Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

06 marca 2026, 23:11 • 4 min czytania 4

Reklama
Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich

W piątkowy wieczór na Estadio Balaidos zakończyły się dwie serie. Celta Vigo była niepokonana od pięciu spotkań, a z czterech wychodziła zwycięsko. Real Madryt przegrał z kolei dwa ostatnie ligowe mecze. Było bardzo blisko, by seria Celty bez porażki została przedłużona. W jednej z ostatnich akcji plany drużyny Claudio Giraldeza pokrzyżował jednak Federico Valverde.

W tle tego spotkania rozgrywała się „akcja koszulkowa” Celty Vigo, ale sprawa koszulek dotyczyła także Realu. Gospodarze przypomnieli sobie o koszulce, w której w 199o roku na Balaidos wystąpiła sama Madonna. Pani prezes Celty, Marian Mourino, napisała nawet list do Królowej Popu, bo klub… chciałby odnaleźć legendarny trykot. W związku z tym zorganizowano specjalną akcję, która objęła nawet minuty tuż przed rozpoczęciem starcia z Królewskimi. Przed meczem kibice zgromadzeni na Balaidos zobaczyli występ muzyczny oparty na repertuarze Madonny, a w kole środkowym boiska widniała płachta z jej podobizną, właśnie we wspomnianej koszulce. Piłkarze Celty byli natomiast ubrani w koszulki z numerem 5, czyli tym, który przywdziała Madonna na koncercie 36 lat temu. Na ich przodzie widniał napis „Madonna, do you have it?”.

Akcja związana z legendarnymi koszulkami związana była także z Realem Madryt. Choć tak właściwie to jego właśnie nie dotyczyła, bo Królewscy jako jedyni z klubów LaLiga zdecydowali się nie brać udziału w wydarzeniu, które zaplanowano na 31. kolejkę sezonu (35. kolejka drugiej ligi). Wszystkie pozostałe drużyny, które występują w dwóch najwyższych hiszpańskich ligach, rozegrają wówczas swoje spotkania w specjalnych koszulkach retro.

Męczarnie Realu. Federico Valverde uratował Królewskich

Real uśpił rywala, pozwalając Celcie na rozgrywanie piłki od początku spotkania. Po upływie 10 minut Królewscy wyprowadzili jednak dwa szybkie ciosy. Pierwszy był minimalnie chybiony – po świetnym podaniu Trenta Alexandra-Arnolda za linię obrony Vinicius trafił tylko w słupek. Gospodarze zostali trafieni kilkadziesiąt sekund później, kiedy krótko rozegrany rzut rożny na gola zamienił Aurelien Tchouameni. W tej sytuacji zaspali obrońcy Celty, którzy pozostawili Francuza całkowicie bez krycia na skraju pola karnego.

Reklama

Po kilkunastu minutach Tchouameni miał także udział przy straconej bramce swojej drużyny, kiedy uciekł mu Borja Iglesias, strzelec gola na 1:1. Alexander-Arnold pokazał wówczas kolejny raz, że zdecydowanie lepiej niż w obronie spisuje się w grze do przodu i kompletnie nie poradził sobie na swojej stronie z Williotem Swedbergiem. Anglik przegrał z nim pojedynek biegowy i łatwo dał się zwieść w polu karnym. Zawodnik Celty dograł idealnie do Iglesiasa, a ten pokonał Thibauta Courtoisa.

Poza dwoma sytuacjami bramkowymi i wspomnianym słupkiem Viniciusa, obie drużyny miały kłopoty z przedarciem się pod bramkę rywali. Na kolejną taką sytuację trzeba było czekać do samej końcówki pierwszej połowy, kiedy Swadberg oddał groźny strzał na bramkę Realu, ale Courtois tym razem uratował swoją drużynę.

Reklama

Po zmianie stron gra Królewskich polegała na podaniu piłki do Viniciusa. To właśnie przez Brazylijczyka przechodziły wszystkie akcje Realu, co od razu wiązało się ze zwiększeniem temperatury na trybunach. W 70. minucie sędzia Isidoro Diaz zaczął konsultować się z VAR-em, ale nikt do końca nie wiedział, o co chodziło. Z boiska zszedł wówczas Jutgla, a powtórka pokazała, że chwilę wcześniej zagrał ręką we własnym polu karnym. Arbiter nie podyktował jednak rzutu karnego, bo rękę poprzedził faul wprowadzonego z ławki Cesara Palaciosa.

W ostatnich minutach Real zaczął coraz mocniej naciskać na gospodarzy, ale nic z tego nie wynikało. Na samą końcówkę na placu gry zameldował się Iago Aspas, którego oklaskiwał cały stadion, wraz z Danim Carvajalem. Legenda doceniła legendę. Napastnik gospodarzy prawie wprowadził kibiców Celty w ekstazę, kiedy w 87. minucie zabawił się z Raulem Asencio i oddał strzał w słupek bramki Courtoisa.

Zamiast ekstazy, był płacz. W przedostatniej minucie doliczonego czasu gry Real wyprowadził ostateczny, kompletnie niespodziewany cios. W środku pola powalczył wówczas Manuel Moran. Po jego przejęciu Królewscy wymienili kilka podań, a jeden z zawodników Celty wybił piłkę tuż przed pole karne. Był tam Federico Valverde, który huknął na bramkę Celty. Ta miała ogromnego pecha – rykoszet od Marcosa Alonso całkowicie zmylił Ionuta Radu i piłka zatrzepotała w siatce. Wkrótce sędzia zakończył spotkanie.

Reklama

Celta Vigo – Real Madryt 1:2 (1:1)

  • 0:1 – Aurelien Tchouameni 12′
  • 1:1 – Borja Iglesias 25′
  • 1:2 – Federico Valverde 90+4′

WIĘCEJ O LIDZE HISZPAŃSKIEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

4 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

La Liga

Laporta o przyszłości Lewandowskiego. Powiedział to wprost

Jakub Radomski
1
Laporta o przyszłości Lewandowskiego. Powiedział to wprost
La Liga

Nowe wieści ws. sprawy Negreiry. Sąd podjął decyzję

Jan Broda
19
Nowe wieści ws. sprawy Negreiry. Sąd podjął decyzję
La Liga

Klub La Liga napisał do… Madonny. Celem odzyskanie koszulki

Patryk Idasiak
6
Klub La Liga napisał do… Madonny. Celem odzyskanie koszulki