Tudor zadowolony po rewanżu. „Fajnie było w końcu wygrać”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

19 marca 2026, 12:24 • 4 min czytania 0

Reklama
Tudor zadowolony po rewanżu. „Fajnie było w końcu wygrać”

Igor Tudor, który jako pierwszy kadencję w Tottenhamie rozpoczął od serii czterech porażek, w szóstym meczu na ławce Spurs wreszcie wygrał. Jego piłkarze, którzy po wizycie w Madrycie nie mieli już nic do stracenia, pokonali 3:2 Atletico. Tymczasowy szkoleniowiec Kogutów był po meczu bardzo zadowolony z postawy swojego zespołu.

Tottenham odpadł z godnością

Spośród czterech angielskich drużyn, które odpadły z Ligi Mistrzów, prawdopodobnie to Tottenham w najbardziej godnym stylu pożegnał się z rozgrywkami. W przeciwieństwie do Manchesteru City i Chelsea końcową stratę udało się pomniejszyć, a nie zwiększyć.

Pierwszy raz od 28 stycznia i wygranej 2:0 we Frankfurcie Koguty zaznały smaku zwycięstwa. W międzyczasie zaliczyły najgorszą w historii klubu serię sześciu porażek i dwukrotnie zremisowały. To zresztą odniesiony w ostatni weekend remis na Anfield mógł napawać optymizmem przed rewanżem.

Reklama

Tudor zadowolony z postawy zespołu

W pomeczowej rozmowie z klubowymi mediami, tymczasowy trener Tottenhamu, Igor Tudor mówił:

– Odpadliśmy, ale to było wrażenie bardzo dobrej drużyny, bardzo dobrego występu zawodników. Energia była bardzo fajna. Oczywiście, odczucia i emocje są zmieszane, ale to miłe. Od początku kibice wiedzieli, że drużyna robi wszystko, co w jej mocy, więc od pierwszej do ostatniej chwili byli z nami. To było piękne, dziękuję (…) Pracujesz, pracujesz, pracujesz i potem przychodzi mecz, w którym pokazujesz, co wypracowałeś. Zawodnicy uwierzyli, że są w stanie podawać i uznali to za kluczowe.

– W momencie, w którym się znajdujemy, ważne jest, by taki występ się wydarzył, trzy dni po Liverpoolu (…) W dwóch ostatnich meczach się poprawiliśmy. Przed nimi mówiłem, że nie da się ocenić dwóch poprzednich spotkań [z Atletico oraz Crystal Palace]. To, co stało się w pierwszych 20 minutach meczu w Madrycie, nie ma nic wspólnego z trenerem, drużyną, taktyką, treningiem. Z Crystal Palace było 1:0, mieliśmy pełną kontrolę nad meczem, ale wtedy przydarzyła się czerwona kartka i nic z tego.

Reklama

W weekend mecz o sześć punktów

Przed Tottenhamem mecz o sześć punktów. W niedzielne popołudnie szesnaste w tabeli Premier League Koguty podejmą zajmujące ostatnie bezpieczne miejsce Nottingham. Przewaga nad Forest wynosi tylko punkt, podobnie jak i przed otwierającym czerwoną strefę West Hamem. Gdyby Forest wywiozło z północnego Londynu komplet punktów, a West Ham równolegle wygrał w Birmingham, Spurs przynajmniej do 12 kwietnia będą pod kreską. Nawet, gdyby tak się tak stało, Tudor uważa, że to jeszcze o niczym nie świadczy:

– W piłce nożnej potrzebujesz potwierdzenia codziennie, codziennie, codziennie, w każdym meczu. Jak wiemy, w niedzielę jest ważny mecz, ale on jeszcze niczego nie rozstrzyga. Jak mówiłem wcześniej, według mnie wszystko rozstrzygnie się w dwóch, trzech ostatnich meczach.

Reklama

– Dlaczego miałoby tak być ? W przyszłym sezonie tam nie zagramy. Może w kolejnym się uda, czemu nie? – odpowiedział na pytanie, czy Spurs niebawem wrócą do Europy. Wygranie Ligi Europy w zeszłym sezonie na pewno dodało zawodnikom pewności siebie. To zupełnie inna sprawa grać piłkarzami z doświadczeniem w europejskich pucharach, z wieloma, którzy je wygrywali. Widać to było nawet dzisiaj. Kiedy jesteś zwycięzcą Ligi Europy, czujesz się silnym. Piłkarze pokazywali to od pierwszej chwili. Po rewanżu jest jeszcze więcej pytań o pierwszy mecz. Myślę, że gdyby nie doszło do tego, co się stało, mielibyśmy dużą szansę na przejście Atletico.

Reklama

Jedni wrócili, ale drudzy wypadli

W Madrycie wynik na 2:5 ustalił Dominic Solanke. Przez „jakiś mały problem”, jak mówił przed rewanżem Tudor, w drugim meczu zagrać jednak nie mógł. Brakowało też zawieszonego za kartki Richarlisona, który był najlepszym zawodnikiem Tottenhamu na Anfield.

Po dwóch miesiącach absencji spowodowanej urazem kostki wrócił za to Lucas Bergvall. Po półtora miesiąca przerwy spowodowanej mięśniówką wrócił też Destiny Udogie. Z ławki wszedł także Conor Gallagher, który przez powodującego problemy z oddychaniem wirusa nie zagrał na Anfield.

– Dzisiaj znowu mieliśmy na ławce tylko jednego zawodnika – Danso. Nie liczę tych dwóch młodych zawodników [19-letni James Rowswell oraz 20-letni Rio Kyerematen]. Lekarze mówili, że Bergvall, Udogie oraz Gallagher mogą zagrać maksymalnie 20-25 minut. Wyobraźcie więc sobie wartość tego zwycięstwa. Co było się stało, gdyby ktoś wypadł? Jak poradzilibyśmy sobie z Bergvallem i Conorem? Ale lepiej ode mnie wiecie, jak to jest tutaj z kontuzjami. Właśnie z tego powodu wartość tego meczu jest jeszcze większa (…) Fajnie było w końcu wygrać. Ponowne poczucie zwycięstwa jest ważne dla morale zespołu – zakończył chorwacki szkoleniowiec.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Co z przyszłością Iviego Lopeza? Hiszpan zabrał głos

Jan Broda
1
Co z przyszłością Iviego Lopeza? Hiszpan zabrał głos
Ekstraklasa

Osiem naciąganych powodów, dla których nie odpadniemy z Ligi Konferencji

Paweł Paczul
5
Osiem naciąganych powodów, dla których nie odpadniemy z Ligi Konferencji

Liga Mistrzów