Sutryk daje się doić i mówi: tak trzeba!

Jakub Białek

20 lutego 2026, 13:12 • 5 min czytania 17

Sutryk daje się doić i mówi: tak trzeba!

Myśleliście, że to we Wrocławiu powariowali, skoro przeznaczają 30 milionów miejskich środków na pierwszoligowego średniaka? Nie! To polska piłka zwariowała. Jacek Sutryk dał Śląskowi gigantyczne pieniądze, bo tak trzeba, taki jest już polski futbol, nic nie zrobisz. On może i chciałby inaczej, ale sytuacja go do tego zmusiła…

Reklama

Przed prezydentem Wrocławia postawiono trudne zadanie – musiał obronić w wywiadzie tak wielką kwotę przeznaczoną na miejski klub. Naszym zdaniem, nie da się tego zrobić w żaden sposób, więc nic dziwnego, że Sutryk postanowił robić takie fikołki, jak niegdyś śp. Orest Lenczyk.

Sutryk o 30 milionach dla Śląska Wrocław

W Radiu Rodzina mówi:

Reklama

– To jest taki sport – tak on wygląda we Wrocławiu, w Polsce i w Europie – że trudno go porównać z czymkolwiek innym. Dlatego te wynagrodzenia takie są i mogą budzić emocje. Przychodzę do domu i mój tata pyta mnie, czy oni nie mogą zarabiać po 10 tysięcy i mieć premię za wygrany mecz. Mówię mu, że myśli superancko, zdroworozsądkowo, ale w tym biznesie sportowym to tak nie działa, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli. Trzeba to po prostu przyjąć, choć nie musi nam się to podobać. Takie są reguły w tej dyscyplinie.

– Tak, dołożyliśmy, wszystkie miasta dokładają. W zależności od tego, jaka jest skala miasta. Nie ma w Polsce sportu zawodowego bez środków publicznych. Nie ja wymyśliłem tę dyscyplinę sportu i to, co się wokół niej dzieje.

Przekaz tych wypowiedzi jest jasny – taka już jest piłka, wszyscy grają w tę samą grę, Śląsk niczym się nie różni od innych polskich klubów, a Wrocław od innych polskich miast.

Czy faktycznie tak jest? Sprawdźmy.

Śląsk Wrocław otrzymał od miasta na 2026 rok szokujące 30 milionów złotych. Do tego notuje inne wpływy – z tytułu praw mediowych, umów sponsorskich, dnia meczowego czy transferów zawodników. Z informacji pozyskanych ostatnio przez Sieć Obywatelską wynika, że w grudniu wypłacił swoim piłkarzom i trenerom 1,8 miliona złotych pensji. Jak te liczby mają się do realiów, w jakich funkcjonują inni pierwszoligowcy, którzy są w tabeli NAD klubem ze stolicy Dolnego Śląska?

  • Budżet ósmej Miedzi Legnica to 25 mln zł*. Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 120% jej budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 7% rocznego budżetu Miedzi.
  • Budżet siódmej Polonii Warszawa to 17 mln zł. . Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 176% jej budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 10% rocznego budżetu Polonii.
  • Budżet szóstej Polonii Bytom to 7 mln zł. Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 429% jej budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 26% rocznego budżetu Polonii.
  • Budżet piątej Stali Rzeszów to 9 mln zł. Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 333% jej budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 20% rocznego budżetu Stali.
  • Budżet czwartego Chrobrego Głogów to 9 mln zł. Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 333% jego budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 20% rocznego budżetu Chrobrego.
  • Budżet trzeciej Pogoni Grodzisk Mazowiecki to 5 mln zł. Miejskie dofinansowanie Śląska stanowi 600% jej budżetu. Miesięczne pensje piłkarzy i sztabu to 36% rocznego budżetu Pogoni.

*kwoty za Skarbem Kibica Przeglądu Sportowego.

