Szkoda kilku powołań, ale ludziom odwala z krytyką Urbana

Przemysław Michalak

25 marca 2026, 12:01 • 6 min czytania 21

Reklama
Szkoda kilku powołań, ale ludziom odwala z krytyką Urbana

Również żal mi kilku powołań w kontekście marcowych baraży. Ba, zdecydowana większość kandydatur postulowanych w obiegu internetowym by mnie nie oburzyła. Uważam jednak, że fala krytyki spływająca na Jana Urbana z wielu za stron za brak jednego czy drugiego zawodnika jest mocno przesadzona. Niektórym już w tym względzie po prostu odwala.

Potwierdza się, że najlepsi często są ci, którzy nie grają. Oni stanowią obietnicę nie do zweryfikowania, ich nie ma jeszcze za co skrytykować. Czasami nawet nie do końca znamy ich aktualne możliwości, dlatego więcej można sobie wyobrazić i dopowiedzieć.

Jan Urban zbiera za duże cięgi za swoje powołania

Mówi się, że w reprezentacji zawsze mają grać najlepsi i będący w najwyższej formie. To ładnie brzmi, z pozoru trudno znaleźć w tym stwierdzeniu słabe punkty, ale w praktyce często jest nie do wykonania. Selekcjoner sztywno trzymający się tej zasady nieraz ze zgrupowania na zgrupowanie musiałby wymienić połowę kadry, bo akurat jego dotychczasowy żołnierz kilka razy zaczynał na ławce, a na krajowym podwórku komuś zaczęło żreć i strzelił cztery gole w pięciu meczach.

Gdyby to więc zależało od internetowych selekcjonerów, na kadrę przyjechaliby teraz Bartosz Nowak, Kacper Potulski, Sebastian Walukiewicz, Karol Czubak, Mateusz Żukowski, Marcel Reguła, Taras Romanczuk i pewnie ktoś jeszcze. Zdarzały się nawet komentarze sugerujące, że obok Czubaka z Ekstraklasy powinien zostać powołany Sebastian Bergier. Tak, ten Bergier, który wiosną zdobył dwie bramki z rzutów karnych i prezentuje się słabo. No ale to napastnik z naszej ligi, całościowo ma już 11 goli, więc dawać go, a nie tego drewniaka Piątka, kopiącego teraz na katarskich pastwiskach.

Reklama

I chyba właśnie komentowanie nominacji dla Piątka w kontrze do Czubaka jest tu najbardziej symptomatyczne. Na tym przykładzie widzimy, jak łatwo nowemu przykryć starego głównie dlatego, że jest niezweryfikowanym powiewem świeżości.

Karol Czubak musi jeszcze poczekać na powołanie. 

Czubak przykładem zaczadzenia kibiców

Przypominam, że Czubak dopiero co odbił się od spadkowicza z Belgii, a w Ekstraklasie rozgrywa premierowy sezon. Idzie mu bardzo dobrze, to prawda, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że Piątek grający dziś w Polsce nie miałby na tym etapie kilkunastu bramek. Jeszcze w poprzednim sezonie strzelił 21 goli w tureckiej Super Lig. Rok wcześniej trafił 17 razy. Teraz gra w lidze egzotycznej, zgoda, ale czy liga katarska to dużo słabszy poziom niż nasz ekstraklasowy średniak? Tak bym się nie rozpędzał.

Reklama

Nawet mającemu wyjściowo bardzo pro-czubakowe nastawienie mojemu koledze z redakcji AbsurDB-owi po analizie wyszło, że skorzystanie dziś z usług piłkarza Motoru Lublin na rzecz Piątka wcale nie jest oczywiste. Z rankingu Opty wynika, że liga katarska to bardziej poziom naszej Betclic 1. Ligi (swoją drogą, jesienią nie brakowało całkiem poważnych głosów sugerujących powołanie stamtąd Macieja Kuziemki z Wisły Kraków), aczkolwiek uważam, że tak bezpośrednie porównywanie tak różnych rozgrywek i to z różnych kontynentów zwyczajnie nie ma sensu.

Ale na tym argumenty przeciwko Piątkowi się kończyły. Biorąc pod uwagę wyceny z Transfermarktu, Piątek strzela gole bramkarzom wyżej wycenianym niż Czubak (choć tu średnią zawyżył wyraźnie wybijający się nad resztę Predrag Rajković). Inna sprawa, że wyceny na TM nie są najlepszym punktem odniesienia, zwłaszcza w przypadku lig z kontynentów typu Azja czy Afryka, bo zwyczajnie mogą być niedoszacowane.

AbsurDB uczciwie przyznał również, że w lidze Kataru łącznie gra dwudziestu jeden zagranicznych zawodników, reprezentujących kraje, które zakwalifikowały się na tegoroczny mundial. W Ekstraklasie jest ich pięć razy mniej. Po barażach proporcje mogą się jeszcze zmienić, ale nadal Katar będzie przeważał.

Reklama

Krzysztof Piątek to jeden z najbardziej kwestionowanych zawodników w gronie powołanych na baraże. 

Czubak jako napastnik w niczym nie przewyższa Piątka

Mówimy zatem o rozgrywkach, które całościowym poziomem nie imponują, jednak nie brakuje w nich poważnych nazwisk. A przykład Erika Exposito pokazuje, że najwyraźniej też nie jest tak, że przychodzi tam pierwszy lepszy gość i ładuje bramki wedle uznania. Hiszpan, będący przecież absolutną gwiazdą Ekstraklasy w Śląsku Wrocław, w tym sezonie Stars League strzelił jednego gola w piętnastu meczach. Rok wcześniej było lepiej, ale wciąż bez rzucania na kolana: 22 występy i siedem bramek.

Gdyby jeszcze Piątek kompletnie teraz rozczarowywał u szejków, kwestionowanie jego obecności w reprezentacji byłoby zasadne. Sam Urban przecież na starcie głośno wyrażał rozczarowanie z kierunku transferowego, który obrał napastnik. Akurat jednak po słabszym okresie „Pio” ma lepszy czas, ostatnio w dwóch meczach ligowych zdobył trzy bramki i zaliczył dwie asysty, trafił także w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Czubak wiosną ma w ESA cztery gole i jedną asystę, więc nie mówimy o liczbach dystansujących konkurenta. Do tego pod względem charakterystyki są to napastnicy bardzo podobni. Czubak zdaje się lepiej pressować bez piłki, ale w aspektach czysto ofensywnych nie ma niczego, czego nie posiadałby Piątek. Nie ma za to choćby ułamka jego obycia i doświadczenia. No ale wady i zalety Piątka mamy przerobione od deski do deski – sam byłem nim zawiedziony, obserwując z trybun jego poczynania w sparingu z Nową Zelandią – a zawodnik Motoru byłby nowością i przynajmniej na starcie nadzieją, że ktoś wniesie do drużyny coś więcej.

Reklama

I żeby było jasne: gdyby Jan Urban jednak powołał Karola Czubaka zamiast Krzysztofa Piątka też bym nie protestował. Rozumiem jednak, że w takim momencie decyduje się przede wszystkim na rozwiązania sprawdzone i możliwie najbardziej oczywiste. Taką oczywistością stał się debiutant Oskar Pietuszewski, dlatego powołanie otrzymał, ale tylko on.

Pietuszewski Porto

Szkoda Nowaka, ale można zrozumieć selekcjonera

Osobny wątek stanowią nieporozumienia Urbana z Walukiewiczem. Coraz bardziej skłaniam się ku tezie, że kierownik Adrian Mierzejewski dysponował nieaktualnym numerem zawodnika Sassuolo i stąd późniejsza lawina zdarzeń. Można było to rozegrać lepiej, ale nawet w tym przypadku nie mówimy o zbawcy reprezentacji. Walukiewicz już w reprezentacji bywał i nie zachwycał, choć regularnie grał w Serie A. Przynależność klubowa jeszcze nie załatwia sprawy.

Niektórzy chyba zapominają, że cała dyskusja toczy się wokół zawodników z przedziału 15-25, którzy w najlepszym razie weszliby z ławki na parę minut. Wyjściowa jedenastka jest łatwa do przewidzenia, wielkich tajemnic nie ma. Jedynym nazwiskiem, które byłbym w stanie tu kwestionować jest Przemysław Wiśniewski. Uważam, że po obiecującym debiucie z Holandią w każdym kolejnym meczu grał słabiej, a formą po przyjściu do Widzewa nie zachwyca. Zresztą, w rewanżu z Oranje nie wystąpił i poradziliśmy sobie mając Ziółkowskiego i Kędziorę. Nie przesądzałbym, że w czwartek zobaczymy „Wiśnię” od początku.

Reklama

Jasne, w takim kontekście można żałować – i ja żałuję – że na tych parę minut w razie czego wejdzie będący pod formą Grosicki, a nie Bartosz Nowak. Do zdynamizowania naszych ataków z Albanią byłby jeszcze Filip Rózga, zatem mający inną charakterystykę Nowak też mógłby się przydać. W drugim meczu, oby barażowym, wróci zawieszony za kartki Nicola Zalewski i wtedy tym bardziej rola rezerwowych z przodu zostałaby zmarginalizowana.

Trzy treningi przed Albanią

Jestem jednak w stanie zrozumieć selekcjonera, który wyjściowo chce mieć jak najmniej zagadek i znaków zapytania. Grosickiemu pewnych rzeczy tłumaczyć nie musi, a tutaj dochodzi jeszcze jego rola w szatni. Można to bagatelizować, mówić prześmiewczo o atmosferowiciu, ale takie rzeczy naprawdę mają znaczenie w grupie – o ile dotyczą jednego czy dwóch nazwisk, a nie pięciu czy sześciu.

My nie rozgrywamy w marcu Ligi Narodów z Bośnią, tylko baraże o udział w mistrzostwach świata. Mecze o wszystko, które trzeba bezwzględnie wygrać. Przed spotkaniem z Albanią Biało-Czerwoni mają trzy treningi. Trzy treningi. Chyba nie do każdego to dociera. Czas na testowanie i dawanie szans większej liczbie świeżaków będzie jesienią. I jestem dziwnie spokojny, że jeśli Urban pozostanie selekcjonerem, to właśnie tak wtedy zrobi.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:

Fot. Newspix

21 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna