgienij Szykawka. Białorusin w trwającej rundzie wpisywał się na listę strzelców w każdym z trzech ostatnich spotkań.
Jego gol w meczu w Grudziądzu był trafieniem wyrównującym. Olimpia otworzyła wynik kilkadziesiąt sekund wcześniej, gdy rzut karny wykorzystał Iwan Ciupa. Worek z bramkami mógł się rozwiązać jednak znacznie wcześniej, bo w pierwszych dziesięciu minutach Grudziądzanie dwukrotnie obili poprzeczkę.
Olimpijska forma Grudziądzan
Prawdziwy dramat dla Sosnowiczan rozegrał się jednak po zmianie stron. Olimpia wbiła rywalom aż sześć bramek. Zaczęło się już w 48. minucie, kiedy Bartłomiej Wasiluk sprezentował rywalom gola, podając piłkę do przeciwnika, Maxa Pawłowskiego. Następnie gole strzelali Łukasz Moneta, Kacper Jarzec, Artur Siemaszko, ponownie Max Pawłowski i ponownie Artur Siemaszko.
Już chyba nic nie uratuje Wojciecha Łobodzińskiego. Pytanie, czy coś jest w stanie uratować Zagłębie Sosnowiec przed kompletnym upadkiem?
W 2019 roku grali w Ekstraklasie. W 2026 mogą wylądować w 3. lidze. https://t.co/wSLxRW6n7j
— Bartosz Wieczorek (@Bart_Wieczorek) March 15, 2026
Swoją drogą Pawłowski miał dzisiaj sporo szczęścia, bo jego drugi gol również padł po wielbłądzie gracza Zagłębia – bramkarz gości przy wybiciu piłki trafił w Pawłowskiego i tak padł gol na 6:1.
Po dziesiątej już porażce w sezonie Zagłębie zajmuje 14. miejsce w lidze i ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Olimpia z kolei walczy o bezpośredni awans i po zwycięstwie zrównała się oczkami z Wartą Poznań, choć ta ma jeden mecz rozegrany mniej. Liderem jest Unia Skierniewice, która za trzy dni zmierzy się z… Zagłębiem Sosnowiec.
Wydaje się, że podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego będą musieli po tym spotkaniu nadać sygnał SOS.
Jak można uratować Zagłębie? Czekamy na propozycje.
— 100% Zagłębie Sosnowiec (@100Zaglebie) March 15, 2026
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Jagiellonia odczuwa trudy sezonu. „Z Lechią nic się nie zgadzało”
- Papszun potwierdził. Kontuzja reprezentanta Polski
- Arka dostanie miliony od miasta. Najwyższa kwota od dwóch lat
Fot. Newspix