Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia Weszło: Lech Poznań ogłosił pierwszy transfer w zimowym okienku. Na zasadzie półrocznego wypożyczenia z opcją wykupu szeregi mistrza Polski zasilił Plamen Andreev. Bułgar ma podnieść rywalizację o miejsce między słupkami i zmusić Bartosza Mrozka do jeszcze cięższej pracy, ale plany wobec 21-latka są bardziej ambitne. W przyszłości to on ma być jedynką Kolejorza.
Andreev to „mieszanka” młodości i doświadczenia. Pewności siebie i problemów mentalnych. Trudnego charakteru i wzoru profesjonalisty. Kontrowersyjnych wypowiedzi i godnych pochwały społecznych zachowań. To skrajności, które skrywają pod sobą uzdolnionego bramkarza, ściągniętego idealnie pod styl gry mistrza Polski. 21-latek ma możliwości, by zapewnić Lechowi spokój między słupkami na kilka następnych lat.
Plamen Andreev zawodnikiem Kolejorza 🫡 Bułgar dołączył do Kolejorza w ramach półrocznego wypożyczenia. Mistrz Polski ma opcję wykupu bramkarza z Feyenoordu Rotterdam.
Cześć Plamen! 🔵⚪️👋🏼 pic.twitter.com/j8PMiV1n3Q
— Lech Poznań (@LechPoznan) January 6, 2026
Spis treści
- Plamen Andreev w Lechu Poznań. Kim jest nowy bramkarz mistrza Polski?
- Wygrany puchar w Bułgarii, najłatwiejszy mecz w karierze, opaska kapitańska i ośrodek dla trudnej młodzieży
- Pierwsza fala krytyki i chwilowe odsunięcie od składu. „Budują cię ci, którzy cię niszczą”
- Szczęście w nieszczęściu i transfer. Kontuzje sprzymierzeńcem Andreeva
- Wiele miesięcy oczekiwania i katastrofalny debiut. Andreev zmarnował jedyną szansę na grę w Feyenoordzie
- Pierwsze wypożyczenie. Czy udane? Kwestia sporna
- Lider na lata lub drugi Artur Rudko. Trudny charakter, który trzeba dobrze poprowadzić
- Czytaj więcej na Weszło:
Plamen Andreev w Lechu Poznań. Kim jest nowy bramkarz mistrza Polski?
Plamen Andreev to bramkarz, który pod względem swojego profilu jest wręcz idealnie dopasowany do stylu gry preferowanego przez Lecha Poznań. I to już kolejny dowód, że praca działu skautingu przy Bułgarskiej stoi na niezwykle wysokim poziomie.
– Najbardziej odpowiada mu gra w takiej drużynie, jak Racing Santander (spędził tam ostatnie pół roku – przyp.red). Zespół, grający od tyłu i utrzymujący dość wysoko ustawioną linię obrony, pozwoliłby mu najlepiej pokazać swoje atuty. To nowoczesny bramkarz, który czuje się komfortowo w roli ostatniego obrońcy i potrafi wykorzystać grę nogami – mówi w rozmowie z Weszło Pablo Puente, który – jak o sobie mówi – jest hiszpańskim dziennikarzem, najlepiej znającym Bułgara.
Dokładnie kogoś takiego potrzebuje między swoimi słupkami Lech. Zespół Nielsa Frederiksena gra w wyżej opisany sposób – budując akcje od tyłu, a po stracie piłki wysokim pressingiem z wysoko ustawioną linią obrony. Zatem ten transfer to nie przypadek. To efekt ciężkiej i efektywnej pracy, by znaleźć takiego zawodnika, który będzie pasował do stylu gry zespołu.
Jak wynika z informacji Weszło, w Lechu mają przekonanie, że w obu wymienionych aspektach Andreev przewyższa umiejętnościami Mrozka. Przy transferze znaczenie miały także bardzo dobre warunki fizyczne Bułgara (192 cm). Za inne atuty golkipera uznano refleks oraz zachowanie w sytuacjach sam na sam z napastnikiem.
– Plamen Andreev jest odważny. To bramkarz, który lubi grać piłką nogami, jest pewny siebie i bardzo dobrze wyszkolony technicznie. To także golkiper, który potrafi wyjść z bramki, przejąć piłkę i grać wysoko, jako ostatni obrońca. Przy dośrodkowaniach i rzutach rożnych również wychodzi z bramki i jest mocny w grze w powietrzu – dodaje dziennikarz lokalnego radia ARCO FM, działającego na terenie miasta Santander.
