David Silva wznawia piłkarską karierę? Nie do końca

Jan Broda

Autor:Jan Broda

08 października 2026, 23:38 • 3 min czytania 0

Reklama
David Silva wznawia piłkarską karierę? Nie do końca

David Silva po trzech latach wznawia karierę i dołączy do klubu z Hongkongu – już sama ta informacja jest tyleż szokująca, co – jak się okazuje – nieprecyzyjna. Świat sportowy obiegła sensacyjna wiadomość, że 40-letni Hiszpan przerywa piłkarską emeryturę. Dzisiaj już wiemy, że to nie do końca prawda. 

Reklama

Przypomnijmy, hongkoński Supreme Sha Tin poinformował, że nowym zawodnikiem został David Silva. Tak, dokładnie ten sam David Silva, który swego czasu czarował w barwach Manchesteru City, Valencii i Realu Sociedad. Hiszpan trzy lata temu zakończył karierę po zerwaniu więzadła krzyżowego w kolanie, by teraz – ni stąd, ni zowąd – podpisać kontrakt z klubem z Hongkongu. Brzmi dziwnie, prawda?

Legenda ma wrócić z trzyletniej emerytury! Nietypowy kierunek

Reklama

Supreme Sha Tin to czwarty od końca zespół miejscowej Premier League. Ma na koncie tyle samo punktów, co zajmujące jedyne miejsce spadkowe Hong Kong FC. 125-krotny reprezentant Hiszpanii ma podpisać krótkoterminowy kontrakt. no i teraz okazało się, że taki naprawdę bardzo, bardzo, ale to bardzo krótkoterminowy.

Hongkong wzywa… Davida Silvę. „Jestem zaskoczony”

Problem w tym, że nikomu na wyspie nie przyszło do głowy, by doprecyzować, że chodzi o tylko jeden mecz, a nie cały sezon. Sam zainteresowany również nie ukrywał zdziwienia w rozmowie z El Partidazo de COPE: – Jestem zaskoczony, bo chodzi tylko o rozegranie jednego meczu. Przedstawili tę wiadomość tak, jakbym podpisał kontrakt na cały sezon – stwierdził. Spotkanie, o którym mowa, odbędzie się 7 listopada przeciwko Hong Kong Rangers w ramach 8. kolejki miejscowej Premier League.

Reklama

Dlaczego w ogóle Silva zdecydował się na tak egzotyczny kierunek? Jak zdradził, z Hongkongiem łączy go wyjątkowa więź. – Kiedy otrzymałem propozycję, wydała mi się interesująca, bo chodziło o Hongkong, miejsce, które bardzo lubię. Mam tam przyjaciela i byłem tam już kilka razy – ujawnił Silva. Nie przesądziły więc kwestie finansowe, o które wielu z jego otoczenia się martwiło:

– Ludzie często przy najmniejszej okazji są gotowi do ataku, ale w moim przypadku tak nie było. Przez ostatnie 20 lat dobrze mi się wiodło, przede wszystkim dzięki mojemu ojcu i doradcy, z którymi podejmowaliśmy trafne decyzje inwestycyjne – dodał.

Co ciekawe, kultura azjatycka nie jest Silvie obca. Jego matka, Eva, jest pochodzenia japońskiego. Davida w młodości w rodzinnej miejscowości Arguineguín nazywano „El Chino”, czyli Chińczyk.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama