Losy Modera u Pottera: rozwój, nadzieja i trudna lekcja futbolu

Wojciech Piela

30 marca 2026, 09:14 • 9 min czytania 1

Reklama
Losy Modera u Pottera: rozwój, nadzieja i trudna lekcja futbolu

Nie każdy trener i piłkarz trafiają na siebie w idealnym momencie kariery. Graham Potter i Jakub Moder mieli to szczęście — przynajmniej przez chwilę. W Brighton jeden dawał drugiemu przestrzeń do rozwoju, a drugi stawał się dowodem na to, że wizja Anglika naprawdę działa. Ich wspólna historia mogła być opowieścią o wielkim sukcesie Polaka w Premier League. Zamiast tego została historią o rozwoju, pechu i futbolu, który rzadko pisze idealne zakończenia.

Ich spotkanie oznaczało wzrost notowań na angielskim rynku zarówno w przypadku jednego, jak i drugiego. Oczywiście, nasz pomocnik nigdy nie zachwycał tak, aby trafić do Chelsea, ale pod wodzą obecnego selekcjonera Szwedów mocno rozwinął się taktycznie. Poradził sobie przecież znacznie lepiej niż dołączający do Brighton w tym samym czasie Michał Karbownik czy pozyskany rok później Kacper Kozłowski, a przecież cała trójka w momencie wyjazdu z Ekstraklasy mogła mieć uzasadnione plany wielkiej kariery w Premier League.

Losy Modera u Pottera: nadzieja, rozwój i trudna lekcja futbolu

Moder doczekał się nawet przyśpiewki na swoją cześć, gdy w styczniu 2022 roku strzelił gola i zaliczył asystę w meczu Pucharu Anglii z West Bromem. Brighton wygrało 2:1 i awansowało do kolejnej rundy, a z trybun niosło się: Tony Bloom pojechał do Europy zupełnie nową Skodą, przywiózł nam z powrotem magicznego człowieka Jakuba, Jakuba Modera. Klub wykorzystał to i zmyślnie ograł cały temat na mediach społecznościowych.

Reklama

Zanim jednak przyszły lepsze chwile, to Moder musiał udowadniać swoją wartość w niekoniecznie dla niego sprzyjających warunkach. Z Lecha Poznań trafiał jako obiecujący środkowy pomocnik, który nie tylko pokazał się w Ekstraklasie, ale miał również za sobą grę w fazie grupowej Ligi Europy. Brighton pozyskało go za rekordowe z polskiej perspektywy 11 milionów euro i wygrało rywalizację choćby z Borussią Dortmund. Transferu dokonano w październiku 2020 roku i od razu zdecydowano, że Moder uda się do końca sezonu na wypożyczenie powrotne. Wobec kontuzji Adama Lallany i zawieszenia Yvesa Bissoumy już w styczniu okazało się jednak, że jest potrzebny i pojawił się w Anglii szybciej niż planowano.

W nowych barwach zadebiutował 10 lutego 2021 roku w meczu Pucharu Anglii z Leicester, a w Premier League zagrał pod koniec miesiąca z West Bromem. Wszedł na boisko w momencie, gdy jego zespół musiał gonić wynik, co dawało nadzieję na kolejne minuty mimo tego, że Brighton walczyło o utrzymanie. Największa różnica po przyjściu do Brighton to intensywność. Jakość, jaką tu mamy, jest ogromna. To wyciąga ze mnie więcej. Mam nadzieję, że dałem trenerowi coś do przemyślenia. Chcę, żeby mi ufał w meczach – mówił Polak cytowany przez oficjalną stronę klubową. Dodawał również, że nie jest przypisany do konkretnej pozycji w środku pola, gdyż w koncepcji Pottera w tym miejscu boiska obowiązuje duża wymienność. Cóż, nie spodziewał się pewnie jednak, że zaistnieje w angielskim futbolu grając w jeszcze innym sektorze. 

Za czasów pracy na Amex Stadium obecny selekcjoner Szwecji dał się poznać jako trener niezwykle elastyczny taktycznie. Potrafił dostosować się do sytuacji i niczym bardziej znana postać o nazwisku Potter wyczarować nowe scenariusze na boisku. Dla Brighton nie stanowiło to kłopotu, czy ma zagrać w ustawieniu 3-4-3, 3-5-2 czy 4-4-2 i poprzez to często zaskakiwali rywali. Moderowi nie było łatwo się w tym wszystkim odnaleźć, a poza tym o miejsce w centrum boiska rywalizował z takimi graczami jak przyszły mistrz świata Alexis Mac Allister, nowożytna legenda klubu Pascal Gross czy utytułowany Adam Lallana.

