FIFA: Kotwica to Kotwica. Na wiele miast pada blady strach

AbsurDB

Autor:AbsurDB

06 marca 2026, 12:33 • 7 min czytania 28

Reklama
FIFA: Kotwica to Kotwica. Na wiele miast pada blady strach

Jak zobowiązania wobec zawodników przytłaczają cię tak, że nie jesteś ich już w stanie regulować, to musisz sobie jakoś radzić. W takiej sytuacji prezesi wielu polskich klubów znali jedno genialne rozwiązanie: zakładamy nowy podmiot i pod taką samą nazwą, na tym samym stadionie, z tymi samymi kibicami zaczynamy od nowa w niższej lidze. A długów wierzyciele nie mają już od kogo odzyskać. Dotąd było to zgodne z polskim prawem, ale niespodziewany sprzeciw zgłosiła… FIFA. Uznała bowiem zgłoszony do okręgówki Morski Klub Sportowy Kotwica Kołobrzeg za podmiot odpowiedzialny za zobowiązania Miejskiego Klubu Piłkarskiego Kotwica, który jeszcze wiosną grał w 1. Lidze. Blady strach padł na liczne polskie miasta, które sądziły, że takim przekrętem wywiną się od odpowiedzialności.

FIFA uznała nowy, zgłoszony do okręgówki klub, za spadkobiercę starej, zadłużonej Kotwicy Kołobrzeg

Nie będziemy uprawiali aż takiej megalomanii, by napisać o Kotwicy Kołobrzeg, że jest to klub słynny. Serio, tak nazwały ją Sportowe Fakty WP:

W rzeczywistości Kotwica to po prostu klub znany, ale „znany i lubiany” – to byłoby jednak zbyt wiele. Po dobrych sezonach w 2. Lidze, w 2024 roku awansował nawet na zaplecze Ekstraklasy. Opinia publiczna zapamiętała go jednak nie ze względu na występy boiskowe, ale na telenowelę, w której akcji wystarczyłoby na kilka sezonów.

Reklama

Kotwica w 2020 roku:

  • Zapewnia zawodnikom nawet pięciocyfrowe sumy w kontraktach, ale opóźnienia potrafią sięgnąć pół roku.

  • Przed ważnym meczem reguluje płatności jedynie tym graczom, którzy wychodzą w pierwszym składzie.

  • W momencie sporych poślizgów w wypłatach chce zmotywować pieniędzmi ligowego rywala tak, by ten spiął się przed meczem z drużyną walczącą o awans.

  • Niektórym piłkarzom podsuwa aneks do umowy, który gwarantuje rozwiązanie kontraktu w razie jakiejkolwiek kontuzji.

  • Z jednym piłkarzem – zdrowym jak wół, lecz niepasującym do koncepcji – prezes klubu jeździ od kliniki do kliniki, by udowodnić mu, że ten ma kontuzję i powinien opuścić zespół.

  • Nakazuje niepotrzebnym zawodnikom stawiać się na treningach, ale nie pozwala im dotykać piłki.

  • Zabrania wyjeżdżać z miasta, nawet w dni wolne.

  • Nie opłaca piłkarzom składek, a pisma z ZUS-u chowa głęboko w szafie.

  • Nie opłaca części swoich przewoźników. O fakturach z restauracji nie wspominając.

  • potrafi wycofać drużynę rezerw i zespół juniorów starszych, jednocześnie przestając płacić za szkołę występującego tam kontuzjowanego zawodnika.

Kotwica w 2022 roku:

Podpisując kontrakt, musisz liczyć na dobrą formę, bo „jeśli nie grasz, umowa przestaje obowiązywać”.  Jednego dnia prezes wmawia piłkarzom, że symulują kontuzje, by następnego zesłać ich do rezerw. Piłkarz z pękniętą czaszką leczy się na Śląsku, ale nagle, na kaprys prezesa, musi rzucić wszystko i wrócić kilkaset kilometrów. Szef klubu przegrywa wszystkie rozprawy sądowe o zaległości finansowe, a i tak pozostaje bezkarny .

