Pululu i Mazurek po 4:2 we Florencji. „Daliśmy kibicom to, na co zasłużyli”

Marcin Ziółkowski

26 lutego 2026, 22:57 • 3 min czytania 3

Pululu i Mazurek po 4:2 we Florencji. „Daliśmy kibicom to, na co zasłużyli”

Po meczu Jagiellonii Białystok we Florencji mieszał się ogrom emocji. Trudno było nie być zadowolonym z tego, jak zagrała Jaga. Wielu jednak ma świadomość, że wielka szansa na sprawienie niespodzianki była o krok. Białostoczanie mogą być z siebie dumni. Po meczu, przed kamerami Polsatu Sport wypowiedzieli się Afimico Pululu oraz niespodziewany bohater spotkania – Bartosz Mazurek.

Reklama

Mazurek z pierwszym hattrickiem, ale podchodzi do tego bez emocji

Fiorentina była pewna siebie przed rewanżem, ale z każdą minutą spotkania niejaki 19-latek z Podlasia, Bartosz Mazurek – zdecydował się im popsuć humory. Włochów czekała nerwówka, bowiem po 90 minutach było 3:0 dla Jagiellonii. W dogrywce Toskańczycy zdołali strzelić dwa gole, ale po odpowiedzi Jesusa Imaza mieli tylko gola przewagi w dwumeczu.

Mazurek podchodzi na chłodno do swojego wielkiego występu.

Reklama

– Dalej nie dowierzam w to, co się stało. Nigdy nie strzeliłem hat-tricka, a zrobiłem to na takim stadionie, przeciwko takiej drużynie. Szkoda, że nie udało się awansować. (…) Na spokojnie do tego podchodzę. Wynik nie jest zadowalający, ale pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie wygrywać z każdym.

Pululu, który także zagrał świetny mecz we Florencji, był bardzo wdzięczny obecnym we Włoszech kibicom Jagi. Napastnik jest pewny, że jego zespół stać w przyszłości na jeszcze lepsze występy.

– Dziękuję kibicom. To wielki moment, oddaliśmy serce tym, którzy tu przyjechali. Daliśmy im to, na co zasłużyli. Chcemy to potraktować jako doświadczenie życiowe i będzie jeszcze ładniej w przyszłości, zobaczycie. Niech Europa zobaczy, że polski futbol rośnie w siłę. Jest w nas trochę rozczarowania.

Bartosz Mazurek zażartował też, że Pululu czeka nadal na asystę od niego samego. Nastoletni pomocnik otrzymał od piłkarza pochodzącego z francuskiej Miluzy mnóstwo pochwał.

– Jestem szczęśliwy że mogę pomóc młodym ludziom, którzy mają dużo talentu. Musi teraz [Mazurek – przyp. red.] zachować spokój, rosnąć w ciszy, ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Polak zadedykował hat-tricka swojej rodzinie. Rozmyślał też, czego finalnie zabrakło do awansu.

Ciężko mi powiedzieć. Może trochę sił, trochę szczęścia? Niestety odpadamy (…) Przemowa trenera w szatni była, zostawię dla siebie, co powiedział. Piłka jest, podpisana. Hat-trick jest dla mojej rodziny, brata i rodziców.

Jak poinformował hiszpański statystyk MisterChip – Mazurek to dopiero piąty przypadek w historii europejskich pucharów, gdy piłkarz drużyny gości strzela hat-tricka w rewanżowym spotkaniu i jego zespół odpada z gry.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama
Reklama