Reklama

Nieco łatwiej, jak się okazało, było więc na lewym wahadle. W marcu 2021 roku przed meczem ligowym z Newcastle z powodu urazów wypadli Dan Burn oraz Solly March. Niektórzy angielscy kibice zastanawiali się, jak poradzi sobie tam niedoświadczony Polak. Moder zaimponował jednak dynamiką i zaliczył udany debiut w wyjściowym składzie w Premier League. – Uważam, że był fantastyczny. Miał pecha, bo na początku stworzył kilka sytuacji, ale jednak nie strzelił gola. Pozytywnie wpłynął na postawę całej drużyny. Pchał grę do przodu, miał dobry timing, podawał celnie i mądrze. Przyczynił się do naszego zwycięstwa – rozpływał się w komplementach po triumfie 3:0 szkoleniowiec Brighton. To jest moja pozycja — środek pola. Jestem zawodnikiem box-to-box. Ale mogę też grać na lewej i prawej stronie. Kiedy trener mnie tam potrzebuje, nie mam z tym żadnego problemu. Jest bardzo dobry w tym, co robi. Na boisku jesteśmy świetnie przygotowani na każdego rywala. A jako człowiek też jest otwarty i pomocny – dodawał w rozmowie z The Athletic Moder.

Od momentu starcia z Newcastle do końca sezonu regularnie wychodził już w pierwszym składzie i zawsze jako lewy wahadłowy. Brakowało mu goli i asyst, ale dzięki jego pomocy zespół z Amex Stadium wywalczył ostatecznie spokojne utrzymanie na 16. miejscu w tabeli. Anglikom dał się zapamiętać bardziej z gola na Wembley strzelonego pod koniec marca, gdy pod wpływem jego pressingu piłkę pod własnym polem karnym stracił John Stones. – Widać było, jak mocno dodało mu to pewności siebie – wspominał Potter. 

Jakub Moder strzela gola Anglii

Gol Jakuba Modera w 2021 roku pozwolił uwierzyć, że tym razem może znów nie przegramy z Anglią na Wembley…

Reklama

Świadomość ustawienia, jaką zyskiwał pod wodzą Pottera imponowała również ówczesnemu selekcjonerowi Paulo Sousie. To właśnie za kadencji Portugalczyka na dobre zadomowił się w reprezentacji Polski. Pojechał na EURO 2021, gdzie odegrał ważną rolę w zremisowanym przez nas meczu z Hiszpanią. Po powrocie do klubu Potter dalej mu ufał, a nowy sezon rozpoczął od premierowej asysty na boiskach Premier League przy golu Neala Maupaya przeciwko Burnley.

Moder nie grał już jednak na lewym wahadle, gdyż Brighton sprowadziło Marca Cucurellę, którego spore możliwości za kilka lat zaprowadzą go do transferu do Chelsea i mistrzostwa Europy z Hiszpanią. Czasem na boku boiska pojawiał się jeszcze jako skrzydłowy, jeśli Potter decydował się na grę czwórką obrońców. Tak było choćby w sierpniu 2021 roku, kiedy strzelił pierwszego gola dla Mew w meczu Pucharu Ligi z Cardiff. Co ciekawe, na lewej obronie pojawił się wtedy Karbownik, ale dla byłego gracza Legii to był jeden z zaledwie dwóch meczów w koszulce angielskiego zespołu.

Znacznie częściej Potter korzystał z Modera już na nominalnej pozycji, a więc w środku pola. Wychowanek Lecha często występował jako „dziesiątka” ustawiony tuż za atakującymi – Maupayem oraz Leandro Trossardem, który zazwyczaj pełnił funkcję fałszywej dziewiątki. Dzięki pracy Belga dookoła pola karnego, w samej szesnastce często pojawiały się wolne przestrzenie, z których Moder wiedział, jak skorzystać. Polak umiejętnie wbiegał w drugie tempo, koledzy zagrywali do niego mnóstwo piłek, co przekładało się na sporą liczbę strzałów. Polak nadal nie potrafił jednak znaleźć w lidze drogi do bramki, co musiało budzić w nim irytację.

Pomimo braku goli jestem bardzo zadowolony z jego postawy. Obserwuję go codziennie i znam jego jakość. Co do samej skuteczności — jeśli nie jesteś zawodnikiem ze ścisłego topu, zdobywanie bramek jest często kwestią przypadku. Potrzebujesz trochę szczęścia, by piłka się gdzieś odbiła i wpadła do bramki. Moder znajduje się w dobrych sytuacjach i już to jest pokrzepiające. Grając w pomocy nie jest łatwo dochodzić do takich okazji – mówił jednak w tamtym okresie Potter dodając z nadzieją, że już wkrótce zaczniemy rozmawiać o golach Modera.

