Jordi Sanchez wrócił do Polski po nieudanym epizodzie w Japonii. Hiszpański napastnik udzielił wywiadu TVP Sport, w którym m.in. ostro skomentował politykę transferową swojego byłego klubu.
Sanchez: Przestałem zwracać uwagę na pieniądze
Decyzja o przenosinach do japońskiej ligi miała być sportowym i finansowym krokiem naprzód, a okazała się kompletną katastrofą. Hiszpan szybko został odsunięty od składu na rzecz sprowadzonego za spore pieniądze Brazylijczyka, a metody pracy ówczesnego serbskiego trenera, Michaela Petrovicia, mocno go zdziwiły.
– Trener był wówczas po operacji bioder, więc większość czasu spędzał w swoim gabinecie. Siedział tam, palił papierosy i pił kawę. Był trochę jak dawny nauczyciel WF-u. Treningi prowadzili jego asystenci, a on przychodził na ostatnie 20-30 minut. Przychodził, siadał na lodówce turystycznej i patrzył na końcówkę zajęć – wspominał Sanchez, cytowany przez TVP Sport.
W pewnym momencie napastnik został jednak całkiem sam. Zawiódł go agent – Sanchez przyznał, że ten nie miał czasu nawet na to, by zapytać o jego samopoczucie. Frustracja rosła z każdym tygodniem, natomiast zarobki odeszły na drugi plan w obliczu gorszego momentu.
– Przestałem zwracać uwagę na pieniądze. Nie chciałem tam zostać, nawet jeśli oznaczałoby to, że zostanę milionerem. Moja żona była w ciąży, więc wróciła do Europy, a ja zostałem w Japonii sam. Prosiłem go: „Wyciągnij mnie stąd” – opisywał Sanchez.
Sanchez o Widzewie: Pieniądze to nie wszystko
Koszmar zakończył się dopiero, gdy zgłosiła się po niego Wisła Kraków z Vullnetem Bashą i Luisem Fernandezem na czele. Hiszpan otrzymał propozycję półrocznego kontraktu, z której skorzystał. W szatni Białej Gwiazdy Sanchez ponownie spotkał się z Angelem Rodado. Dwaj Hiszpanie współpracowali siedem lat wcześniej na Ibizie. Sanchez świetnie się dogaduje z Rodado, a na dowód tego przytoczył anegdotkę.
– Po powrocie z treningu do szatni okazało się, że jego zegarek jest zepsuty. Kapitan drużyny zdecydował więc, że cała drużyna musi zapłacić za Apple Watch Angela. A na koniec zdaliśmy sobie sprawę, że to była jego wina. Uszkodził go, szykując się do treningu – powiedział hiszpański napastnik.
Jordi Sanchez zna @rodadoangel9 najdłużej z nas 🙂 i opowiedział ciekawą historię o zegarku Apple należącym do dzisiejszego snajpera @WislaKrakowSA
Szeroko porozmawialiśmy też o tym, co działo się w Japonii. Dlaczego musiał zmienić agenta (w zasadzie na Louisa Fernandeza) i o… pic.twitter.com/mL4jahK1GJ
— Mateusz Miga (@MateuszMiga) February 19, 2026
Sanchez odniósł się również do obecnej polityki transferowej Widzewa Łódź, w którym występował w latach 2022-24.
– To bardzo dziwna sytuacja. Drużyna Widzewa całkowicie się zmieniła, odkąd stamtąd odszedłem. Pozbyli się wielu zawodników, którzy moim zdaniem nadal powinni grać w Widzewie. Patrzymy na Widzew i uświadamiamy sobie prawdziwe znaczenie hasła, że pieniądze to nie wszystko – stwierdził.
W bieżącym sezonie 1. ligi Sanchez wystąpił w dwóch spotkaniach. Przebywał na boisku przez 19 minut w meczu z GKS-em Tychy, a także przez 28 minut w spotkaniu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
Wisła jest liderem tabeli z dorobkiem 47 punktów po 21 spotkaniach. Biała Gwiazda jedenaście oczek przewagi nad drugą Wieczystą.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- 30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia
- Coraz trudniejsza sytuacja Śląska. Tym razem przegrał derby
- Śląsk przedstawił prognozę finansową. Dosadny komentarz Królewskiego
Fot. Newspix