Hit 26. kolejki 2. Bundesligi zdecydowanie dowiózł. Schalke Gelsenkirchen tylko zremisowało przed własną publicznością 2:2 z Hannoverem 96, choć do przerwy prowadziło 2:0. Swój wkład w odrobienie strat miał Maik Nawrocki, który w końcówce zdobył bramkę kontaktową.
Spokojne prowadzenie do przerwy
Pierwsze minuty upłynęły pod znakiem przewagi miejscowych. Schalke nie pozwalało rywalom na wiele, a wynik już w pierwszym kwadransie mógł otworzyć Edin Dżeko. Strzał Bośniaka obronił jednak Nahuel Noll.
Gdy goście pomału zaczynali dochodzić do głosu, a gra się bardziej wyrównała, ekipa z Gelsenkirchen wyprowadziła dwa ciosy. Oba gole padły po dośrodkowaniach – najpierw Dżeko sfinalizował zagranie Kenana Karamana strzałem prawą nogą, a chwilę później sam Turek wpisał się na listę strzelców, zdobywając bramkę głową.
Tuż przed przerwą swoją szansę miał Benjamin Kallman, ale Loris Karius obronił jego próbę. Skoro przy byłych ekstraklasowiczach jesteśmy, to warto odnotować, że Kallman, Daisuke Yokota oraz Maik Nawrocki rozpoczęli mecz w wyjściowym składzie, a na ławce rezerwowych przez całe spotkanie pozostał Virgil Ghita. Cała czwórka reprezentuje barwy Hannoveru 96.
Po zmianie stron obraz spotkania zbytnio się nie zmienił. Także po czerwonej kartce dla Dżeko, który wpakował się nogą w brzuch Husseyna Chakrouna. Niecelowe zagranie, ale bardzo bolesne i słusznie wycenione na czerwoną kartkę.
Nawrocki jednym z bohaterów
Do 80. minuty zespół z Hannoveru był całkowicie bezradny w ofensywie i to Schalke prezentowało się lepiej. W końcówce goście poczuli jednak krew.
Wszystko zaczęło się od faulu Nikoli Katicia, który powalił na ziemię Noela Aseko-Nkiliego. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a do rzutu karnego podszedł Enzo Leopold, który spudłował. Znowu, bo tydzień wcześniej także nie wykorzystał jedenastki w spotkaniu z Greuther Furth. Warto jednak pochwalić za interwencję Lorisa Kariusa.
Radość miejscowych nie trwała jednak długo, bo po rzucie rożnym goście strzelili gola. Benedikt Pichler trafił w poprzeczkę, a jego strzał na pustą bramkę dobił Maik Nawrocki. Początkowo zdaniem sędziów Polak znajdował się na spalonym, jednak po kolejnej analizie VAR gol został zaliczony.
𝐆𝐎𝐋 🇵🇱 𝐌𝐀𝐈𝐊𝐀 𝐍𝐀𝐖𝐑𝐎𝐂𝐊𝐈𝐄𝐆𝐎 ⚽
Najpierw zmarnowany rzut karny, potem duże zamieszanie i uznana bramka! ✅ Ostatecznie Hannover zremisował z Schalke 2:2. #BundesTAK 🇩🇪 pic.twitter.com/Gv9F7uZ797
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) March 15, 2026
Środkowy obrońca mógł także wywalczyć drugą jedenastkę dla swojej drużyny, jednak arbitrzy nie zdecydowali się sprawdzić, czy uderzenie łokciem rywala w jego twarz kwalifikowało się na rzut karny. Polak krwawił z nosa, ale ostatecznie dokończył spotkanie.
I gdy wydawało się, że Schalke przetrwa całą połowę w dziesiątkę i utrzyma prowadzenie do końca, do akcji wszedł Karius. Niemiec źle ocenił dośrodkowanie z prawej strony, co wykorzystał Benedikt Pichler, który zagwarantował swojej drużynie jakże cenny punkt.
Schalke mogło odskoczyć od drugiego Darmstadt na cztery oczka, a ostatecznie ma jedynie pięć punktów przewagi nad… piątym Hannoverem. Spory ścisk panuje w czołówce 2. Bundesligi, a zespół Nawrockiego wciąż ma niewielką stratę do strefy barażowej, w czym duża zasługa Polaka.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Przełamanie Dawida Kownackiego. Trafił w urodziny [WIDEO]
- Pierwszy gol Bogusza w nowych barwach. I to jaki ważny [WIDEO]
- Puchacz walczy o powołanie. Przewodzi w klasyfikacji
Fot. Newspix