Jaroszewski wrócił do Zagłębia. Ogarnie sosnowiecki bałagan?

Jan Broda

Autor:Jan Broda

03 kwietnia 2026, 20:17 • 3 min czytania 1

Reklama
Jaroszewski wrócił do Zagłębia. Ogarnie sosnowiecki bałagan?

Zagłębie, które jeszcze kilka lat temu grało w Ekstraklasie, teraz stoi nad przepaścią i jest o krok od spadku na czwarty szczebel rozgrywkowy. W samym środku zamieszania znalazł się Marcin Jaroszewski. Nowy-stary prezes stoi przed trudnym wyzwaniem uprzątnięcia sosnowieckiej stajni Augiasza. 

Reklama

Zagłębie ma nowego prezesa. Został nim Marcin Jaroszewski, który w Sosnowcu jest dobrze wszystkim znany, bo już jego druga prezesura. Pierwsza kadencja (2013-2021) w fotelu prezesa była dla Jaroszewskiego udana. Dość powiedzieć, że nikt wcześniej w historii nie rządził klubem dłużej, niż właśnie on. Co więcej, może się pochwalić realnymi sukcesami w postaci awansu do Ekstraklasy w sezonie 2018/2019.

Po odejściu, pozostał przy klubie, pełniąc funkcję dyrektora stadionu w Sosnowcu.

Zagłębie Sosnowiec. Jaroszewski w roli prezesa-strażaka. Ale czy jest jeszcze co gasić?

Jaroszewski, który zastąpił na stanowisku Katarzynę Biały, będzie odpowiadał za sprawy sportowe. Dotychczasowa prezes pozostanie członkiem zarządu, odpowiedzialnym za kwestie finansowe. Nowy-stary CEO już wcześniej powoli szykował się do powrotu w roli prezesa, jednak zdecydował się wystąpić w roli strażaka, by ugasić trawiący Zagłębie pożar.

Koncepcja była taka, że miałem przejąć klub od 1 czerwca, żeby spokojnie przygotować go do kolejnego sezonu, ale dynamika wydarzeń po 1:7 i 0:4 sprawiła, że trzeba było działać od razu. W klubie będą zmiany, ale najpierw muszą dowiedzieć się o nich sami zainteresowani. Jeśli chodzi o skład drużyny to w tej chwili niewiele możemy zrobić i musimy sobie radzić z tymi zawodnikami, których mamy. Trener Grzegorz Bąk ma nasze wsparcie – zapewnił Jaroszewski.

Reklama

Zadowolenia z powrotu Jaroszewskiego nie ukrywał prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński. Dla niewtajemniczonych – Zagłębie należy do grona klubów miejskich. Większościowym akcjonariuszem jest gmina.

To przemyślana decyzja. Właściwie myślałem o tym po każdym wiosennym meczu. Także po tym ostatnim, na którym kibice wywiesili baner dotyczący mojej osoby, który nie był złośliwy, ale z którym się nie zgadzam. Nie jestem grabarzem Zagłębia. Ten klub ma świetną infrastrukturę sportową, jedną z najlepszych w Polsce, i do końca tego roku nie będzie miał żadnego zadłużenia wobec podmiotów zewnętrznych – tłumaczył Chęciński.

Reklama

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Nieprzerwanie od kilku lat Zagłębie, w wymiarze sportowym, doświadcza tendencji spadkowej. Sosnowiczanie najpierw spadli do 1. Ligi, potem do drugiej, a zaraz nawet tam może ich zabraknąć, bo widmo spadku na czwarty poziom rozgrywkowy realnie zagląda im w oczy. Po 25. kolejkach Betclic 2. Ligi, podopieczni Bąka (który, nota bene, jest już trzecim szkoleniowcem Zagłębia w tym sezonie, po Marku Gołębiewskim i Wojciechu Łobodzińskiemu) zajmują 15. miejsce w strefie spadkowej.

Nasza sytuacja jest bardzo ciężka. Rozmawiałem z zawodnikami i na razie nie ma co rozpatrywać naszych szans na utrzymanie, ale skupiać się na każdym najbliższym meczu. Jako prezes muszę rozpatrywać dwa warianty rozwoju sytuacji, ale tym gorszym zajmę się jak spadniemy. Wiem jednak, że dużo droższy jest awans niż walka o utrzymanie – skwitował Jaroszewski.

W następnym meczu 4 kwietnia Zagłębie zmierzy się na wyjeździe ze Świtem Szczecin.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Niższe ligi

Reklama