W pierwszym z półfinałów Coppa Italia rywalizowały dwie drużyny z Lombardii. Zespół Cesca Fabregasa miał stoczyć całkiem interesujący pojedynek z podopiecznymi Cristiana Chivu. Niestety, na oczekiwaniach się skończyło. Obydwa zespoły rozegrały mecz, o którym warto jak najszybciej zapomnieć. Futbolowej jakości brakowało do tego stopnia, że w całym spotkaniu mieliśmy… jeden celny strzał.
Piotr Zieliński zagrał nieco ponad pół godziny.
Okoliczności meczu
Como to zespół, który gra historyczny sezon. Lariani osiągnęli pierwszy od 40 lat półfinał Pucharu Włoch, a do tego ciągle są w walce o udział w kolejnej edycji fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Wszystko to jest wynikiem pracy Cesca Fabregasa, a także indonezyjskich właścicieli – braci Hartono. Nie ma w Como oszczędzania, ale jest bardzo odpowiedzialne budowanie drużyny. Jeśli w składzie są gwiazdy, to zwykle po swoim prime time. Sergi Roberto, Alvaro Morata, Alberto Moreno – to przykłady potwierdzające te tezę,
Uwaga skupia się na młodych zawodnikach na dorobku, dla których Como jest świetną platformą do reklamy. Skorzystał na tym choćby Nico Paz, jeden z najlepszych strzelców Serie A tego sezonu.
🔵⚪️ COMO vs INTER 🔵⚫️
Coppa Italia semi-final today! 👀🏆 pic.twitter.com/lQPbrVMix9
— EuroFoot (@eurofootcom) March 3, 2026
Inter z kolei jest na dobrej drodze do 21. mistrzostwa Włoch. Ma dziesięć punktów przewagi nad Milanem, a trzynaście nad SSC Napoli – to mówi wszystko. Cristian Chivu naoliwił świetną drużynę najlepszymi olejami i wszystko w Serie A wróciło do normy po końcówce kadencji Simone Inzaghiego,
Ta okazała się wielkim niepowodzeniem, bo Nerazzurri ponieśli porażkę na każdym froncie w decydującym momencie. Ale i pod wodzą Chivu Inter nie popisał się za to w Lidze Mistrzów, odpadając już w barażach o 1/8 finału z norweskim Bodo/Glimt.
Niewiele działo się na Stadio Giuseppe Sinigaglia w pierwszej połowie
Como, jak to zwykle bywa, skupiało się na rozgrywaniu piłki od bramki, ale walka koncentrowała się w środku pola. Z obydwu stron właśnie w tym miejscu na boisku działo się najwięcej. Pod bramkami nie tylko brakowało skuteczności, ale i okazji. Jedyna próba zmiany wyniku w pierwszym kwadransie miała miejsce pod bramką Josepa Martineza, ale była ona bardzo niecelna.
Do 30. minuty działo się niewiele. Do tego stopnia, że godnym uwagi wydarzeniem było pokazanie przez realizatora byłego piłkarza Como na trybunach. To doskonale znany włoskim kibicom Gianluca Zambrotta, który w 2006 roku został mistrzem świata. Na samym turnieju trafił do siatki w meczu fazy pucharowej z Ukrainą.
The only positive is that we didn’t get scored on tbh nothing else to feel
— . (@daltond_17) March 3, 2026
Spore problemy Josepowi Martinezowi sprawił za to strzał Nico Paza w 35. minucie. Bramkarz Interu musiał się wyciągnąć, aby nie doprowadzić do zmiany wyniku, bo próba zza pola karnego miała duże szanse powodzenia.
Na sam koniec, Como zintensyfikowało swoje działania, ale z czterech prób tylko jedna była celna. Obok słupka uderzył Mergim Vojvoda, który pozostawił za sobą jednego z obrońców.
Inter zaś jedyny raz sprawił problemy rywalowi blisko pola karnego Buteza. Dwukrotnie Como pogubiło się w rozgrywaniu piłki w fazie defensywnej, co w obu przypadkach zakończyło się stratą.
Como i Inter w drugiej połowie zbytnio się nie poprawili
Como wydawało się napędzone powodzeniem ataków pod koniec pierwszej części meczu. Po składnej akcji Igor Smolcić zagrał w pole karne do niepilnowanego Alexa Valle, a ten z bliska uderzył obok słupka. Hiszpan był wściekły, miał ochotę zniszczyć słupek bramki rywala. Nic dziwnego, była to znakomita okazja.
COMO-INTER 0-0 (48′): PALLA GOL COMO
Valle si divora il gol del vantaggio a un metro dalla porta pic.twitter.com/smIs22KsDE
— Fcinter1908 (@fcin1908it) March 3, 2026
Inter grał jakby najważniejszym celem na pierwszy z półfinałów było czyste konto i dobra sytuacja przed rewanżem. Wyjściowy skład nie był imponujący, brakowało jakości. Po zmianach dokonanych przez Chivu, niewiele się jednak zmieniło, mimo że weszli Denzel Dumfries, Piotr Zieliński czy Marcus Thuram. Polak zastąpił Hakana Calhanoglu w 58. minucie meczu.
Po grudniowej kontuzji pierwszy dłuższy epizod zanotował Assane Diao. Bardzo ruchliwy skrzydłowy mógł być dobrą opcją na rozruszanie defensywy Interu, ale to także nie pomogło. W drugiej połowie żaden z trzech strzałów nie trafił w światło bramki.
Ci, którzy nie obejrzeli tego meczu, nie mają czego żałować. Był to zdecydowanie jeden z tych futbolowych występów, który można określić zmarnowaniem 90 minut swego cennego czasu. Bezbramkowy remis może jednak cieszyć Inter w perspektywie rewanżu 22 kwietnia w Mediolanie.
Como – Inter 0:0 (0:0)
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Michel Platini w samych superlatywach o Zbigniewie Bońku
- Były reprezentant Holandii przyznaje. Narkotyki zniszczyły mu małżeństwo
- Finalissima: Cztery możliwe alternatywy dla rozegrania spotkania
Fot. Newspix