Po porażce Arsenalu z Bournemouth, drużyna Manchesteru City nie mogła doczekać się wyjścia na murawę. Choć pierwsza połowa była do zapomnienia, to po przerwie Chelsea nie miała już żadnych argumentów. Nieco ponad kwadrans wystarczył podopiecznym Pepa Guardioli do tego, aby przypomnieć o sobie w kontekście walki o mistrzostwo Anglii. Manchester City wygrał 3:0, a The Blues tracą do miejsca gwarantującą Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie już cztery punkty. Rayan Cherki po występie w Londynie ma już 10 ligowych asyst.
Okoliczności meczu
Chelsea, mimo kolejnych znaczących inwestycji w drużynę, musiała się w tym sezonie zadowolić rywalizacją o najlepszą piątkę Premier League. Aby nadal być w walce o zapewnienie sobie udziału w kolejnej edycji Ligi Mistrzów musiała powtórzyć to, co zrobił już wcześniej w tej kolejce Liverpool – po prostu wygrać. Nie była to jednak łatwa misja.
Kolejny mecz bez zawieszonego Enzo Fernandeza, który powiedział ostatnio parę słów za dużo, to jedno.
Innym aspektem jest fakt, że od zwycięstwa w Lizbonie w finale Ligi Mistrzów w 2021 roku, The Blues nie wygrali z Manchesterem City ani razu. The Citizens z kolei byli bardzo zmotywowani, aby gonić potykający się o własne nogi Arsenal. The Gunners przegrali z Bournemouth, otwierając drogą Pepowi Guardioli i jego piłkarzom do zrobienia kolejnej wielkiej rzeczy. Rywalizacja zapowiadała się więc bardzo ciekawie.
🌟 CHELSEA XI: Sánchez; Gusto, Fofana, Hato, Cucurella; Andrey Santos, Caicedo; Pedro Neto, Palmer, Estevao; João Pedro.
🌟 MANCHESTER CITY XI: Donnarumma; Matheus Nunes, Khusanov, Guéhi, O’Reilly; Bernardo Silva, Rodri; Semenyo, Cherki, Doku; Haaland.
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) April 12, 2026
Czterdzieści pięć minut futbolu w Londynie zachęcało do drzemki
Z trybun oglądali spotkanie m.in. Ginafranco Zola i były piłkarz obydwu klubów Frank Lampard. Manchester City powoli próbował zdominować rywala, a także sprawdzić możliwości Roberta Sancheza. Pierwszy strzał na bramkę, który mógł stworzyć realne zagrożenie to jednak uderzenie Cole’a Palmera. Angielski playmaker znacząco rozkręcił kontrę, ale uderzył w boczną siatkę prostokąta, który ochraniał Gianluigi Donnarumma.
Po 16 minutach Joao Pedro przechytrzył rywali, wykładając piłkę do Marca Cucurelli. Hiszpan wybiegł za linię obrony i umieścił piłkę w siatce, uderzając w dalszy róg bramki Donnarummy. Odgwizdano jednak ofsajd. Był to sygnał ostrzegawczy dla Manchesteru City, który co nieco przysnął w tym spotkaniu po dobrym początku. Po kilkudziesięciu sekundach ze zbliżonego sektora uderzał Pedro Neto.
🚨 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: Cucurella SCORED vs Manchester City but it’s OFFSIDE! pic.twitter.com/IgQW6oMZks
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) April 12, 2026
Manchester City mocno zawodził. Początkowe ataki były tylko chwilowym przebłyskiem ofensywy w pierwszej połowie. Aby odpowiednio umiejscowić to w ramy czasowe – goście nie mieli na koncie celnego strzału przez ponad pół godziny. Trend zmienił Bernardo Silva, który zmusił Sancheza do wykazania się refleksem. Do przerwy jedną (bardzo łatwą dla golkipera) próbę dołożył Rayan Cherki, a dobrą okazję miał też niewidoczny Antoine Semenyo (strzał po zejściu ze skrzydła, po rykoszecie dał rzut rożny). Było to widowisko o marnej jakości. Do czasu.
Manchester City doszedł do głosu. W samą porę, bo trzeba gonić Arsenal
Krótko po przerwie goście ruszyli z animuszem i wielką werwą. Przypomniał o sobie Erling Haaland. Otrzymał piłkę w dogodnej sytuacji i ponownie w tym meczu jego strzał został zablokowany. W pierwszej części spotkania był tak niewidoczny, że niektórzy widzowie mogli zapomnieć o jego obecności na boisku. Nie minęło dużo czasu i Chris Kavanagh dostał podkładkę pod ewentualnego karnego, ale nie zdecydował podyktować jedenastki dla gości. Cole Palmer kopnął Jeremy’ego Doku, który następnie źle stanął na nodze i przewrócił się.
Manchester napierał, gniótł Chelsea. Sytuacja na tablicy wyników zmieniła się w 51. minucie. Rayan Cherki dokładnie dośrodkował w pole karne, a będący obok Haalanda Nico O’Reilly przechytrzył Andreya Santosa. Manchester City strzelił jakże potrzebnego gola, aby walczyć z Arsenalem w końcówce sezonu o tytuł mistrza Anglii.
W pierwszym kwadransie po wznowieniu gry Londyńczyków biła po oczach nie tylko kolorystyka szaro-limonkowych strojów gości, ale też jakość piłkarska. Na kolejne efekty działania Cherkiego nie trzeba było długo czekać. 57. minuta to znakomite podanie Francuza do Marca Guehiego, który pokonał Sancheza. Wyjątkowo słodki smak miał ten gol – w końcu mowa o zawodniku, na którym The Blues się nie poznali. W Chelsea Guehi ani razu nie zagrał w meczu Premier League. Cherki dobił przy okazji do 10 asyst w lidze.
Dwa szybkie ciosy Manchesteru City! Ekipa Guardioli prowadzi w Londynie 2:0! 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/8xEdETwdl9
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 12, 2026
Chelsea w drugiej części spotkania była jak ich rywale w pierwszej połowie. Z tą różnicą, że Citizens z czasem doszli do głosu i wykorzystywali okazje pod bramką Sancheza. Sam Hiszpan miał nad czym myśleć w 68. minucie. Szybko wznowił grę, podał do Moisesa Caicedo, a ten… stracił piłkę i po paru sekundach Jeremy Doku cieszył się z gola. Było po zabawie, City miało trzybramkową przewagę.
— Manchester City (@ManCity) April 12, 2026
Tempo spotkania uspokoiło się. Pep Guardiola dał szansę gry choćby Savinho czy Philowi Fodenowi. Przed dawną publicznością pokazał się też Mateo Kovacić. Liam Rosenior nie miał recepty na problemy Chelsea, która przegrała trzeci mecz z rzędu w Premier League. Kiedy mogła strzelić gola honorowego, to świetną paradą popisał się Donnarumma. Manchester City, choć ma zaległe spotkanie do rozegrania, traci sześć oczek do prowadzącego Arsenalu.
19 kwietnia na Etihad obydwie drużyny zmierzą się w bezpośrednim starciu. Można ostrzyć sobie już na to zęby.
Chelsea – Manchester City 0:3 (0:0)
- 0:1 – Nico O’Reilly – 51′
- 0:2 – Marc Guehi – 57′
- 0:3 – Jeremy Doku – 68′
CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- De Zerbi nie zadziałał jako nowa miotła. Tottenham w strefie spadkowej
- Gyokeres po porażce narzekał na… suchość trawy
- Garnacho zabrał głos na temat odejścia z United
Fot. Newspix