Kotwica w 2024 roku:

Zaległości części piłkarzy to dwie pełne pensje. Nikt nie otrzymał też premii za awans do 1. ligi. Trener Ryszard Tarasiewicz również zaczął odczuwać już, jaki jest Adam Dzik – pojawiają się sugestie, by niektórzy zawodnicy, którzy za dużo się upominają, nie grali w pierwszym składzie. Wczoraj piłkarze mieli spotkać się z prezesem. Mimo długiego oczekiwania, ten nie pojawił się w klubie.

Prezes Adam Dzik nie jest zadowolony z tego, że piłkarze się upominają o pieniądze, a nawet sugeruje im, że jeśli nie przestaną, to ogłosi upadłość klubu i nikt nie dostanie swoich zaległości.

Klub w oświadczeniu pisze, że zawsze kierował się szacunkiem, uczciwością i życzliwością względem swoich pracowników, kibiców, a także rywali na boisku.

Reklama

Po awansie: Takiej sytuacji jeszcze nie było, bo zwykle, gdy zaległości zaczynały zbliżać się do momentu, po którym można rozwiązać kontrakt, Adam Dzik przelewał jedną z zaległych pensji i kupował sobie czas. Teraz jednak na spotkaniu usłyszeliśmy, że pieniędzy nie ma i żadnych wypłat nie otrzymamy.

Prezes pozywa miejscowego dziennikarza na… 100 tysięcy złotych.  Zespół ma być przejęty przez ukraińskich inwestorów. PZPN zawiesza licencję klubu i karze go zakazem transferowym.

Prezes Adam Dzik po awansie

Reklama

Kotwica w 2025 roku:

Wysyła na mecz trzynastu zawodników. Wystawia bramkarza w polu. Przekracza limit zawodników spoza Unii Europejskiej i zostaje ukarana walkowerem. Prezes zwalnia wszystkich zawodników i członków sztabu. Mailowo. Prezes przekazuje prawa do herbu i grup młodzieżowych do nowego podmiotu – Morskiego Klubu Sportowego, który ma zacząć od okręgówki. Oczywiście nie uznając długów starego tworu. Choć sąd odrzuca wniosek o jego upadłość.

O prezesie Dziku powstał cały odcinek Patoligi. A właściwie to dwa, gdy okazuje się, że milionowa dotacja z miasta wyparowała.

FIFA blokuję odbudowę Kotwicy

Po starcie nowego podmiotu od ligi okręgowej wydawało się, że sytuacja nie będzie już tak ciekawa i że nowi ludzie w spokoju będą mogli odbudowywać piłkę w Kołobrzegu. Dlatego, gdy nowy klub otrzymał pismo od FIFA nakazujące mu opłacanie zaległości wobec byłego zawodnika, uznał to za pomyłkę. O całej sprawie donosi portal Miasto Kołobrzeg.

Zawodnik nie miał przecież nigdy kontraktu z Morskim Klubem Sportowym „Kotwica”, a jedynie z Miejskim Klubem Sportowym, w którym rządził Adam Dzik. Sebastian Staszczak, prezes nowego podmiotu wysłał wyjaśnienia do międzynarodowej federacji. Tymczasem FIFA odpisała:

Reklama

„Morski Klub Sportowy Kotwica Kołobrzeg (Strona Pozwana) zostaje uznany za odpowiedzialnego za długi zaciągnięte przez Miejski Klub Piłkarski „Kotwica” Kołobrzeg (MKP Kotwica Kołobrzeg) i w związku z tym zostaje uznany za winnego niewywiązania się w pełni z decyzji FIFA wydanej 12 czerwca 2025 r.”

Nowy klub ma w ciągu miesiąca zwrócić 30 000 euro wraz z odsetkami, w przeciwnym razie zostanie na niego nałożony zakaz rejestracji nowych zawodników. Sytuacja jest patowa. Brak regulacji zobowiązań w praktyce zablokuje rozwój klubu w przyszłości. Spłata jednego długu otworzy kolejkę chętnych, którym dawny podmiot nie zapłacił.

