Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY!
Dwie wiadomości. Dobra i zła. Zła jest taka, że poharatano Wayne’a Rooneya, mojego ulubionego gracza, jednego z pięciu w Anglii, którego rozpozna każdy sprzedawca kebabu i ponoć każda burdelmama, autora paru setek goli i sześciu nienapisanych książek. No, żal chłopaka, naprawdę bardzo. Ale wiadomość dobra jest taka, że skoro ma wypaść na miesiąc, to raczej nie zdąży z formą na październik. Kiedy gramy właśnie z Anglią. No to jednego mamy jakby z głowy. Jeszcze tak z dziesięciu, […]
redakcja
• 7 min czytania
2