Jak w gabinetach, tak i na boisku. Bartosz Nowak bawił się w Lubinie

Przemysław Michalak

30 stycznia 2026, 20:17 • 3 min czytania 15

Jak w gabinetach, tak i na boisku. Bartosz Nowak bawił się w Lubinie

Początek wiosny w Ekstraklasie zawsze jest nieco uroczystą chwilą. Nowe rozdanie, często nowe twarze, nowe nadzieje. Każdy liczy na to, że będzie dobrze. Zawodnicy Zagłębia Lubin na inaugurację z GKS-em Katowice zagrali jednak tak, jakby od razu wiedzieli, że nie ma prawa być dobrze. GieKSa wygrała pewnie i zasłużenie, dowodzona przez swojego lidera.

Reklama

Bartosz Nowak dopiero co odbierał nagrodę dla Ligowca Roku na gali tygodnika „Piłka Nożna”. Najwyraźniej chciał błyskawicznie potwierdzić, że na nią zasłużył, bo już w 63. sekundzie dał gościom prowadzenie.

Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2. Popis Bartosza Nowaka

Było tu na początku nieco przypadku, bo piłka odbiła się od Kocaby i wróciła do Nowaka, który potem wykazał się już dużym kunsztem. Efektownie uciekł od Orlikowskiego i oddał płaski strzał w dalszy róg. Wpadło idealnie.

Reklama

A wszystko zaczęło się od straty Kosidisa na rzecz Milewskiego. Było to bardzo symboliczne. W normalnych okolicznościach w ataku Miedziowych wystąpiłby Leonardo Rocha, ale szefowie klubu zrobili wszystko, żeby nie wykupić go z Rakowa, więc teraz trzeba się męczyć. Jak w gabinetach, tak i na boisku.

A że na dodatek kontuzje wyeliminowały z gry Marcela Regułę i Kajetana Szmyta (plus Aleksa Ławniczaka w obronie) skład Zagłębia już na papierze prezentował się mizernie. Najbardziej kreatywnymi piłkarzami mieli być Sypek z Radwańskim, wspomagani przez stałe fragmenty Damiana Dąbrowskiego. No, cudów w takim zestawieniu się nie zdziała. Nie było też dużych szans, żeby zrobić wielkie rzeczy na bokach, skoro tylko Sypek był zawodnikiem, dla którego bieganie przy linii bocznej jest czymś w pełni naturalnym.

W efekcie Zagłębie bardzo długo jedyne zagrożenie stwarzało – a jakże – po stałych fragmentach gry. Nawet wtedy jednak nie potrafiło celnie strzelać. Z akcji najgroźniej zrobiło się wtedy, gdy Diazowi nie wyszedł strzał i niemalże nabił Kosidisa, który nie zdołał się „poskładać”.

GKS spokojnie robił swoje. Dobrze zaczął, potem miał kolejne szanse, ale Galan zmarnował błyskotliwą akcję Nowaka, a mocne uderzenie Kowalczyka odbił Burić. Bośniak już nic nie mógł zrobić na początku drugiej połowy. Nowak tym razem asystował z rzutu rożnego, zaś głową do siatki piłkę posłał Jędrych. Kapitan Katowiczan cieszył się luzem i swobodą w polu karnym przeciwnika, nikt w pomarańczowej koszulce nie chciał mu towarzyszyć.

Ani przez moment nie odnosiło się wrażenia, że wygrana podopiecznych Rafała Góraka jest w jakikolwiek sposób zagrożona. To jedno zwycięstwo wystarczyło, żeby na razie GKS awansował z szesnastego miejsca na dziesiąte.

Twierdza Lubin padła i coś czujemy, że nie po raz ostatni tej wiosny. Zagłębie niby ma osiem punktów przewagi nad strefą spadkową, ale jeśli częściej będzie tak grało, szybko może ponownie zapisać się do walki o utrzymanie.

NOTY

Zagłębie: Burić 4 – Michalski 3, Nalepa 4, Jakuba 3 – Orlikowski 2, Kocaba 3, Dąbrowski 3, Kolan 3, Sypek 3 – Radwański 2, Kosidis 2 (minus), rezerwowi: Kowalczyk 3, Diaz 3, Ligocki 3, Szabo 3

GKS: Strączek 4 – Czerwiński 5, Jędrych 7, Klemenz 6 – Wasielewski 5, Milewski 6, Kowalczyk 6, Nowak 8 (plus), Galan 6 – Wdowiak 4, Zrelak 4, rezerwowi: Jirka 5, Błąd 3, Szkurin 4

Sędzia: Bartosz Frankowski 4

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

15 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama