Ekstraklasa - 28. Kolejka

Kyriakos Savvidis 30"

Najlepszy atak ligi zatrzymany. Wisła znalazła sposób na Lechię

Wojciech Piela

10 kwietnia 2026, 20:14 • 6 min czytania 16

Reklama
Najlepszy atak ligi zatrzymany. Wisła znalazła sposób na Lechię

Wisła Płock znalazła sposób na zatrzymanie najgroźniejszej ofensywy Ekstraklasy. Po wyrównanym meczu gospodarze pokonali Lechię Gdańsk 1:0, a o losach spotkania przesądził błysk indywidualny Kyriakosa Savvidisa. To zdecydowanie nie był mecz pełen fajerwerków, ale ekipa Mariusza Misiury zdecydowanie przypominała najlepszą wersję siebie z rundy jesiennej. Lechia będzie żałowała zmarnowanych okazji, choć z drugiej strony w ich grze na pewno było zbyt dużo chaosu. 

Reklama

Początek spotkania nie był rozgrywany w przesadnie wysokim tempie, ale jeśli już ktoś starał się narzucać swoje warunki, to bardziej była to Lechia Gdańsk. Groźną sytuację w 20. minucie Matejowi Rodinowi wypracował po dośrodkowaniu z lewej strony Matus Vojtko, ale uderzenie głową byłego gracza Rakowa z bliskiej odległości wyłapał Rafał Leszczyński. Golkiper gospodarzy tym samym uspokoił nieco nastroje po tym, jak chwilę wcześniej niepewnym wyjściem stworzył szansę dla Tomasa Bobcka.

Wisła znalazła sposób na Lechię. Najlepszy atak ligi zatrzymany

Najlepszy strzelec tego sezonu Ekstraklasy oszczędził jednak rywali i jego uderzenie po rykoszecie wylądowało poza linią końcową boiska. Wcześniej Leszczyńskiego próbowali pokonać po strzałach z dystansu Tomasz Wójtowicz oraz po podaniu z głębi pola ponownie Rodin, ale piłka nie chciała wpadać do płockiej siatki.

Lechia była groźna zwłaszcza po lewej stronie boiska, gdzie nieźle w piątkowe popołudnie czuł się Vojtko. Spore kłopoty miał z nim Zan Rogelj, natomiast Słoweniec z lepszej strony pokazał się w ofensywie. To on w 13. minucie wypracował okazję dla Daniego Pacheco, gdy po jego podaniu Hiszpan posłał piłkę ponad bramkę. Były gracz Liverpoolu wrócił do wyjściowego składu Płocczan po trzech meczach przerwy i od początku był wyróżniającą się postacią ekipy Mariusza Misiury.

Po okresie naporu Lechii to dzięki zagraniu Pacheco w 30. minucie gospodarzom udało się napędzić swój atak. Piłka trafiła do Wiktora Nowaka, którego strzał zablokował Rodin. Później jednak Chorwat podobnie jak jego koledzy zamienili się w role statystów. Do spółki z Ivanem Żelizką, Maksymem Diaczukiem oraz Kacprem Sezonienką próbowali powstrzymać szarżującego Kyriakosa Savvidisa. Grek odnalazł w sobie jednak wewnętrznego Cristiano Ronaldo i po solowej akcji wpakował piłkę do siatki.

Reklama

Do tej pory pozyskany zimą ze Slovana Bratysława gracz dał się poznać jako solidny defensywny pomocnik, ale po tak spektakularnej akcji, wszyscy w Ekstraklasie będą już wiedzieć, że drzemią w nim także spore walory ofensywne. Trudno się dziwić, że trybuny kipiały od ekstazy. Fani Wisły Płock mogli być bardzo zadowoleni z tego, że pierwszy strzał Savvidisa w Ekstraklasie od razu okazał się być tak wyjątkowym.

Wisła Płock prowadziła i do końca pierwszej połowy, jak to ma w zwyczaju, oddała inicjatywę rywalom. Lechia nie potrafiła jednak przekuć jej w konkrety i dosyć jednostajnie rozgrywała piłkę od lewej do prawej strony. Było sporo dośrodkowań, ale obrona pola karnego w wykonaniu gospodarzy wyglądała wzorowo. Poza obrońcami w pracy bez piłki brylował zwłaszcza Łukasz Sekulski, który bardzo często był faulowany przez rywali i zyskiwał cenne chwile wytchnienia dla kolegów.

Reklama

Japoński sędzia Koki Nagamine nie doliczał zbyt wielu minut i zaprosił piłkarzy na przerwę. John Carver miał kwadrans na to, aby znaleźć sposób na obudzenie swojego zespołu w meczu, który zdecydowanie toczył się na warunkach Wisły Płock. Ani jeden ani drugi trener nie zdecydowali się jednak od razu na dokonanie żadnych zmian. Zawodnicy poczuli chyba jednak, że są coś kibicom winni za niezbyt dynamiczną pierwszą połowę, bo pierwsze minuty po przerwie wrzuciły oglądających na niezłą karuzelę.

Na boisku pojawiło się więcej miejsca do kontrataku oraz szybszych wymian piłki. Lechia szukała szczęścia po rzutach rożnych. Po jednym z nich w wykonaniu Aleksandara Cirkovicia bramkarz Wisły musiał przerzucać piłkę nad poprzeczką, a po drugim ofiarną interwencją przed utratą gola swój zespół uratował Marcin Kamiński. Gospodarze odpowiedzieli w 50. minucie, gdy celnie strzelał Sekulski, natomiast czujnie wybronił to Paulsen. Nowozelandzki golkiper Lechii stanął również na wysokości zadania kilka minut później, kiedy musiał wyjść z bramki i odbić strzał z bliska oddany przez Deni Juricia.

Czas uciekał, a Lechia starała się coraz wyżej podchodzić pressingiem. Miejsca dla siebie szukał na boisku także Camilo Mena, który nie potrafił zaprezentować swoich atutów. Dynamiczny skrzydłowy Lechii był w tym meczu mocno przytłumiony i zmieniał nawet stronę przechodząc czasem z prawego skrzydła na lewe. Po ponad godzinie gry Mariusz Misiura i jego ekipa zdecydowanie mogła mieć poczucie dobrze wykonywanej roboty. Pewność siebie wzrastała z każdą kolejną minutą, a najbardziej emanował ją Nemanja Mijusković.

34-letni reprezentant Czarnogóry na dobre wskoczył do wyjściowej jedenastki Płocczan po zimowym odejściu Andriasa Edmundssona i do tej pory wiosną miał różne momenty. W piątkowe popołudnie fani gospodarzy zdecydowanie nie musieli jednak wzdychać z tęsknoty do obecnego gracza Hellasu Verona. Były gracz Miedzi Legnica nie odstępował na krok Bobcka i wielokrotnie interweniował we właściwym miejscu i czasie.

Reklama

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Przez ostatnie 20 minut trwał napór Lechii i momentami było gorąco pod bramką Wisły. Tak jak choćby w 81. minucie, gdy piłka spadła pod nogi Wójtowicza, a ten z powietrza uderzył – bardzo niecelnie. Niebezpiecznie z perspektywy gospodarzy wyglądała również interwencja Savvidisa, który próbował powstrzymać strzał Bobcka. Można było odnieść wrażenie, że strzelec gola z pierwszej połowy wszedł w nogi Słowaka nakładką, ale innego zdania był arbiter z Japonii i nie podyktował rzutu karnego.

Wisła z rzadka zapuszczała się pod bramkę Paulsena. W jednej z takich sytuacji żółtą kartkę za faul na Quentinie Lecoeuche’u zarobił Diaczuk, który zdecydowanie nie rozgrywał wybitnego spotkania. Nowak próbował po rzucie wolnym dokręcić piłkę do bramki, ale inteligentnie na linii strzału znalazł się Bobcek i przydał się we własnym polu karnym.

Wydawało się, że końcówka meczu nie przyniesie żadnego przełomu, ale w tym meczu miało się wydarzyć coś jeszcze, co podkręci emocje wszystkich na stadionie. W doliczonym czasie gry piłkę w pole karne Płocczan dośrodkował Cirković. Nie było to jednak kolejne nieudane podanie, które pada łupem obrońców gospodarzy. Szybszy od nich był tym razem Rodin, który zgrał piłkę do nabiegającego Tomasza Neugebauera. Rezerwowy Lechii z najbliższej odległości posłał jednak piłkę Panu Bogu w okno i niepocieszony skrył twarz w dłoniach.

Reklama

To była piłka meczowa i ostatnia szansa dla gości na wywiezienie choćby punktu z Płocka. Chwilę później sędzia zakończył mecz i okazało się, że najskuteczniejsza ofensywa ligi została zatrzymana w Płocku. Wisła wytrąciła rywalom wszystkie argumenty z rąk i coraz większą nadzieją może spoglądać w kierunku europejskich pucharów. Savvidis okazał się bohaterem, ale tak naprawdę każdy z zawodników z Płocka zostawił na boisku mnóstwo zdrowia. A Lechia? Cóż, po raz kolejny udowodniła, że przewidywanie ich wyników przed meczem to w tym sezonie zabawa dla ludzi o mocnych nerwach.

Dla Wisły to zwycięstwo może okazać się czymś więcej niż tylko trzema punktami — to sygnał, że drużyna wraca na właściwe tory w kluczowym momencie sezonu. W Płocku znów widać było organizację, cierpliwość i jakość, które jesienią stanowiły o jej sile. Lechia natomiast musi jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na powtarzające się problemy, bo sama przewaga w posiadaniu piłki i liczba prób nie wystarczą, by myśleć o stabilnych wynikach.

5
Leszczyński
6
Mijuskovic
6
Kaminski
5
Sangre
6
Gallapeni
6
Pacheco
yellow-card
6 +
Savvidis
1
6
Nowak
6
Rogelj
5
Juric
6
Sekulski

Zmiany:

icon-swap
Quentin Lecoeuche
5
Dion Gallapeni
icon-swap
D. Kun
Daniel Pacheco
icon-swap
Ioannis Niarchos
Deni Juric
yellow-card
icon-swap
Krystian Pomorski
Lukasz Sekulski

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
16 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Statystyki

3
Strzały celne
1
2
Strzały celne 1. połowa
1
2
Strzały niecelne
4
1
Strzały niecelne 1. połowa
1
1
Strzały niecelne 2. połowa
3
1
Interwencje bramkarza
2
33
Posiadanie piłki
67
12
Rzuty wolne
12
4
Rzuty rożne
13
2
Rzuty rożne 1. połowa
4
2
Rzuty rożne 2. połowa
9
11
Faule
10
6
Faule 1. połowa
4
5
Faule 2. połowa
6
1
Spalone
2
1
Spalone 2. połowa
1
2
Żółte kartki
2
1
Żółte kartki 2. połowa
2

Informacja o meczu

Data:
piątek, 10 kwietnia 2026 18:00

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama