Inter z bezbramkowym remisem w Como… i to w zasadzie tyle

Marcin Ziółkowski

03 marca 2026, 23:08 • 4 min czytania 2

Reklama
Inter z bezbramkowym remisem w Como… i to w zasadzie tyle

W pierwszym z półfinałów Coppa Italia rywalizowały dwie drużyny z Lombardii. Zespół Cesca Fabregasa miał stoczyć całkiem interesujący pojedynek z podopiecznymi Cristiana Chivu. Niestety, na oczekiwaniach się skończyło. Obydwa zespoły rozegrały mecz, o którym warto jak najszybciej zapomnieć. Futbolowej jakości brakowało do tego stopnia, że w całym spotkaniu mieliśmy… jeden celny strzał.

Piotr Zieliński zagrał nieco ponad pół godziny.

Okoliczności meczu

Como to zespół, który gra historyczny sezon. Lariani osiągnęli pierwszy od 40 lat półfinał Pucharu Włoch, a do tego ciągle są w walce o udział w kolejnej edycji fazy ligowej Ligi Mistrzów.

Reklama

Wszystko to jest wynikiem pracy Cesca Fabregasa, a także indonezyjskich właścicieli – braci Hartono. Nie ma w Como oszczędzania, ale jest bardzo odpowiedzialne budowanie drużyny. Jeśli w składzie są gwiazdy, to zwykle po swoim prime time. Sergi Roberto, Alvaro Morata, Alberto Moreno – to przykłady potwierdzające te tezę,

Uwaga skupia się na młodych zawodnikach na dorobku, dla których Como jest świetną platformą do reklamy. Skorzystał na tym choćby Nico Paz, jeden z najlepszych strzelców Serie A tego sezonu.

Reklama

Inter z kolei jest na dobrej drodze do 21. mistrzostwa Włoch. Ma dziesięć punktów przewagi nad Milanem, a trzynaście nad SSC Napoli – to mówi wszystko. Cristian Chivu naoliwił świetną drużynę najlepszymi olejami i wszystko w Serie A wróciło do normy po końcówce kadencji Simone Inzaghiego,

Ta okazała się wielkim niepowodzeniem, bo Nerazzurri ponieśli porażkę na każdym froncie w decydującym momencie. Ale i pod wodzą Chivu Inter nie popisał się za to w Lidze Mistrzów, odpadając już w barażach o 1/8 finału z norweskim Bodo/Glimt.

Reklama

Niewiele działo się na Stadio Giuseppe Sinigaglia w pierwszej połowie

Como, jak to zwykle bywa, skupiało się na rozgrywaniu piłki od bramki, ale walka koncentrowała się w środku pola. Z obydwu stron właśnie w tym miejscu na boisku działo się najwięcej. Pod bramkami nie tylko brakowało skuteczności, ale i okazji. Jedyna próba zmiany wyniku w pierwszym kwadransie miała miejsce pod bramką Josepa Martineza, ale była ona bardzo niecelna.

Do 30. minuty działo się niewiele. Do tego stopnia, że godnym uwagi wydarzeniem było pokazanie przez realizatora byłego piłkarza Como na trybunach. To doskonale znany włoskim kibicom Gianluca Zambrotta, który w 2006 roku został mistrzem świata. Na samym turnieju trafił do siatki w meczu fazy pucharowej z Ukrainą.

Reklama

Spore problemy Josepowi Martinezowi sprawił za to strzał Nico Paza w 35. minucie. Bramkarz Interu musiał się wyciągnąć, aby nie doprowadzić do zmiany wyniku, bo próba zza pola karnego miała duże szanse powodzenia.

Na sam koniec, Como zintensyfikowało swoje działania, ale z czterech prób tylko jedna była celna. Obok słupka uderzył Mergim Vojvoda, który pozostawił za sobą jednego z obrońców.

Reklama

Inter zaś jedyny raz sprawił problemy rywalowi blisko pola karnego Buteza. Dwukrotnie Como pogubiło się w rozgrywaniu piłki w fazie defensywnej, co w obu przypadkach zakończyło się stratą.

Como i Inter w drugiej połowie zbytnio się nie poprawili

Como wydawało się napędzone powodzeniem ataków pod koniec pierwszej części meczu. Po składnej akcji Igor Smolcić zagrał w pole karne do niepilnowanego Alexa Valle, a ten z bliska uderzył obok słupka. Hiszpan był wściekły, miał ochotę zniszczyć słupek bramki rywala. Nic dziwnego, była to znakomita okazja.

Reklama

Inter grał jakby najważniejszym celem na pierwszy z półfinałów było czyste konto i dobra sytuacja przed rewanżem. Wyjściowy skład nie był imponujący, brakowało jakości. Po zmianach dokonanych przez Chivu, niewiele się jednak zmieniło, mimo że weszli Denzel Dumfries, Piotr Zieliński czy Marcus Thuram. Polak zastąpił Hakana Calhanoglu w 58. minucie meczu.

Po grudniowej kontuzji pierwszy dłuższy epizod zanotował Assane Diao. Bardzo ruchliwy skrzydłowy mógł być dobrą opcją na rozruszanie defensywy Interu, ale to także nie pomogło. W drugiej połowie żaden z trzech strzałów nie trafił w światło bramki.

Reklama

Ci, którzy nie obejrzeli tego meczu, nie mają czego żałować. Był to zdecydowanie jeden z tych futbolowych występów, który można określić zmarnowaniem 90 minut swego cennego czasu. Bezbramkowy remis może jednak cieszyć Inter w perspektywie rewanżu 22 kwietnia w Mediolanie.

Como – Inter 0:0 (0:0)

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico 

Jan Broda
10
Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico 

Piłka nożna

La Liga

Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico 

Jan Broda
10
Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico