Dla wielu Rumunów był kimś więcej niż trenerem, który osiągał sukcesy. Był symbolem czegoś wielkiego. Dowodem, że osoba z ich kraju może zrobić bardzo wiele. Wejść do elity. Mircea Lucescu – legendarny trener, a wcześniej piłkarz, nie żyje. Miał 80 lat. Osiągał sukcesy nie tylko w lidze rumuńskiej, ale też z bardzo mocnymi klubami z innych państw. Nie udało mu się spełnić ostatniego sportowego marzenia, jakim miał być awans na tegoroczny mundial z reprezentacją swojego kraju.
Prowadził Inter Mediolan. Z Galatasaray sięgał w 2001 roku po Superpuchar Europy. Uczynił z Szachtara Donieck potęgę i zdobył z nim Puchar UEFA w 2009 roku, a dwa lata później doszedł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Obok czołowych klubów ze swojego kraju (wiele sukcesów w Rumunii), był też trenerem m. in. Dynama Kijów, Zenita Petersburg i Besiktasu.
Mircea Lucescu nie żyje. Jeszcze niedawno prowadził reprezentację Rumunii i marzył o awansie na mundial
Jeszcze niedawno Lucescu był selekcjonerem narodowej reprezentacji. Jego wielkim marzeniem był awans na mistrzostwa świata w 2026 roku. W końcu to on wprowadził narodowy zespół w 1984 roku na mistrzostwa Europy, co było dużym wydarzeniem. Teraz chciał po raz kolejny przeżyć piękną historię. Miał poczucie misji. Rumuni pod jego wodzą odpadli jednak w półfinale baraży, przegrywając 0:1 z Turcją. Tę porażkę Lucescu miał przypłacić pogorszeniem zdrowia.
Trener trafił do szpitala, a kiedy czekał na wypisanie, w Wielki Piątek, miał dwa zawały serca, o czym pisaliśmy tutaj. Później było jeszcze gorzej, bo rumuńskie media informowały, że znalazł się w stanie śpiączki farmakologicznej.
Teraz nadeszła smutna wiadomość.
„Dziś, 7 kwietnia 2026 roku, około 20.30, stwierdzono zgon pana Mircei Lucescu. Był jednym z najbardziej utytułowanych trenerów i piłkarzy w historii rumuńskiego futbolu. Był pierwszym trenerem, który awansował z drużyną narodową Rumunii na mistrzostwa Europy w 1984 roku. Całe pokolenia Rumunów dorastały, uważając go za symbol. Niech spoczywa w pokoju” – przekazał Szpital Uniwersytecki w Bukareszcie.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Fatalna skuteczność transferowa Pogoni. A miało być tak pięknie
- Kapitalny 19-latek. Co za gol dla Arki
- Mocny, ale z kryształu. Milik wrócił do gry