Emre Can zakończył sezon. Bolesna diagnoza po urazie w Klassikerze

Marcin Ziółkowski

01 marca 2026, 20:57 • 3 min czytania 2

Emre Can zakończył sezon. Bolesna diagnoza po urazie w Klassikerze

Nie są to udane dni dla Borussii Dortmund. Najpierw odpadnięcie z Ligi Mistrzów, a następnie porażka w bardzo prestiżowym Der Klassikerze. BVB nie tylko straciła szansę na realne doścignięcie Bayernu Monachium w tabeli Bundesligi, ale też piłkarza. I to nie byle kogo, bo kapitana zespołu. Emre Can przedwcześnie zakończył sezon. Doszło do zerwania więzadła krzyżowego w kolanie – poinformował klub z Dortmundu.

Reklama

Can nie zagra już w tym sezonie

W sobotnim hicie Bundesligi Can na kilka minut przed przerwą wylądował na ziemi po drobnym starciu z Konradem Laimerem. Już wtedy 32-letni Niemiec sugerował, że sprawa może być poważna. Jakimś cudem jednak zdecydował, że będzie kontynuował grę.

Jeszcze przed zejściem do szatni – Can poddał się i musiał zakończyć swój występ. Zastąpił go Ramy Bensebaini, którego Niko Kovac oszczędzał z racji ramadanu. W niedzielę, już po szczegółowych badaniach, okazało się, że Can zerwał więzadło krzyżowe w lewym kolanie. Oznacza to kilka miesięcy przerwy i – w konsekwencji – koniec sezonu.

Reklama

Dyrektor sportowy Sebastian Kehl powiedział w sprawie kontuzji swojego zawodnika.

– Jest naszym kapitanem, zawsze służy drużynie i jest ważną częścią naszego klubu. W nachodzących miesiącach Emre otrzyma nasze pełne wsparcie, aby mógł w pełni wyzdrowieć.

Sugeruje to między wierszami, że należy spodziewać się nowej umowy dla Cana. Niemiec ma kontrakt do końca czerwca. W ostatnim czasie to częsta praktyka, aby piłkarzy w tego typu sytuacji nie zostawiać na lodzie.

Fatalny tydzień BVB

Miniony tydzień przyniósł Borussii Dortmund same złe wiadomości. Zaczęło się od wypuszczenia dwubramkowej przewagi w Lidze Mistrzów po pierwszym meczu z Atalantą Bergamo.

Niemcy przegrali w Lombardii 1:4 i odpadli po golu z rzutu karnego w doliczonym czasie gry Lazara Samardzicia. Gdy wydawało się, że dobrą opcją na pocieszenie będzie zwycięstwo w Der Klassikerze – kolejny cios. Choć BVB prowadziła w tym spotkaniu, zakończyło się świetną drugą połową Bayernu i dwoma golami Harry’ego Kane’a, który zagrał słabo w pierwszej części meczu.

Gol w ostatnich minutach Joshuy Kimmicha dał wygraną Bawarczykom, co przełożyło się na 11-punktową przewagę w tabeli Bundesligi na 10 kolejek przed końcem. BVB w Pucharze Niemiec także jest poza grą, bowiem odpadło w 1/8 finału po meczu z Bayerem Leverkusen. Teraz doszła jeszcze do tego poważna kontuzja kapitana, Emre Cana.

Po hicie ligi niemieckiej, dość celnie podsumował realia BVB dziennikarz Eleven Sports, Marcin Borzęcki:

– Mogą rozjechać się na wakacje, a potem wrócić, uśmiechać i klepać wzajemnie po plecach bez ambicji dalej.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Media: Śledź odchodzi z akademii Legii. Jest następca

Jan Broda
0
Media: Śledź odchodzi z akademii Legii. Jest następca
Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama