Kapitan Lechii z dedykacją dla zmarłego bliskiego. „Było mi ciężko mentalnie”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

07 lutego 2026, 09:11 • 3 min czytania 0

Kapitan Lechii z dedykacją dla zmarłego bliskiego. „Było mi ciężko mentalnie”

Kapitan Lechii Gdańsk, Rifet Kapić, pierwszy występ w 2026 roku zakończył z bramką na koncie. Trafienie przeciwko Cracovii miało dla niego szczególne znaczenie. Gola zadedykował teściowi, który niedawno zmarł. Trener John Carver proponował Bośniakowi spędzenie dodatkowego urlopu, ale ten chciał wrócić do Polski i pomóc drużynie.

Reklama

Żałoba w rodzinie Rifeta Kapicia

W meczu z Cracovią kapitan Lechii Gdańsk, Rifet Kapić, zaliczył pierwszy występ w 2026 roku. Tydzień wcześniej Bośniak nie mógł zagrać w zwycięskim 3:1 starciu z Lechem przez zawieszenie za żółte kartki. Jak zdradził, także mecz z Pasami mógł opuścić, ale tym razem z powodu rodzinnego dramatu. W tzw. mixed zonie Kapić wyjawił, że niedawno zmarł jego teść, w związku z czym ostatnie dni spędził w Bośni. Wrócił jednak do Polski, bo chciał pomóc drużynie, gdyż z powodu żółtych kartek z Cracovią nie mógł zagrać Tomasz Neugebauer.

– Po meczu z Lechem pojechałem do Bośni na cztery dni. Trener powiedział, że jeśli chcę, to dostanę więcej wolnego, ale chciałem wrócić. Wiedziałem, że Nojgi nie może zagrać przez kartki i nie mieliśmy innego rozwiązania. Zrobiłem tylko ostatni trening z drużyną. Było mi ciężko mentalnie, ale dałem z siebie wszystko.

Reklama

Udało się uczcić pamięć zmarłego

Kapić swoją obecnością bardzo pomógł drużynie, gdyż w 20. minucie dał jej prowadzenie 1:0. Po strzeleniu gola, w czym nieco pomógł mu Oskar Wójcik, uniósł ręce w górze, co było oczywistym sygnałem, że bramkę dedykuje zmarłemu bliskiemu. Potwierdził to zresztą w strefie mieszanej. Dla 30-latka było to emocjonalne przeżycie, bo tonąc w objęciach kolegów schował twarz w dłoniach i po prostu się rozpłakał.

– Ta bramka jest dla niego. Szkoda, że nie wygraliśmy. To był bardzo dobry człowiek. W życiu są większe problemy niż piłka nożna. W momencie, gdy zgromadzi się w tobie negatywna energia w życiu prywatnym, wszystko się zmienia.

Choć Lechia zaliczyła już szósty z rzędu ligowy mecz bez porażki, może czuć niedosyt, że nie udało się odnieść czwartej wygranej z rzędu w Ekstraklasie. Tym bardziej, że całą drugą połowę rozegrała w przewadze po kontrowersyjnej drugiej żółtej kartce, którą tuż przed przerwą obejrzał Karol Knap. Kapić zresztą nie krył rozczarowania z braku wygranej, choć dało się u niego wyczuć zadowolenie z rozpoczęcia 2026 roku od 4 punktów w 2 meczach. Bośniak zaskoczył też stwierdzeniem, że Lechia wygrałaby, gdyby Cracovia nie grała w dziesiątkę.

– Straciliśmy dwa punkty. Teraz jesteśmy taką drużyną, że po remisie z Cracovią możemy być niezadowoleni (…) Ale punkt to punkt. Gdyby ktoś mi powiedział, że wygramy z mistrzem Polski i zremisujemy z Cracovią, to brałbym to w ciemno. Myślę, że gdyby Cracovia grała w jedenastu, to byśmy wygrali – dodał w strefie mieszanej.

Najlepsza ofensywa Ekstraklasy następny mecz rozegra w niedzielę 15 lutego. Tego dnia o godzinie 12:15 piłkarze Johna Carvera zmierzą się na wyjeździe z Motorem Lublin. Sierpniowe spotkanie tych drużyn zakończyło się remisem 3:3.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. 400mm.pl

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne sporty

Klaebo królem igrzysk. Swój rekord zawdzięcza… Justynie Kowalczyk

AbsurDB
5
Klaebo królem igrzysk. Swój rekord zawdzięcza… Justynie Kowalczyk
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama