Na „Bomba per Bomba” wypiłem, jakby to zliczyć, jedną całą szklankę whisky…
– Dostałem telefon od znajomego, który pracował dla Hustlera. Robiliśmy filmy w mega jakości, mega, skoro Hustler się tym interesował i to kupował. Ja byłem producentem, który był odpowiedzialny za przygotowanie miejsca, cateringu, kamer, musiałem zamówić make-up, naładować baterie i parę innych rzeczy. Było tam trochę do ogarniania i w sumie nie byłoby tak źle, gdyby nie montaż. To była masakra kompletna. Stężenie jęków na minutę to był jakiś szok – mówi Marcin Grzywacz, […]
redakcja
• 16 min czytania
5