Królewski: Zarząd Śląska pokazał, że nie interesuje go fair play

Maciej Piętak

07 marca 2026, 19:13 • 3 min czytania 15

Reklama
Królewski: Zarząd Śląska pokazał, że nie interesuje go fair play

Spotkanie Śląska Wrocław z Wisłą Kraków mogło być spektaklem pełnym pięknych akcji i wielu bramek. Niestety, po 15 minutach sędzia Tomasz Kwiatkowski ogłosił koniec meczu, ponieważ zawodnicy Białej Gwiazdy nie stawili się na meczu. „Zdecydowanie nie tak miała wyglądać ta sobota” mówił później Jarosław Królewski.

Królewski: Zarząd Śląska pokazał, że nie interesuje go fair play

Jarosław Królewski, podobnie jak m.in. Mariusz Jop, szkoleniowiec Wisły Kraków, udał się w sobotę na mecz rezerw Białej Gwiazdy na stadion Prądniczanki. To właśnie tam prezes Wisły Kraków krótko skomentował wydarzenia we Wrocławiu w rozmowie z TVP Sport.

– Zdecydowanie nie tak miała wyglądać ta sobota. Myślę, że pracujemy dla sportu, pracujemy dla jakichś wartości. Zarząd Śląska Wrocław pokazał, że nie interesuje go fair play, nie interesuje go społeczność kibicowska, interesuje go instrumentalnie wynik i tyle. Widzieliśmy dzisiaj pokaz błazenady we Wrocławiu i myślę, że to zapisze się na wiele lat w historii tego klubu i też odpowiedzialności tego klubu za zawodników, rywalizacje i młode pokolenia – zaczął.

Reklama

Następnie Królewski odniósł się do oświadczenia Śląska, w którym Wrocławianie zadeklarowali, że kibice Wisły mogą pojawić się na stadionie, ale nie jako zorganizowana grupa.

– Myślę, że to będzie dobry case dla studentów prawa jak nie pisać wniosków i oświadczeń. Liczba tych oświadczeń, które się krzyżowo wykluczają, jest tak ogromna, że wręcz bulwersująco głupia. Nie wiem, jak się mam do tego w ogóle odnieść. W ogóle to jest jeszcze zaprzeczenie w kontekście tego, co mówił pan prezes. Ja myślę, że oni powinni po prostu usiąść i zastanowić się nad swoją przyszłością, bo myślę, że to ich przerasta – stwierdził.

Królewski: Śląsk chciał ten mecz instrumentalnie wygrać

Później prezes Wisły odniósł się do potencjalnego przełożenia meczu.

Reklama

– Nie tylko prezes Kulesza, ale też prezesi 1. ligi, pan Animucki. Wszyscy byliśmy zgodni do tego, że jeśli są jakieś animozje, wyjaśnijmy je. Zagrajmy spotkanie za tydzień, za dwa. Jest przecież tyle terminów, żebyśmy zrobili to na dobrym poziomie. Ale Śląsk się uparł, Śląsk chciał instrumentalnie ten mecz wygrać w taki sposób – powiedział.

Na koniec dziennikarz zauważył, że kibole nie powinni rządzić polską piłką.

– Zdecydowanie tak. Ja uważam, że bierność miasta Wrocław również ma tu dużo do powiedzenia. Tak naprawdę prezentacja tego w jaki sposób Wrocław dzisiaj chce być widoczny na arenie międzynarodowej, bo właściciel też nie zareagował w tym temacie, mimo tego, że prezydent Krakowa dzwonił do prezydenta Wrocławia. Natomiast z naszej perspektywy sytuacja jest dość prosta. Nie może być tak, żeby kilka osób z trybun decydowało o tym, co się dzieje w klubie i o bezpieczeństwie tego klubie – mówił.

– Jesteśmy zbulwersowani tym, co się tam dzieje. My jeśli mamy mecz podwyższonego ryzyka, ale nawet i normalnego ryzyka, to nasz dyrektor zarządzający jest praktycznie codziennie w kontakcie z policją, ze służbami, z ochroną, czy może więcej, czy może mniej, czy przyjadą tak, czy owak. Nie wyobrażamy sobie tego, że tak jak Śląsk ma jedną decyzję z lipca 2025 roku i to jest wszystko. To jest tak nieprofesjonalne, że nie da się tego wytłumaczyć. Nie zależy od tego, czy komentuje to Wisła czy ktoś inny – zakończył.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

15 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Betclic 1. Liga