Królewski odpala bombę, która może zmieść Śląsk Wrocław

Jakub Białek

28 lutego 2026, 00:21 • 6 min czytania 18

Królewski odpala bombę, która może zmieść Śląsk Wrocław

„Prywatne kluby mogą zatopić Śląsk Wrocław! Wystarczy skarga” – tak brzmiał tytuł tekstu opublikowanego na naszym portalu 20 lutego, napisanego po rozmowie w Patolidze z doktorem prawa, Bartłomiejem Gawreckim. Nasz gość precyzyjnie opisał, co trzeba zrobić, żeby wpędzić WKS – i wiele innych klubów bazujących na wsparciu samorządów – w gigantyczne tarapaty. Po kilku dniach od tego wywiadu Wisła Kraków postanowiła powiedzieć: sprawdzam. Jarosław Królewski zapowiada złożenie na ligowego rywala skargi do Komisji Europejskiej, która może oznaczać nawet… koniec wrocławskiego klubu.

Reklama

I nie, to nie jest nasza publicystyczna fantazja, a wnioski, jakie można wysnuć po lekturze rozprawy doktorskiej Gawreckiego, który wziął pod lupę trudne relacje klubów sportowych z publicznymi środkami.

Jak się okazuje, wspieranie zawodowych klubów z samorządowej kasy jest niezgodne z europejskim prawem, któremu jako Polska podlegamy, bo zaburza rynkową konkurencję. Komisja Europejska ma już na swoim koncie wyroki, po których zachodnie kluby (np. hiszpańskie albo holenderskie) musiały zwracać pomoc, jaką otrzymały od miast! 

Reklama

Unijny organ może zasądzić zwrot całego wsparcia, jakie WKS otrzymał przez ostatnie dziesięć lat. Od 2016 roku miasto przeznaczyło na klub ponad 200 mln zł. Tylko w 2026 roku Śląsk otrzymał 30 mln zł.

Innymi słowy: jeśli zapadnie wyrok, jak w przypadku innych klubów, Śląsk prawdopodobnie tego nie przetrwa.

Polecamy wywiad, w którym doktor prawa tłumaczy, dlaczego dofinansowanie Śląska kwotą 30 mln zł jest nielegalne:

Dlaczego miejskie wsparcie jest nielegalne?

– Jesteśmy związani unijnymi regułami dotyczącymi konkurencji, bo mamy wspólny rynek sportowy, co jest potwierdzone w orzecznictwie Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na wspólnym rynku nie może istnieć pomoc państwa, bo zakłóca ona warunki rynkowe i utrudnia innym funkcjonowanie. Pomoc państwa co do zasady na wspólnym unijnym rynku jest zakazana – tłumaczy Gawrecki, będący ekspertem w temacie wydatków publicznych.

Żeby wsparcie ze strony samorządu można było uznać za bezprawne, muszą zajść cztery przesłanki. Wsparcie…

  • musi pochodzić z zasobów państwowych (Śląsk ją spełnia – miejska kasa to zasoby państwowe)
  • jest selektywne, czyli otrzymuje je konkretny podmiot, a inne nie (znów: Śląsk ją spełnia, inne kluby nie otrzymują takich dofinansowań)
  • zakłóca konkurencję, czyli pozycja danego podmiotu na rynku nienaturalnie się zwiększa (przesłanka spełniona)
  • ma wpływ na wymianę handlową pomiędzy uczestnikami rynku (przesłanka spełniona).

Europejskie przepisy dopuszczają jedynie minimalne formy pomocy ze strony miast, na przykład dofinansowanie na restrukturyzację klubu, które można wziąć raz na dziesięć lat i przy którym trzeba spełnić szereg przesłanek. Śląsk ich oczywiście nie spełnia, a gigantyczną pomoc otrzymuje co roku.

Żaden polski klub jeszcze nie miał konsekwencji z tytułu łamania unijnych przepisów tylko dlatego, że Komisja Europejska nie egzekwuje prawa, które sama ustanowiła. Polskie samorządy wspierają dziś finansowo zawodowe kluby trochę tak, jak kierowca bezkarnie przekracza prędkość, dopóki nie ma w pobliżu patrolu. Problem pojawia się w momencie, gdy niespodziewanie zostanie złapany, a w tym konkretnym przypadku Komisja Europejska dostanie od Wisły wszystkie dowody jak na tacy.

Unijny organ sam z siebie nie wszczyna postępowań w sprawie polskich klubów. Przyczyn może być wiele – brak wystarczających mocy przerobowych, niewielka presja społeczna czy brak świadomości o skali samorządowego wsparcia w polskiej piłce. W przypadku zawiadomienia osoby trzeciej, Komisja może, ale nie musi wszcząć śledztwa w tego typu sprawie. Jeśli jednak skargę składa konkurent rynkowy, Komisja obligatoryjnie MUSI wszcząć postępowanie i wydać werdykt.

A werdykt w tej sprawie wydaje się być oczywisty – Śląsk otrzymuje pomoc od miasta w sposób nielegalny, łamiąc europejskie prawo. Zgodnie z unijnymi regulacjami, powinien zwrócić środki otrzymane od samorządu w ostatnich dziesięciu latach.

Śląsk będzie musiał zwrócić ponad 200 mln zł?

To jasne, co oznaczałoby to dla Śląska i w konsekwencji całej polskiej piłki. Upadek klubu, który śmieje się wszystkim w twarz, nieudolnie budując swoje imperium za publiczne środki. Wyrok Komisji Europejskiej ruszyłby lawinę, która całkowicie zmieniłaby strukturę finansów w polskiej piłce.

I winny takiego stanu rzeczy byłby tylko sam Śląsk i kręcący się wokół niego politycy. Klub zdemoralizowany, rozleniwiony, beznadziejnie zarządzany. I w dodatku klub, który nagina przepisy w jeszcze inny sposób – deklarując, że nie wpuści na swój stadion kibiców Wisły Kraków, czego nie może zrobić z powodu własnego widzimisię, o czym też wielokrotnie pisaliśmy. Klub z Wrocławia nie podał żadnego konkretnego powodu, który uprawniałby zamknięcie sektora gości na przyjezdnych spod Wawelu, a mimo to postanowił postawić przed nimi szlaban.

W ten sposób Śląsk chciał… po prostu zrobić na złość. Prawdopodobnie dlatego, że kibice Wisły – jako ligowi rywale z największą społecznością – najgłośniej oburzali się na 30 mln zł, jakie WKS otrzymał zimą od ratusza.

Gdyby nie to małostkowe zachowanie działaczy z Wrocławia, „Biała Gwiazda” pewnie nigdy nie deklarowałaby pójścia do Komisji Europejskiej. Kilka tygodni temu przy Reymonta pojawił się już temat podjęcia kroków prawnych wobec Śląska. Rozpoczął go właściciel Wieczystej, chcąc skrzyknąć kilka klubów, ale pomysł wygasł, gdy zarządzającym przeszła złość. Jak się okazuje – tylko do czasu, gdy WKS znów postanowił nadepnąć na odcisk.

Oświadczenie Królewskiego

Jarosław Królewski niejako rewanżuje się więc Śląskowi, deklarując w oświadczeniu, że w związku z niewpuszczeniem kibiców będzie domagał się ujemnych punktów, a przy okazji zgłosi się do innych organów, w tym Komisji Europejskiej.

Właściciel Wisły pisze…

W związku z faktem, że władze Śląska Wrocław nie są w stanie zagwarantować właściwej organizacji spotkania, TS Wisła Kraków S.A. podejmuje następujące kroki:

1. oczekujemy natychmiastowej, prewencyjnej reakcji Polskiego Związku Piłki Nożnej, w tym:

  • nałożenie na Śląsk Wrocław najwyższych sankcji regulaminowych, w tym obejmujących ujemne punkty,
  • w obliczu decyzji władz Śląska Wrocław zamknięcie stadionu dla kibiców obu drużyn lub ewentualnie przeniesienie meczu do Krakowa.

2. TS Wisła Kraków S.A. dodatkowo złoży zawiadomienie do prokuratury w celu zbadania, czy w procesie podejmowania decyzji dotyczących zarządzania stadionem – obiektem wybudowanym ze środków publicznych – nie dochodzi do działań mogących nosić znamiona przestępstwa, w tym wywierania bezprawnego wpływu na zarząd oraz dysponowania mieniem publicznym w sposób sprzeczny z interesem społecznym. Oczekujemy pełnej transparentności i jednoznacznego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości.

3. TS Wisła Kraków S.A. złoży formalną skargę do Komisji Europejskiej, dotyczącą potencjalnie nielegalnego finansowania Śląska Wrocław ze środków publicznych, w szczególności w kontekście zasad pomocy publicznej oraz zakłócania uczciwej konkurencji w sporcie profesjonalnym oraz ograniczania praw kibiców. Klub równolegle skieruje sprawę do właściwych organów FIFA i UEFA w zakresie naruszenia zasad równej i uczciwej rywalizacji.

Jeśli sprawdzi się opisany przez nas scenariusz – a w świetle prawa jest on jak najbardziej możliwy – winny będzie jednak nie Jarosław Królewski, a kolejni działacze Śląska, ochoczo wyciągający ręce po miejskie pieniądze, i sam Jacek Sutryk wraz z wrocławskimi politykami, którzy z radością napychają pieniędzmi mieszkańców przepłacone kontrakty zawodników. To będzie jedna z najciekawszych prawnych sag w naszej piłce. Może oznaczać koniec Śląska Wrocław i publicznego wsparcia dla całego polskiego futbolu.

WIĘCEJ O I LIDZE:

Fot. newspix.pl

18 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Betclic 1 liga

Co za tępe łby. W 2026 roku nadal mamy konotację „Żydzi” i „gaz”

AbsurDB
51
Co za tępe łby. W 2026 roku nadal mamy konotację „Żydzi” i „gaz”
Reklama
Reklama