Trzeba przyznać, że grono, które chciało odbudowywać Kotwicę, nie chciało mieć nic wspólnego z dawną patologią. Zależało mu jedynie na kontynuacji historii tego zasłużonego klubu. I tu jest pies pogrzebany. Wygląda na to, że w ciągu dwóch tygodni polska piłka dowiedziała się o dwóch obowiązujących w Europie zasadach. Najpierw Śląsk Wrocław dowiedział się, że gminy nie mogą ot tak po prostu przelewać milionów złotych na konta profesjonalnych klubów sportowych, bo stanowi to nielegalną pomoc publiczną i podlega zwrotowi. Afera ta zatacza coraz szersze kręgi, a temat na światło publiczne wyciągnął Jakub Białek.

Przepisy zabraniają takich machlojek

Drugą z zasad jest to, że w świetle przepisów FIFA klub kontynuujący tradycję wcześniej istniejącego odpowiada za jego długi! Artykuł 21. Regulaminu Dyscyplinarnego FIFA oraz artykuł 25. Regulaminu Transferowego FIFA stanowią:

Reklama

Sportowy następca dłużnika jest uznawany za dłużnika i podlega wszelkim decyzjom lub pismom potwierdzającym wydanym przez Trybunał Piłkarski. Kryteria oceny, czy podmiot jest sportowym następcą innego podmiotu, obejmują między innymi siedzibę, nazwę, formę prawną, barwy klubowe, zawodników, udziałowców lub interesariuszy lub strukturę własnościową oraz kategorię rozgrywek. 

Siedziba nowej Kotwicy, jej nazwa (poza pierwszym słowem), barwy i stadion są identyczne, jak w starej. W sprawach prowadzonych przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w kontekście takich klubów, jak CSKA Sofia, Politechnica Timiszoara, Rapid Bukareszt, czy nawet Polonia Bytom, analizowane były najdrobniejsze szczegóły. Nawet to, że strona internetowa nowego klubu powołuje się na kontynuację tradycji starego, czy zostały przy nim te same grupy kibicowskie, a nawet, że nowy podmiot używa facebookowego profilu starego (tak stało się w Kołobrzegu). Wygląda na to, że nowe władze Kotwicy były tego tak mało świadome, że stworzyły specjalne logo podkreślające ciągłość istnienia klubu na jego osiemdziesięciolecie:

I weź tu udowodnij, że nowy podmiot to nie kontynuacja starego.

Reklama

Co ciekawe, podobne podejście stosuje też koszykarska FIBA, co jest o tyle istotne, że w Polskiej Lidze Koszykówki można było wycofać się z rozgrywek, przestać płacić, a następnie… wykupić dziką kartę na grę w lidze dla nowego podmiotu o podobnej nazwie i tych samych barwach.

Ten przepis może zmienić polską piłkę

Krótko mówiąc: nie da się już stosować „polskiego przekrętu”: startowania od zera w niższej lidze puszczając do wszystkich (oprócz wierzycieli) oczka: wiadomo, że „my” to nadal „my”, ale na papierze „my” to nie dawni „my”.

Wbrew pozorom sprawa Kotwicy łączy się ze sprawą Śląska. Pojawiające się opinie: i tak nie oddamy nielegalnej pomocy, tylko zaczniemy od IV ligi, odcinając się od długów, polegają wyłącznie na podobnych wydarzeniach z przeszłości, w których się to udawało. Według obecnego stanu prawnego, taki fikołek nie jest już możliwy.

Z całą stanowczością trzeba podkreślić: stawia to olbrzymią odpowiedzialność przed kibicami! Nie można już z boku oglądać, kto przychodzi rządzić w twoim klubie i kto zostaje inwestorem. Nie można siedzieć na fotelu ze spokojnym nastawieniem: oby mu się udało, a jak nie, to zaczniemy od niższej ligi i nasz Śląsk/Widzew/GKS Tychy/Polonia Warszawa/itd. i tak będzie istniał, a za dawne błędy nie odpowie.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O KOTWICY KOŁOBRZEG NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

28 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Po losowaniu Pucharu Polski. Cenne może być piąte miejsce w Ekstraklasie

AbsurDB
0
Po losowaniu Pucharu Polski. Cenne może być piąte miejsce w Ekstraklasie

Betclic 1. Liga