Słynny Mircea Lucescu mógłby zostać najstarszym trenerem w historii mistrzostw świata. Na mundialu poprowadziłby kadrę Rumunii tuż przed swoimi 81. urodzinami. Jego przyszłość w reprezentacji stanęła jednak pod znakiem zapytania. Wszystko z powodu kolejnej w ostatnim czasie hospitalizacji. Media donoszą o poważnym stanie, choć Lucescu tonuje nastroje.
Mircea Lucescu może napisać historię
Po udanym Euro 2024, gdzie Rumuni wywalczyli pierwszy awans do fazy pucharowej dużego turnieju w XXI wieku, doszło do zmiany selekcjonera. Na przedłużenie kontraktu z federacją nie zdecydował się bowiem Edward Iordanescu. Późniejszego trenera Legii zastąpił słynny Mircea Lucescu, dla którego był to powrót do rumuńskiej kadry po blisko 40 latach. Były reprezentant tego kraju już w latach 1981-86 prowadził Rumunię. Choć nie udało mu się wprowadzić Trójkolorowych na mundial, pod jego wodzą w 1984 roku zadebiutowali na Euro.
Za drugiej kadencji Lucescu Rumunia znalazła się krok od pierwszego awansu na mistrzostwa świata od 1998 roku. W marcu czeka ją wyjazdowy baraż z Turcją, a w przypadku zwycięstwa w Stambule w finale zagra ze Słowacją lub Kosowem. Wygrany pary Turcja – Rumunia wydaje się więc faworytem do awansu na mistrzostwa świata z tej ścieżki. Gdyby Trójkolorowi zakwalifikowali się na mundial, a Lucescu poprowadziłby ich na turnieju, zostałby najstarszym trenerem w historii tej imprezy. Pod koniec lipca będzie on obchodził 81. urodziny.
📊 Mircea Lucescu został wczoraj drugim najstarszym selekcjonerem na świecie, który poprowadził reprezentację w oficjalnym meczu. 🧓
1⃣. 🇦🇫 Otto Pfister (vs Kambodża 2018) – 80 lat, 4 miesiące, 3 dni
2⃣. 🇷🇴 Mircea Lucescu (vs Cypr 2025) – 80 lat, 1 miesiąc, 11 dni
3⃣. 🇺🇾 Roque… pic.twitter.com/6wo487UIbR— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) September 10, 2025
Selekcjoner Rumunii trafił do szpitala
Niecałe dwa miesiące przed barażowym meczem z Turcją zaczęto jednak zastanawiać się, czy Lucescu na pewno poprowadzi jeszcze Rumunię. Z ukraińskich mediów (w tym kraju Lucescu spędził ponad 15 lat trenerskiej kariery) napłynęły bowiem doniesienia o hospitalizacji i poważnym stanie legendarnego trenera. Lucescu do szpitala miał trafić już trzeci raz w ciągu miesiąca. Już wcześniej 80-latek zmagał się z problemami kardiologicznymi. W grudniu 2025 roku przeszedł grypę, a w styczniu 2026 roku wystąpiła u niego wysoka gorączka.
Rumuński Związek Piłki Nożnej zareagował na niepokojące doniesienia mediów. Federacja uspokaja, że stan zdrowia Lucescu jest stabilny. W opublikowanym oświadczeniu sam selekcjoner zapewniał, że wszystko jest w porządku.
– Trener reprezentacji Rumunii, Mircea Lucescu, trafił do szpitala na obserwację, gdzie poddaje się leczeniu antybiotykowemu z powodu infekcji podskórnej. Jego stan zdrowia jest stabilny. Wobec tego trener Mircea Lucescu chciałby przekazać następującą wiadomość: „Nic mi nie jest, nie ma powodu do obaw. Proszę zachować spokój, to zostało mocno wyolbrzymione. To standardowe leczenie.” Rumuński ZPN i Mircea Lucescu dziękują wszystkim za zainteresowanie i wyrazy wsparcia, a także apelują o poszanowanie prawa do prywatności.
Media: Federacja chciała tylko uspokoić
Według najnowszych doniesień portalu GSP.ro prezes i dyrektor techniczny rumuńskiej federacji, Razvan Burleanu i Mihai Stoichita udadzą się do Szpitala Uniwersyteckiego w Bukareszcie, gdzie Lucescu przebywa, aby omówić z nim oraz prowadzącymi go lekarzami stan zdrowia selekcjonera. Powołując się na będące blisko federacji źródła GSP.ro informuje, że komunikat ZPN-u nie pokrywa się z rzeczywistością.
Portal GSP.ro twierdzi, że stan Lucescu wciąż ma być poważny. 80-latek ponoć nieustannie znajduje się pod obserwacją lekarzy. Federacja czeka teraz na opinię lekarzy co do zdolności powrotu selekcjonera do trenowania w tak krótkim czasie od hospitalizacji. Niektóre źródła donoszą GSP.ro, że rumuński ZPN już teraz rozważa zatrudnienie tymczasowego selekcjonera na baraże. Inni informatorzy twierdzą, że federacja może podjąć ryzyko zostawienia Lucescu na ławce i dopiero tuż przed meczem z Turcją zdecyduje, co dalej.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Morishita z asystą przy zwycięskim golu. Zepchnął Polaka do strefy spadkowej
- Echa słów Infantino. „Niech przyjedzie i zobaczy”
- Koniec głośnej sagi. N’Golo Kante jednak zmienił klub
fot. Newspix