Gol Gulera z własnej połowy! Real rozbił pogrążone w kryzysie Elche

Maciej Bartkowiak

14 marca 2026, 23:06 • 5 min czytania 0

Reklama
Gol Gulera z własnej połowy! Real rozbił pogrążone w kryzysie Elche

W 2026 roku Elche rozegrało jedenaście meczów, ale żadnego nie wygrało. Mało tego, w tym sezonie La Liga na wyjeździe zagrało trzynaście razy i ani razu nie zgarnęło kompletu punktów. Beniaminkowi nie udało się przerwać na Bernabeu tych fatalnych serii. Real Madryt wygrał 4:1, a ozdobą spotkania był strzelony z ponad połowy gol Ardy Gulera.

Fatalny 2026 rok Elche

Aż do 3 stycznia Elche było w tym sezonie niepokonane przed własną publicznością. Beniaminek La Liga zanotował w tym czasie na swoim stadionie pięć zwycięstw i cztery remisy. Kompletu punktów z Estadio Martínez Valero nie zdołał wywieźć choćby Real Madryt. Królewscy zremisowali 2:2 i to oni dwukrotnie musieli odrabiać straty. Znakomitą passę drużyny Edera Sarabii zakończył Villarreal, a porażka z Żółtą Łodzią Podwodną 1:3 zapoczątkowała koszmarną serię, w wyniku której Elche z dziewiątego miejsca zleciało tuż nad strefę spadkową.

W 2026 roku Elche rozegrało dziesięć ligowych meczów i żadnego z nich nie wygrało. Równie długo na zwycięstwo w La Liga czeka jedynie Espanyol. Obie te drużyny w trakcie swoich serii bez wygranej zdobyły po cztery punkty. Tyle samo punktów Elche przywiozło w tym sezonie z delegacji. To jedyny zespół w stawce, który w bieżących rozgrywkach nie wygrał w lidze żadnego wyjazdowego meczu. Przedłużenie tej serii na Bernabeu przy zwycięstwie Mallorki oznaczałoby spadek przez Elche pod kreskę. A akurat Mallorca podejmie w tej kolejce Espanyol.

Reklama

Początek nie rozpieścił widzów

Mimo trzech meczów na przestrzeni siedmiu dni w wyjściowej jedenastce Realu zaszły zaledwie trzy zmiany względem pierwszego starcia z Manchesterem City. Ale trudno się dziwić, bo Alvaro Arbeloa niczym Olaf Lubaszenko w „Psach” nie ma broni. Jeszcze w meczu z Elche nie mógł liczyć na zawieszonego po starciu z Getafe Franco Mastantuono. Na domiar złego w spotkaniu z City do grona kontuzjowanych dołączył Ferland Mendy. Wydawało się, że Arbeloa na ławce miał zaledwie trzech gości na poziomie – Gulera, Alexandra-Arnolda i Gonzalo Garcię.

W 18. minucie część kibiców Realu zapewne załamywała już ręce, gdy po zderzeniu z Bubą Sangare przez chwilę z murawy nie podnosił się Eduardo Camavinga. W przeciwieństwie do rywala Francuz szybko się jednak pozbierał. Sangare zaś na boisko nie wrócił, ale przynajmniej opuścił je o własnych siłach. W ruch poszły już bowiem nosze. Zmienił go Adria Pedrosa i na dzień dobry mógł sprokurować rzut karny. Dał sobie zabrać piłkę Franowi Garcii, ale na jego szczęście sędzia Jesus Gil Manzano uznał, że nie zatrzymywał nieprawidłowo przeciwnika.

