„Jak nie wygramy, to się powieszę”. Makabryczna historia Adama Ledwonia

Wojciech Górski

21 marca 2026, 15:51 • 3 min czytania 8

Reklama
„Jak nie wygramy, to się powieszę”. Makabryczna historia Adama Ledwonia

To miała być kolejna mocna deklaracja. Może nawet za mocna, może totalnie po bandzie, ale takie przecież padają w piłkarskim środowisku. – Jak z nimi nie wygramy, to normalnie się powieszę – rzucił w rozmowie z Weszło kilka dni przed spotkaniem z Austrią na Euro 2008 Adam Ledwoń. Kilka dni później Polacy z Austriakami zremisowali, a były reprezentant Polski… odebrał sobie życie. Adama Ledwonia, od osiemnastu lat już niestety świętej pamięci, wspominamy w najnowszym odcinku Piłkarskich Skandalistów.

Tamte słowa Ledwonia brzmiały jak żart. Jak przesada. Jak coś, co znowu palnął impulsywny, ostry facet, który całe życie grał na granicy.

Tylko, że tym razem to nie był żart.

Polska zremisowała z Austrią 1:1, ale Ledwoń już tego meczu nie oglądał. Dzień wcześniej powiesił się w swoim domu w Klagenfurcie.

Reklama

I właśnie od tej historii, od której trudno uciec, zaczynamy naszą opowieść o trochę zapomnianym już dziś byłym reprezentancie Polski, który charyzmą mógłby obdarzyć całą kadrę. W najnowszym odcinku Piłkarskich Skandalistów, cyklu Wojtka Górskiego na kanale Weszło TV, przypominamy najciekawsze historie z życia Adama Ledwonia.

A jego życiorys choć krótki, bo tragicznie przerwany w wieku 34 lat – jest wyjątkowo bogaty w arcyciekawe zdarzenia. Bywa i wesoło, i odważnie, ale głównie jest mocno i – niestety – strasznie.

Adam Ledwoń – tragiczna historia reprezentanta Polski

Im więcej szczegółów na temat śmierci Ledwonia wychodzi na jaw, tym bardziej wszystko wydaje się nierealne. Ciało piłkarza jako pierwszy odnalazł Patrick Wolf, jego klubowy kolega. Zaniepokojony tym, że Ledwoń zniknął – nie przychodził na treningi, nie dawał znaku życia – pojechał sprawdzić, co się dzieje. Pod domem stał samochód, w środku zakupy. Nic nie wskazywało na tragedię.

A jednak. W środku zobaczył martwego kolegę. Obok stała butelka po wódce. I list.

Reklama

Najbardziej przerażające jest jednak to, że chwilę wcześniej wszystko wyglądało… zwyczajnie. Ledwoń wciąż był czynnym piłkarzem, grał w austriackiej Bundeslidze. Jeszcze kilka dni temu pracował jako telewizyjny ekspert przy meczu Polska – Niemcy. Bożydar Iwanow wspominał później, że był co prawda trochę rozkojarzony, jakby nieobecny, ale to się przecież zdarza. W jego domu trwała impreza – przyjechali znajomi z Polski, był alkohol, trwały mistrzostwa Europy. Typowy piłkarski klimat.

A potem wszyscy wyjechali. Adam został sam.

I wiele wskazuje na to, że to właśnie ten moment był kluczowy. Z relacji brata, przyjaciół, w tym Grzegorza Szamotulskiego bije jeden przekaz – gdyby tylko poczekał do jutra… Gdyby wytrzymał jeszcze jeden dzień, położył się spać, wstał, to pętli na szyję nie założyłby sobie nigdy.

Adam był impulsywny. Czasami wystarczała iskra. Alkohol, samotność, rozstanie z żoną, kolejne, choć te akurat okazało się ostateczne. Telefony do brata, do znajomych. Słowa, które brzmiały jak kolejne pijackie gadanie. – Mariola odeszła, idę się wieszać…

Reklama

Nikt nie uwierzył.

Bo przecież to był Adam Ledwoń. Twardziel. Gość, który się nie rozklejał. Który nie przejmował się problemami. Który nieraz dzwonił w środku nocy, żartował, żył intensywnie.

Tym razem nie żartował. Zostawił tylko krótki list. I swoją jedyną, niepowtarzalną historię.

To nie jest opowieść o piłkarskich ekscesach i zabawnych anegdotach. Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego – odpalcie sobie odcinki o Arturze Borucu, o Piotrze Świerczewskim, albo o Kamilu Grosickim. Tam anegdoty są zabawne, a dramaty kończą się happy endem.

Reklama

Historia Adama Ledwonia to zupełnie inny kaliber. To opowieść o człowieku, który na zewnątrz wyglądał na niezniszczalnego – a w środku pękł.

Oto Adam Ledwoń. I jego historia.

OGLĄDAJ SERIĘ PIŁKARSCY SKANDALIŚCI NA WESZŁO:

8 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Przełamanie Pasów po fartownym karnym. Obie ekipy pograły do kotleta

Jakub Białek
2
Przełamanie Pasów po fartownym karnym. Obie ekipy pograły do kotleta

Piłka nożna

Ekstraklasa

Przełamanie Pasów po fartownym karnym. Obie ekipy pograły do kotleta

Jakub Białek
2
Przełamanie Pasów po fartownym karnym. Obie ekipy pograły do kotleta