Polacy, mimo że po godzinie rywalizacji przegrywali 0:1, byli w stanie odwrócić losy spotkania i dwoma bramkami wywalczyć sobie awans do finału baraży, którego stawką będzie wyjazd na tegoroczne mistrzostwa świata. Jan Urban po meczu był zadowolony ze zwycięstwa, ale jednocześnie nie wszystko mu się podobało na boisku.
Selekcjoner reprezentacji Polski po wygranym starciu z Albanią pojawił się na antenie TVP Sport. Jan Urban przyznał, że w żadnym momencie serce nie podeszło mu do gardła, ale miał powody do niepokoju. Jednocześnie żałuje, że jego podopieczni nie przekuli dobrego wejścia w mecz na gola, bo spotkanie potoczyłoby się zupełnie inaczej.
– Nie podeszło mi serce do gardła, ale były momenty, że byłem przejęty tym, co się dzieje na boisku. Były takie momenty, że mogli nas skontrować. Była taka sytuacja, że mogli podwyższyć prowadzenie. Później mieli też okazję, żeby strzelić na 2:1. Ja mówiłem, że to będzie bardziej otwarty mecz niż zamknięty. Albania dobrze czuje się w defensywie, natomiast moim zdaniem po bardzo dobrym naszym początku, gdy nie mogli wyjść z własnej polowy, po naszych takich niecelnych zagraniach zaczęli dochodzić do głosu. Szkoda, że szybko nie strzeliliśmy, bo by to wyglądało zupełnie inaczej.
FENOMENALNY Szymański. Najlepszy mecz w kadrze! [OCENY POLAKÓW]
Jan Urban po meczu z Albanią: Ze Szwecją musimy zagrać inaczej
Selekcjoner odniósł się też do występu dwóch najmłodszych zawodników w swojej kadrze. Filip Rózga oraz Oskar Pietuszewski rozegrali po 45 minut. Dla piłkarza Porto był to debiut w narodowych barwach.
– Trzeba pogratulować drużynie, bo były takie momenty, że dobrze to nie wyglądało i potrzebowaliśmy takiego bodźca, by znowu wejść w to spotkanie. W przerwie nastąpiła jedna zmiana – młodzież zmieniła się miedzy sobą. Zarówno Filip, jak i Oskar mieli swoje dobre momenty, ale niepotrzebne straty również.
Selekcjoner skomentował też swoją decyzję o zmianie formacji w trakcie spotkania. Wytłumaczył, dlaczego zdecydował się przejść z trójki stoperów na czteroosobową linię defensywy.
– Chcieliśmy zmienić na czwórkę z tylu już w przerwie, ale woleliśmy jeszcze poczekać, by zobaczyć, jak to będzie wyglądać po wejściu Oskara. Trzech obrońców często zostawało z jednym napastnikiem, co powodowało, że często w środku pola rywale mieli przewagę liczebną. Potwierdziło się to, że Albania jest zespołem technicznym, dobrze operującym piłką.
Ważną wiadomością dla Jana Urbana przed finałem baraży jest powrót Nicoli Zalewskiego, który w spotkaniu z Albanią musiał pauzować ze względu na żółte kartki. Trener przyznał, że ze wszystkimi zawodnikami wszystko jest raczej w porządku i liczy, że jutro się nie zaskoczy, dowiadując się o kontuzji któregoś z nich.
– Nie jest super, bo wydaje mi się, że były dobre momenty, ale i złe, natomiast tak to czasami wygląda. Dzisiaj mieliśmy bardzo dużo do stracenia, a Albańczycy byli sobą – drużyną, którą bardzo ciężko pokonać. Ważne jest to, że gramy w finale baraży i to będzie zupełnie inne spotkanie. Musimy w nim zagrać inaczej. Dojdzie nam też Nicola Zalewski, a to jest taki zastrzyk dodatkowych umiejętności. Mam nadzieję, że jutro się nie dowiem, że któryś z zawodników jest na tyle poważnie ranny, że nie zdąży się wyleczyć.
Starcie Polska – Szwecja już 31 marca o 20:45 w Sztokholmie.
CZYTAJ WIĘCEJ PO MECZU POLSKA – ALBANIA:
- Klątwa przełamana! Podnieśliśmy się pierwszy raz od 2007 roku
- Rózga i Pietuszewski pod lupą. Obaj zrobili swoje
- Zieliński: Gol Albanii tylko nas podrażnił. Wygraliśmy dla Polski
Fot. Newspix