Galatasaray to jedyny turecki klub, który wygrał europejskie trofeum. To, co dzieje się w tym sezonie w rozgrywkach kontynentalnych, pozwala marzyć fanom znad Bosforu o powtórce. Po sensacyjnym pogromie Juventusu 5:2, przyszła pora na drugie w tych rozgrywkach zwycięstwo nad Liverpoolem. Podopieczni Okana Buruka ponownie wygrali 1:0. Bohaterem (znów!) okazał się piłkarz z Afryki, ale tym razem Mario Lemina. Galata pojedzie więc do Liverpoolu na rewanż z zaliczką. To nieudany jubileusz dla Arne Slota.
Okoliczności meczu
Galatasaray znów przywitało w swoich progach zespół z Anfield. Podopieczni Okana Buruka chcieli nawiązać nie tylko do jesiennego spotkania, ale także ostatniego meczu, który wydarzył się przed tym sezonem między obydwiema stronami. 5 grudnia 2006 wspomniany już trener Galaty strzelił gola na Ali Sami Yen, a Turcy wygrali 3:2. Zespół znad Bosforu w wiosennej części rozgrywek Ligi Mistrzów to rzadkość, więc skoro już udało się wyrzucić Juventus to apetyt rósł w miarę jedzenia.
Galatasaray XI: Uğurcan Çakır; Singo, Sánchez, Bardakcı, Jakobs; Torreira, Lemina, Gabriel Sara; Barış Yılmaz, Lang, Osimhen
Liverpool XI: Mamardashvili; Gomez, Konaté, Van Dijk, Kerkez; Gravenberch, Mac Allister, Szoboszlai, Wirtz, Salah, Ekitiké #UCL #GALLIV #GSvLIV pic.twitter.com/Vm4cytp91w
— Football24/7 (@foet247europa) March 10, 2026
Liverpool musiał zmierzyć się w ostatnich dniach z kontuzją Alissona Beckera. Tak jak we wrześniowym meczu między słupkami pojawił się Giorgi Mamardaszwili. Gruzin zastąpił wtedy Brazylijczyka, który w pierwszym kwadransie po przerwie… doznał urazu. Dla Arne Slota, spotkanie w Stambule było meczem numer 100 w roli trenera Liverpoolu. Do wyjściowego składu po kontuzji wrócił Florian Wirtz. Gospodarze poświęcili oprawę przed spotkaniem Victorowi Osimhenowi, który w młodym wieku stracił matkę.
Galatasaray z szybkim golem, błyskawiczne odkupienie win
Liverpool do sytuacji bramkowej potrzebował niecałych 120 sekund. Blisko własnego pola karnego, złe podanie zaserwował Mario Lemina. Były piłkarz Juventusu „oddał” piłkę Florianowi Wirtzowi, a ten widząc Ugurcana Cakira poza bramką – spróbował szczęścia. Po strzale Niemca piłka minęła słupek.
Gabończyk wręcz błyskawicznie odkupił winy. Po siedmiu minutach Galatasaray było pod bramką Mamardaszwilego. Rzut rożny, zgranie Osimhena i Lemina z bliska trafił do siatki. Piłkarz z Afryki ubiegł Ekitike, który stał na piątym metrze. Kolejna sensacja zaczęła wisieć w powietrzu.
Szybko pada pierwsza bramka w Stambule! ⏰ Galatasaray prowadzi z Liverpoolem po golu Mario Leminy! 🔥
📺 Oglądaj: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/GzNsQTTKfU
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 10, 2026
Krótko później, po wrzutce z lewej strony boiska – nigeryjski napastnik Galaty wysoko wyskoczył do główki (w przeciwieństwie do przyglądającego się całej sytuacji van Dijka) i minimalnie chybił. Dość zaskakująco dwa mocne ciosy mógł wyprowadzić ospały Liverpool. Najpierw Wirtz trafił w Cakira, a następnie kapitalna próba Konate zakończyła swój bieg minimalnie nad poprzeczką. Galatasaray przejmowało inicjatywę w tym spotkaniu.
Turcy znów spróbowali wrzutek – i obydwie były groźne. Dośrodkowanie Noy Langa mało nie wylądowało w siatce. Mamardaszwili ponownie błysnął w 24. minucie, gdy Davinson Sanchez niepilnowany uderzył piłkę głową. Pod koniec pierwszej połowy Liverpool miał kolejną z okazji. Wirtz zgrał piłkę głową do Ekitike, ale wszystko to było… takie mało przekonujące. Akcja ta była niczym The Reds w pierwszej połowie. Anglicy nie wydawali się zespołem, który po przerwie ma zmienić oblicze meczu.
they’re giving us chances for fun but we ain’t doing shit with them.
— Tandy (@LFC_Tandy) March 10, 2026
Liverpool bez odpowiedzi, Galatasaray z minimalną przewagą przed rewanżem
Tak jak i w pierwszej części – Liverpool mógł mieć gola krótko po gwizdku sędziego. W 47. minucie futbolówka trafiła do Alexisa Mac Allistera, a ten chybił po strzale z 11 metrów obok słupka.
Szczęścia szukał też Dominik Szoboszlai. W Stambule bardzo słaby mecz rozegrał Mohamed Salah, który zszedł z boiska po godzinie gry. Po chwili, gospodarze (choć tylko na chwilę) prowadzili 2:0. Baris Yilmaz był jednak na spalonym, przez co trafienie Osimhena zostało anulowane.
🚨 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: THE GOAL HAS BEEN DISALLOWED!
IT STAYS 1-0! pic.twitter.com/SZnDZ1807R
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 10, 2026
W sytuacji sam na sam, Cakir obronił próbę Ekitike. Słabo po przerwie grał Wirtz. Ibrahima Konate trafił do siatki w 72. minucie, ale Jesus Gil Manzano ponownie był zmuszony anulować trafienie. Piłka trafiła Francuza w rękę w olbrzymim zamieszaniu w tureckim polu karnym.
Na skraju szesnastki przepiękny strzał oddał Gabriel Sara, ale trafił w boczną siatkę. Liverpool miał co prawda więcej okazji po przerwie, ale nie był przekonujący. Turcy wytrzymali napór Anglików i zasłużenie wygrali w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Galatasaray – Liverpool 1:0
- 1:0 – Mario Lemina – 7. minuta
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Zaskakujący debiutant w kadrze Urbana. Wygadał się… klub
- Moise Kean nie zagra z Rakowem
- Urban powoła piłkarza z ligi tureckiej. Nie jest to jednak Kozłowski
Fot. Newspix