Napastnik Korony wreszcie się przełamał. Z Wyspami Salomona

Jan Broda

Autor:Jan Broda

27 marca 2026, 14:26 • 2 min czytania 0

Reklama
Napastnik Korony wreszcie się przełamał. Z Wyspami Salomona

Mamy już końcówkę marca, a Władimir Nikołow wciąż czeka na pierwszego gola w Ekstraklasie w barwach Korony. Zerowy dorobek bramkowy nie przeszkodził mu jednak w otrzymaniu powołania do reprezentacji Bułgarii. W narodowych barwach napastnik w końcu odnalazł drogę do siatki, i to trzykrotnie, choć trzeba przyznać, że nie była to wielka sztuka, bo Bułgarzy pokonali Wyspy Salomona aż 10:2 w ramach miniturnieju FIFA Series.

Nikołow trafił do Korony latem ubiegłego roku. W Kielcach po cichu liczyli, że bułgarski napastnik podtrzyma strzelecką dyspozycję ze Slavii Sofia, dla której w poprzednim sezonie zdobył 10 goli w 30 meczach, dzięki czemu zapracował na debiut w reprezentacji. Wynik może nie powalający z nóg, ale dający nadzieję na przynajmniej kilka bramek.

Vladimir „Defensywny napastnik” Nikolov

Trener Jacek Zieliński od początku obdarzył 25-latka zaufaniem, wystawiając go w wyjściowej jedenastce w pierwszych trzech meczach Ekstraklasy – kolejno z Wisłą Płock, Legią Warszawa i Zagłębiem Lubin. Korona jednak żadnego z tych spotkań nie wygrała, Nikołow ani razu nie trafił do siatki i szybko spadł w hierarchii napastników.

Potem jak już pojawiał się na boisku, to tylko z ławki, a po przyjściu zimą Mariusza Stępińskiego do Kielc, w ogóle przestał się łapać nawet do szerokiej kadry meczowej. W Ekstraklasie Nikołow ma zero bramek i jedną asystę. Jedynego gola strzelił z rzutu karnego w 1/16 finału Pucharu Polski ze Zniczem Pruszków.

Reklama

Z tak mizernym dorobkiem pewnie nawet nie mógłby liczyć na powołanie do drużyny narodowej, jednak Bułgarzy nie mogą narzekać na klęskę urodzaju, stąd Nikołow regularnie otrzymuje zaproszenia na kolejne zgrupowania. W kadrze również nie rozpieszczał formą, bo w dziewięciu meczach – niespodzianka – nie trafił ani razu.

Nikolov wreszcie się przełamał. Rywalem… Wyspy Salomona

Aż do dzisiaj. Jak już się odblokował, to na dobre, bo zaliczył hat-tricka. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że powodów do świętowania zbyt wielkich nie ma, bo w tym samym czasie bramki zdobyło jego pięciu innych kolegów z boiska. Bułgaria rozgromiła 10:2 Wyspy Salomona w ramach towarzyskiego miniturnieju FIFA Series.

Reklama

Nikołowowi pozostaje życzyć podtrzymania skuteczności. W następnym spotkaniu napastnik Korony prawdopodobnie również będzie sobie mógł postrzelać. W finale Bułgaria zmierzy się ze zwycięzcą egzotycznej pary Indonezja – Saint Kitts i Nevis.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Potulski o szkoleniu w Polsce: Na Zachodzie poziom jest wyższy

Jan Broda
0
Potulski o szkoleniu w Polsce: Na Zachodzie poziom jest wyższy

Inne reprezentacje