Reklama

Szybko załatwili sprawę

Rzut karny nie został również podyktowany za rzekomy faul na Aurelienie Tchouamenim. I faktycznie, jak się przyjrzeć to Francuz kopnął wbiegającego zza jego pleców Federico Redondo, syna słynnego Fernando. Real nie powiększył więc już po trzech minutach prowadzenia, które objął za sprawą Antonio Rudigera. Wcześniej bombę z rzutu posłał Fede Valverde, a po zbiciu piłki przez bramkarza Pedrosa zbił ją wprost pod nogi Niemca. Ten huknął z woleja i mógł świętować swojego trzeciego gola w La Liga, a pierwszego od stycznia 2024 roku.

Nie po karnym, ale Real i tak schodził do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. W 44. minucie Valverde podał do wbiegającego z lewej strony Garcii. Ten po chwili odegrał do Urugwajczyka, o którego kryciu rywale kompletnie zapomnieli. Zupełnie niepilnowany na przedpolu Fede nawinął jeszcze wychowanka Realu, Victora Chusta, i ze skraju pola karnego przycelował w samo okienko. Doświadczony Matias Dituro wyciągnął się jak struna, ale nie dał rady sięgnąć piłki. Na pięć ostatnich bramek Królewskich cztery z nich były autorstwa Urugwajczyka.

Reklama

A coś ty mnie tu nawpuszczał, Arbeloa?

Chust nie dość, że przy bramce na 0:2 dał się zwieść jak dziecko, to na początku drugiej połowy chyba zapomniał, że dla Realu nie gra już od pięciu lat. Tak przyjął piłkę głową, że Brahim stanął oko w oko z bramkarzem. Na jego szczęście Marokańczyk zaliczył chyba największe pudło od słynnej panenki z finału Pucharu Narodów Afryki. Brahim pograł jeszcze kwadrans i został zmieniony przez Manuela Angela, który przed tygodniem Vigo zaliczył symboliczny debiut w La Liga. Wraz z nim w okolicach 60. minuty na boisku pojawili się jeszcze inni młodzi wilcy.

Wśród nich był Daniel Yanez, który również debiutował na Bernabeu. Z legendarnym stadionem przywitał się asystą przy bramce Deana Huijsena. Mimo nieudanego rozegrania rzutu wolnego stoper Realu został w okolicy pola karnego. Miał nosa, by nie wracać jeszcze na swoją połowę, bo Yanez posłał idealną centrę. Huijsen uderzył głową z kilku metrów i dopisał na swoje konto drugie trafienie w barwach Realu. Także poprzednie zanotował w starciu z Elche. Ale mógł na koniec poczuć lekki niesmak, bo nie udało mu się zachować czystego konta.

Reklama

Golazo Ardy Gulera

W 85. minucie piłkę do własnej siatki wpakował Miguel Angel, ale pretensje trzeba było mieć nie do młodziana, a Camavingi, bo to z jego podania pod nogi ustawionego w polu karnym Andre Silvy zrodziła się akcja bramkowa. Królewscy szybko jednak wrócili na trzybramkowe prowadzenie, a dał je Arda Guler, który na listę strzelców wpisał się po uderzeniu… z własnej połowy. Spektakularnym przelobowaniem Dituro ustalił wynik tej rywalizacji. Pierwszy raz od stycznia 2025 roku Real wygrał dwa z rzędu domowe mecze różnicą minimum trzech goli.

Reklama

Barcelona, do której Real zbliżył się punkt, swój mecz rozegra w niedzielę o 16:15. Duma Katalonii podejmie Sevillę, z którą w październiku przegrała w stolicy Andaluzji aż 1:4. W najbliższy wtorek Los Blancos rozegrają na Etihad rewanżowe starcie 1/8 finału Ligi Mistrzów, a pięć dni później o 21:00 podejmą Atletico Madryt. Będzie to ostatni mecz La Liga przed marcową przerwą reprezentacyjną.

CZYTAJ WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

La Liga

Real – Elche: o której i gdzie oglądać mecz La Liga? Transmisja TV i Online

Mateusz Rosłanowski
0
Real – Elche: o której i gdzie oglądać mecz La Liga? Transmisja TV i Online