Przed rozpoczęciem sezonu nikt raczej nie spodziewał się tak fatalnej formy Rakowa Częstochowa na starcie rozgrywek. Medaliki, zamiast walczyć o europejskie puchary, do czego przyzwyczaiły w poprzednich latach, okupują ostatnie miejsce w Ekstraklasie. Dopiero co doszło tam do kolejnej zmiany trenerskiej – po niemal dwóch latach rozłąki do klubu wrócił Dawid Szwarga. Nowy-stary szkoleniowiec rozpocznie swój kolejny rozdział w Rakowie od wyjazdowego starcia z Wisłą Kraków. Właśnie o wielu zmianach na stanowisku trenera, a także najbliższym ligowym spotkaniu w rozmowie z Przeglądem Sportowym opowiadał Kacper Trelowski.
Raków ma ogromne kłopoty ze znalezieniem następcy Marka Papszuna. Po tym, jak najlepszy trener w historii klubu odszedł ostatniej zimy do Legii, drużynę z Częstochowy prowadziło już czterech szkoleniowców. Biorąc pod uwagę tylko trwający sezon, było ich trzech: Dawid Kroczek, Dawid Szulczek i Tomasz Kaczmarek. Ten ostatni został wykupiony z Radomiaka, by być zwolnionym po zaledwie pięciu meczach. Nadeszła pora na kolejnego trenera, a został nim Dawid Szwarga.
– Jeśli następuje zmiana trenera, to pojawia się u nas uczucie wstydu. I nie jest to przyjemne – mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Kacper Trelowski. – Jako piłkarze jesteśmy świadomi, że skoro trener został zwolniony, to znaczy, że źle wykonaliśmy swoją pracę na boisku. Wiadomo, że o zmianach w sztabie decydują różne czynniki, natomiast mimo wszystko to my gramy i w pierwszym rzędzie to my jesteśmy odpowiedzialni za wyniki.
Fatalny start sezonu w wykonaniu Rakowa. „Sami pomagaliśmy rywalom zdobywać bramki”
Bardzo długo zajęło Rakowowi zdobycie pierwszych punktów. Na start sezonu Medaliki poniosły sześć kolejnych porażek. Choć do Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, która w sezonie 1999/2000 pierwszy punkt wywalczyła dopiero w dziewiątej kolejce, Częstochowianom trochę zabrakło, to powtórzyli „wyczyn” Igloopolu Dębica z sezonu 1991/1992 i Cracovii z sezonu 2010/2011.
– Główną przyczyną była nasza słaba forma, a potem, gdy wpadliśmy w korkociąg porażek, nie potrafiliśmy się z tego wyrwać. Były spotkania, gdy wręcz sami pomagaliśmy rywalom zdobywać bramki. Miałem uczucie deja vu, że co tydzień gram ten sam mecz, bo każdy kończył się tak samo. Na szczęście w ostatnim spotkaniu zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej niż Wieczysta i zdobyliśmy trzy punkty – stwierdził Kacper Trelowski.
🇵🇱 Raków Częstochowa CZWARTĄ drużyną, która zaczyna sezon Ekstraklasy od bilansu 0-0-6.
Ile kolejnych porażek zanotowały trzy pozostałe zespoły?
6 – Igloopol Dębica
8 – Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
6 – Cracovia— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) September 7, 2026
Po wspomnianym zwycięstwie nad Wieczystą Raków czeka kolejny wyjazd do Krakowa, na ten sam stadion. Tym razem Medaliki zmierzą się z Wisłą Kraków. Trelowski zaciera już dłonie, by zagrać na pełnej Synerise Arenie. W starciu z Wieczystą świeciła ona pustkami.
– Mówiąc szczerze, na meczu z Wieczystą atmosfera była czwartoligowa. Można się było ze sobą komunikować jak na sparingu. Ja jednak wolę mecze przy pełnych trybunach. Nie mogę się doczekać tego spotkania, bo po to się trenuje, żeby grać przy jak największej publiczności – powiedział 23-letni bramkarz.
Pierwszy gwizdek w sobotę 14 października o 20:15.