Andreev, jak na 21-letniego bramkarza, ma już zebrane spore doświadczenie. Swój debiut w seniorskiej piłce zaliczył w wieku 16 lat, a do momentu transferu zaliczył blisko 90 występów w barwach Levskiego Sofia – część z nich w roli kapitana. Na koncie ma pozytywne doświadczenia, jak zwycięstwo w pucharze Bułgarii, ale też bardziej bolesne lekcje, jak nieudana roczna przygoda w Feyenoordzie Rotterdam. Jest też chwalony za bardzo profesjonalne podejście, ciężką prace na treningach, zwłaszcza na siłowni oraz dobre relacje z kolegami.
21-latek dysponuje potencjałem, którego z kilku względów nie był w stanie uwolnić po wyjeździe z kraju. W innym przypadku do Polski raczej by nie trafił. Wciąż ma jednak pole do rozwoju i przy dobrym obrocie spraw w przyszłości naturalnie – bardzo możliwe, że już w lecie – zastąpi Bartosza Mrozka.

– Bardzo się cieszę, że Plamen otrzyma świetną szansę, by rozwijać swoje umiejętności. Ma ogromny potencjał. Może grać na najwyższym poziomie w światowym futbolu – mówił tuż po transferze swojego golkipera do Feyenoordu Stanisław Genczew, ówczesny trener Levskiego.
– Mam wrażenie, że ma sporo dobrych cech i jeśli się poprawi w kilku aspektach to będzie dawał zespołowi poczucie bezpieczeństwa i będzie się dalej rozwijał – twierdzi Puente i dodaje, w jakich aspektach Andreev mógłby być lepszy: – Uważam, że czasami powinien zachować więcej spokoju i lepiej oceniać sytuacje, zamiast od razu wybijać piłkę daleko. Nie był wybitnym bramkarzem w graniu na linii. Przede wszystkim oczekiwałbym od niego częstszego pewnego łapania piłki w ręce i ograniczenia tworzenia rywalom sytuacji do dobitki.
W Lechu uważają, że problemy Andreeva z nie do końca pewnym chwytem piłki nie były wyraźnymi błędami, a grę na linii oceniono jako solidną. Za aspekty wymagające poprawy uznano skoczność oraz zwinność.
– Na pewno to bramkarz z potencjałem na grę na wysokim poziomie, jednak łatwiej byłoby to ocenić, gdybyśmy w Holandii widzieli go częściej w grze – przekonuje Damian Maszycki, prowadzący stronę Feyenoord24.
Wygrany puchar w Bułgarii, najłatwiejszy mecz w karierze, opaska kapitańska i ośrodek dla trudnej młodzieży
Plamen Andreev swojej szansy w Levskim doczekał się niezwykle szybko. Już jako 16-latek był zmiennikiem w lidze dwa razy starszego Nikolaja Mihajlowa, a w krajowym pucharze stał się dla trenera pierwszym wyborem. Wtedy ujawnił się wyrazisty charakter Bułgara, który dawał mu dużą pewność siebie w poczynaniach. Dostrzegł to Stanimir Stoiłow, który wyznaczył bramkarza kapitanem na mecze pucharowe. Okazało się to strzałem w dziesiątke. Andreev doprowadził swój zespół do triumfu w całych rozgrywkach. W finale zachował nawet czyste konto, a było to spotkanie derbowe – z CSKA Sofia – obarczone wielką presją.
– To był mój najłatwiejszy mecz w karierze – mówił 17-letni Andreev po wygranym finale pucharu Bułgarii. Kontrowersyjnych wypowiedzi, wypełnionych pewnością siebie w następnych latach, będzie miał jeszcze co najmniej kilka.
Świetna postawa w pucharze i odrobina szczęścia pozwoliła mu dostać szansę także w lidze. Dwukrotnie zmieniał między słupkami kontuzjowanego Mihajlowa. Sezon kończył już jako kapitan w starciu z Łudogorcem, który po raz kolejny z rzędu wywalczył krajowe mistrzostwo.
– Zdobycie pucharu mnie nie zadowala, a wręcz motywuje jeszcze bardziej. Moim celem jest, aby drużyna zakwalifikowała się do fazy grupowej Ligi Konferencji i pokazała, że Levski potrafi rywalizować i dominować nad zespołami w Europie – twierdził Bułgar przed startem kolejnego sezonu.
Kampanie 2022/23 zaczął znów jako rezerwowy, przez co tylko z ławki rezerwowych obserwował jak jego zespół sensacyjnie eliminuje PAOK Saloniki, tylko po to, by w następnej rundzie równie niespodziewanie odpaść z Hamrun Spartans. Klęska z maltańskim zespołem to dla Andreeva był przełom. Już na stałe wskoczył do bramki i – z wyjątkiem jednego meczu – miejsca do końca sezonu już nie oddał. W 35 meczach – i to z opaską kapitańską na ramieniu – na wszystkich frontach zaliczył aż 22 czyste konta! Po zakończeniu sezonu został uznany za najlepszego młodego piłkarza w Bułgarii.
Andreev w wolnym czasie potrafił też zrobić coś godnego pochwały. Przerwę świąteczną w 2022 roku wykorzystał na odwiedzenie ośrodka dla trudnej młodzieży, mieszczącego się w Rakitowie. Piłkarz spotkał się z 53 wychowankami, którym sprawił sporą radość, choćby wręczając drobne prezenty. W trakcie swojej wizyty starał się zmotywować ich do zmiany życia na lepsze, poprzez uprawianie sportu. Na koniec stoczył też kilka pojedynków w tenisa stołowego.
Fot. Levski Sofia
Andreev w Levskim, był niezwykle pewny swego. Dla Bułgara nie straszna była rywalizacja ze znacznie bardziej doświadczonym konkurentem. Bez większych ogródek mówił o niej podczas przygotowań do startu rundy wiosennej, wiedząc że na tamtem moment jego akcje stoją znacznie wyżej niż doświadczonego Michajlowa.
– Niki też powiedział, że konkurencja między nami jest korzystna. Ostatecznie trener zdecyduje, kto będzie grał. Lubię brać odpowiedzialność na siebie, to nie problem. Niki jest w niesamowitej formie fizycznej – mówił pewny siebie nowy bramkarz Lecha o rywalizacji z 16 lat starszym Nikolajem Mihajlowem.
Pierwsza fala krytyki i chwilowe odsunięcie od składu. „Budują cię ci, którzy cię niszczą”
Szczęście w nieszczęściu i transfer. Kontuzje sprzymierzeńcem Andreeva

Wiele miesięcy oczekiwania i katastrofalny debiut. Andreev zmarnował jedyną szansę na grę w Feyenoordzie
Cała sytuacja nie wyglądała najlepiej z perspektywy zachowania bramkarza:
Plamen Andreev lubi grać jako ostatni obrońca, jednak nie zawsze mu to wychodziło.
Tu nagranie sytuacji z jego jedynego meczu w barwach Feyenoordu.
📷ESPN pic.twitter.com/ovcKdVVvR4
— Mikołaj_Duda (@Mikolaj_Duda) January 6, 2026

– Mój pierwszy sezon był niezwykle owocny. Były też trudne miesiące, zwłaszcza pierwsze dwa, trzy, ale z czasem wszystko się unormowało. Tak, zdecydowanie przeszedłem przez okres adaptacji. Wszyscy ostrzegali mnie przed tym zanim wyjechałem. Myślałem, że nie będzie aż tak trudno, ale faktycznie było, zwłaszcza gdy po raz pierwszy jesteś za granicą i to odczuwasz – podsumował swój sezon Andreev i tym razem po raz pierwszy dało się wyczuć pewną nutkę pokory.
Pierwsze wypożyczenie. Czy udane? Kwestia sporna
W Rotterdamie Andreev długo miejsca nie zagrzał. Do roli trzeciego bramkarza sprowadzony został bardziej doświadczony Liam Bossin, a Bułgar swojej szansy musiał szukać na wypożyczeniu. Padło na drugoligowy hiszpański Racing Santander, w którym poprzedni sezon spędził Pablo Rodriguez. Jak dowiedziało się Weszło, Hiszpan był zaangażowany w pomoc przy transferze, poprzez zdobycie od kolegów z poprzedniego zespołu informacji o najnowszym nabytku Lecha.
– Bardzo się cieszę, że tu jestem. To bardzo dobry krok, krok do przodu dla mnie, bo całe życie marzyłem, by poczuć emocje futbolu w Hiszpanii. Potrzebuję czasu gry i jestem bardzo pewny swojego przejścia tutaj – mówił Bułgar po podpisaniu kontraktu.