Reklama

Do końca swojej przygody w Anglii środkowemu pomocnikowi nie udało się jednak niestety ani razu trafić do siatki w lidze. Były, co prawda, poprzeczki na Stamford Bridge czy Old Trafford, ale do pełni szczęścia zawsze czegoś brakowało. Na domiar złego, jego rozwój pod okiem Pottera brutalnie powstrzymała kontuzja, jakiej doznał w kwietniu 2022 roku. Zerwane więzadła krzyżowe przeciwko Norwich i ból z jakim opuszczał boisko nie zwiastowały szybkiego powrotu do gry. To druzgocący cios dla Jakuba. Robił świetne postępy w tym sezonie i właśnie odegrał kluczową rolę w historycznym zwycięstwie Polski ze Szwecją, które dało im awans na mundial. Wszyscy chcą wiedzieć, jak długo będzie nieobecny — za wcześnie spekulować, mogę tylko powiedzieć, że czeka go długi okres rehabilitacji. Oczywiście klub będzie go wspierał przez cały czas powrotu do zdrowia – mówił chwilę po urazie Potter. Ostatecznie rehabilitacja trwała aż 19 miesięcy, a Moder stracił mistrzostwa świata w Katarze. Gdy wybiegał na boisko w listopadzie 2023 roku, w Brighton dawno nie było już szkoleniowca, który wprowadzał go do zespołu.

Ba, Potter zdążył już nawet odejść z następnego miejsca pracy, jakim była londyńska Chelsea. Jego wzlot do gwiazd na Stamford Bridge nie zakończył się happy endem, podobnie jak przygoda w Brighton dla Modera. Pod wodzą Roberto De Zerbiego jeszcze było jednak naprawdę dobrze, bo wiosną 2024 roku wychodził w pierwszym składzie choćby na mecze z Arsenalem, Liverpoolem czy Manchesterem City. – Jestem z niego dumny. Jakub jest naprawdę świetny. Wraca przecież do pełni formy po ciężkiej kontuzji i zagrał bardzo dobrze – mówił nawet po starciu na Anfield włoski szkoleniowiec. Co ciekawe, 46-latek do szerokiego wachlarzu pozycji Modera za czasów Brighton dołożył jeszcze prawą obronę, na której zagrał w ostatnim meczu sezonu 2023-24 przeciwko Manchesterowi United.

Reklama

Latem bardzo blisko było jego odejścia do Leicester, które chwilę wcześniej po rocznej przerwie wywalczyło awans do Premier League. Polak miał zastąpić lidera tej ekipy Kiernana Dewsbury’ego-Halla i być częścią transakcji wiązanej. Ostatecznie, Anglik wybrał jednak większe pieniądze i szanse na rozwój w Chelsea, a Moder pozostał na południu Anglii. Fakt, że Polak z radością przechodził z jednej pozycji na drugą, podkreślał jego profesjonalizm. To jeden z powodów, dla których cieszył się tak dużą popularnością wśród kibiców Mew, ale jego wpływ na grę coraz bardziej z tego względu stawał się ograniczony.

Wszystko załamało się pod wodzą zatrudnionego przed sezonem 2024-25 młodego Niemca Fabiana Hurzelera, pod którego rządami Moder rozegrał w pół roku tylko 9 minut w Premier League. Zimą odszedł do Feyenoordu za 1,5 mln euro, co oznaczało, że Brighton zarobiło na nim zdecydowanie mniej niż płaciło Lechowi. Kilkanaście dni przed ogłoszeniem jego transferu stary znajomy Potter podjął z kolei próbę odbudowy lekko nadszarpniętego wizerunku w West Hamie. Tam jednak w 25 meczach wykręcił średnią punktową na poziomie 0,92 i po kolejnym zwolnieniu wrócił do kraju, w którym wcześniej przez 7 lat mozolnie zapracował na nazwisko. Czwartoligowe Ostersunds FK doprowadził do fazy pucharowej Ligi Europy, gdzie w 2018 roku odpadli po dwumeczu z Arsenalem, ale w rewanżu na Emirates Stadium byli w stanie pokonać wielkich Kanonierów Arsene’a Wengera 2:1.

Szwedzi z dużą nadzieją powierzyli mu pogrążoną w kryzysie reprezentację. Awans na mundial byłby dla nich jak gwiazdka z nieba, po tym jak w eliminacjach uciułali tylko dwa punkty. To samo może jednak powiedzieć Moder, w którym na pewno siedzi stracona szansa sprzed czterech lat z powodu kontuzji. Gdy na przedmeczowej rozgrzewce, obydwaj panowie wpadną na siebie w korytarzach stadionu zapewne uśmiechy się pojawią, ale później sentymentów już nie będzie. W starciu o takiej stawce każda informacja, każdy detal i każde wspomnienie może zostać wykorzystane przeciwko nim.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Mistrzostwa Świata 2026