Czy w świetle tych danych nadal bronią się słowa o tym, że taka jest już piłka i niewiele da się z tym zrobić? No nie, to oczywiste. Inni potrafią robić wynik za nieporównywalnie mniejsze pieniądze. Oczywiście, w pierwszej lidze są też inni krezusi – Wisła i Wieczysta – ale to prywatne kluby, więc jeśli mają taki kaprys, mogą płacić piłkarzom choćby i sto milionów.

Śląsk prywatny nie jest. Notorycznie doi podatników, będąc jednocześnie zabawką w rękach lokalnych polityków. Projekt ten nie broni się dziś ani ekonomicznie, ani sportowo. Nie, nie trzeba wydawać po 1,8 miliona złotych na pensje miesięcznie, żeby zajmować dziewiąte miejsce w pierwszej lidze. Można płacić znacznie mniej, ale robić to z głową, co udowadniają rywale WKS-u. Najbardziej szokujący jest przykład Pogoni Grodzisk Mazowiecki – gdyby Śląsk dysponował takim budżetem (5 mln zł), starczyłoby mu na niecałe trzy miesiące pensji dla piłkarzy i trenerów.

A przecież bierzemy pod uwagę sezonowe budżety tych klubów, które obejmują nie tylko wydatki na wynagrodzenia, ale też wynajem infrastruktury, transfery, administrację i szereg innych wydatków. Śląsk to projekt, który jest BARDZO PRZEPŁACONY. Co bulwersuje najbardziej, to projekt przepłacony za pieniądze podatników.

Przepłacony projekt – kazus Kozaka

Sutryk twierdzi, że też wolałby płacić piłkarzom po dziesięć tysięcy, ale to niemożliwe. Problem jest w tym, że płaci po osiemdziesiąt, sto, a nawet sto trzydzieści tysięcy, a pomiędzy dziesięć i sto trzydzieści – przyznacie – jest jeszcze trochę pola do zagospodarowania. Można płacić jak inni – po dwadzieścia, trzydzieści tysięcy, najlepszym trochę więcej. Można też jak inni wydawać tyle, ile się zarobi. Przecież w kilku klubach Ekstraklasy nie ma ani jednego piłkarza, który zarabia po sto tysięcy złotych. A w Śląsku – pierwszoligowym średniaku! – są trzy takie osoby.

Czym to się kończy, najlepiej widać po sprawie Miłosza Kozaka, który – według informacji kolportowanych przez Marcina Torza – będzie pobierał w Śląsku do czerwca 2027 roku sześćdziesiąt tys. zł brutto, mimo że klub postawił na nim krzyżyk. Czy to normalne, żeby płacić przeciętnemu piłkarzowi takie pieniądze, podczas gdy samemu się ich nie zarabia? W normalnych firmach panują rynkowe zasady – zapłacimy ci tyle i tyle, bo dzięki temu zarobimy tyle i tyle. W Śląsku są inne – zapłacimy ci fortunę, a potem będziemy prosić miasto o kroplówkę.

W efekcie Kozak woli dziś siedzieć bezczynnie na kontrakcie niż odebrać odprawę (według Torza, miałby dostać za przedterminowe rozwiązanie umowy 200 tys. zł) i znaleźć sobie nowego pracodawcę. Doskonale wie, że w żadnym innym klubie nawet nie zbliży się do zarobków, jakie otrzymał w Śląsku, którego zamierza dziś doić. Źle to świadczy oczywiście o piłkarzu, ale znacznie gorzej o klubie, który lekką ręką wydaje gigantyczne pieniądze.

A potem jego formalny właściciel mówi, że tak trzeba.

No nie trzeba. Nie trzeba ściągać Kozaka za sześćdziesiąt brutto i odpalać go po pół roku. Nie trzeba też podejmować szeregu innych nieracjonalnych i nijak niebroniących się ekonomicznie ruchów. Śląsku Wrocław, jesteś zwyczajną patologią. Nie udawaj, że takie są reguły gry.

WIĘCEJ O ŚLĄSKU WROCŁAW:

Fot. newspix.pl

17 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama