Prezydent Wrocławia ma się z czego tłumaczyć, co nie ulega nawet najmniejszej wątpliwości. Zarządzany przez miasto Śląsk regularnie otrzymuje ogromne dofinansowania, a pompowane w zespół pieniądze w ostatnich miesiącach jakoś nie dają sportowego sukcesu. Ostatnio opinii publicznej przedstawiono też zarobki piłkarzy, co mogło zszokować osoby na co dzień niezwiązane z piłką nożną.
Na liście miesięcznych wypłat widniały różne kwoty. Od 130 tysięcy do… 4,5 tysiąca złotych. Nie wskazano jednak dokładnie, kto i ile zarabia. Tylko „suche” liczby. Prezydent Sutryk przekonuje, że dla niego ukazanie wydatków na wynagrodzenia w Śląsku nie jest żadnym kłopotem.
– Mnie ten wątek tak nie podnieca, ale nie mam z tym problemu. Jeżeli jest to tylko możliwe z punktu widzenia prawa, to powinno tak być. Wszędzie tam, gdzie są środki publiczne, transparentność powinna być bardzo duża – przekonuje polityk na antenie Radia Rodzina.
Jacek Sutryk tłumaczy, że w piłce nożnej po prostu trzeba płacić wielkie pieniądze. I tyle
Niektóre kwoty mogą jednak robić ogromne wrażenie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Śląsk gra dziś na drugim poziomie rozgrywkowym. Jacek Sutryk broni jednak takiego stanu rzeczy, tłumacząc, że… taka jest piłka.
– To jest taki sport – tak on wygląda we Wrocławiu, w Polsce i w Europie – że trudno go porównać z czymkolwiek innym. Dlatego te wynagrodzenia takie są i mogą budzić emocje. Przychodzę do domu i mój tata pyta mnie, czy oni nie mogą zarabiać po 10 tysięcy i mieć premię za wygrany mecz. Mówię mu, że myśli superancko, zdroworozsądkowo, ale w tym biznesie sportowym to tak nie działa, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli. Trzeba to po prostu przyjąć, choć nie musi nam się to podobać. Takie są reguły w tej dyscyplinie – twierdzi prezydent Wrocławia.
Dlatego też niedawno Śląsk dostał kolejną zapomogę w wysokości, bagatela, 30 milionów złotych.
– Tak, dołożyliśmy, wszystkie miasta dokładają. W zależności od tego, jaka jest skala miasta. Nie ma w Polsce sportu zawodowego bez środków publicznych. Nie ja wymyśliłem tę dyscyplinę sportu i to, co się wokół niej dzieje – komentuje Sutryk.
Śląsk Wrocław i krótkie studium miejskich kroplówek
Wyzwanie dla prezesa? Utrzymać się w budżecie!
Czytacie ten nagłówek i myślicie od razu: wolne żarty! Dobrze myślicie, ale Jacek Sutryk naprawdę to powiedział, w dodatku niedługo po tym, jak Śląsk dostał kolejny ogromny przelew od miasta. Pytany o misję nowego prezesa klub z Wrocławia, Remigiusza Jezierskiego, prezydent odpowiedział następująco:
– To doświadczony menadżer znany w sportowym środowisku, pokładamy w nim duże nadzieje. Oczywistym jest cel związany z wynikiem sportowym, trzymamy kciuki, wszystko może się wydarzyć. Chciałbym, żeby wprowadził pełen ład i spokój w całej spółce. Jedyny warunek, który stawiam, to żeby zmieścił się w tym założonym budżecie.
A jak się nie zmieści? Cóż, w stolicy Dolnego Śląska mają już opracowane procedury na taką okazję. Dotacji nigdy przecież za wiele.
*Wielu typerów zaczyna analizę od sprawdzenia, kim są legalni bukmacherzy w Polsce. Dopiero później zwracają uwagę na dostępne promocje bukmacherskie.
WIĘCEJ O ŚLĄSKU WROCŁAW:
- 30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia
- Coraz trudniejsza sytuacja Śląska. Tym razem przegrał derby
- Śląsk przedstawił prognozę finansową. Dosadny komentarz Królewskiego
Fot. newspix.pl