Na zapleczu La Liga również utorowanej drogi do miejsca między słupkami nie miał. Pierwszym wyborem był Jokin Ezkieta, więc 21-latek musiał cierpliwie czekać na swoją szansę. Nadeszła w październiku – w wysoko wygranym meczu Pucharu Króla z zespołem z czwartego poziomu rozgrywkowego, w którym nawet nie miał okazji na interwencje.
Prawdziwym testem dla Andreeva okazał się dopiero grudzień, gdy podstawowy bramkarz doznał kontuzji. Wystąpił w czterech spotkaniach i z każdym kolejnym prezentował się coraz lepiej. Po początkowych głosach krytyki podniósł się w najlepszym możliwym stylu. Jego zespół sensacyjnie wyeliminował Villarreal z krajowego pucharu, a Bułgar został bohaterem, notując pięć udanych interwencji, trzy skuteczne piąstkowania i wyłapane dośrodkowanie.

– Myślę, że wielu ludzi w Santanderze będzie miało poczucie niedosytu, bo tak naprawdę nie zdążyliśmy poznać pełni potencjału Plamena – regularnie zaczął grać dopiero tuż przed odejściem. Rozegrał bardzo dobry mecz przeciwko Villarrealowi w Pucharze Króla – Racing wygrał, a Plamen był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Odczucie było takie, że z czasem w Racingu się poprawiał. Początkowo pojawiały się wobec niego krytyczne głosy, w tym po jednym meczu, gdzie obwiniano go za porażkę, ale wraz z kolejnymi minutami prezentował się coraz lepiej. I właśnie wtedy, gdy krytyka zaczynała cichnąć, odszedł – mówi Weszło Pablo Puente, hiszpański dziennikarz radiowy.
W Hiszpanii twierdzą, że wypożyczenie zostało skrócone ze względu na zbyt małą liczbę minut, z czego niezadowolony był Feyenoord oraz sam piłkarz. Tym bardziej, że po wyleczeniu kontuzji Jokin Ezkieta i tak ponownie zająłby miejsce między słupkami.
Andreev w przeciągu tych kilku miesięcy zyskał sympatię wśród kolegów z drużyny i to pomimo tego, że nie mówił po hiszpańsku. Dorobił się przyjacielskiej ksywy Paco. W nieoficjalnych rozmowach piłkarze Racingu Santander przyznają, że Bułgar prezentował wyższe umiejętności od Jokina Ezkiety – również chwalonego, jednak mającego za sobą nieco słabszą jesień – tylko obawiano się wywracania hierarchii i sadzania kapitana na ławkę rezerwowych.
Lider na lata lub drugi Artur Rudko. Trudny charakter, który trzeba dobrze poprowadzić
Przed Lechem stoi nie lada wyzwanie. Bartosz Mrozek otwarcie zapowiada, że prędzej lub później chciałby spróbować swoich sił w zagranicznej lidze, poznać nową kulturę. Potrzebny będzie dla niego następca i Plamen Andreev ma wszystko, by idealnie w takiej roli się odnaleźć. Ma potencjał, umiejętności i styl gry pasujący do filozofii swojego zespołu. Przy Bułgarskiej muszą jednak dołożyć wszelkich starań, by zbudować u Bułgara boiskową pewność siebie, którą pokazywał przed wyjazdem z kraju.
21-latka trzeba odpowiednio przygotować na debiut. Jeden błąd, krytyka i Andreev może znów się spalić, tak jak to było w Feyenoordzie. Półroczne wypożyczenie ma to do siebie, że drugiej szansy może już nie być. A nawet jeśli nadejdzie to nieodpowiednio przygotowany bramkarz może nakręcić spiralę błędów, niczym swego czasu Artur Rudko.
Bułgar to nie jest bramkarz na tu i teraz. To nie jest Filip Bednarek, że gdy trzeba to wskoczy między słupki i zapewni stabilność na co najmniej przeciętnym poziomie. Andreev to casus Yannicka Agnero. Ten ruch mistrza Polski będzie miał sens tylko, jeśli okaże się kilkuletnim projektem, obdarzonym dawką cierpliwości i wyrozumiałości na błędy, których w pierwszych meczach nowego nabytku można się spodziewać.
Czytaj więcej na Weszło:
-
Cała prawda o transferach Jagiellonii. Szef skautów odsłania kulisy!
-
Nie będzie piłki bez danych. Jak polskie kluby analizują liczby? [REPORTAŻ]
Fot. Newspix