Dwa miesiące w strefie spadkowej. Legia się z niej wygrzebie?

AbsurDB

Autor:AbsurDB

07 lutego 2026, 09:06 • 5 min czytania 24

Dwa miesiące w strefie spadkowej. Legia się z niej wygrzebie?

Legia od dwóch miesięcy jest w strefie spadkowej. Pewnie wkrótce się z niej wydostanie, ale nie zmieni to faktu, że tylko trzy razy w swojej historii przez dłuższy okres była bez przerwy zagrożona degradacją. Najdłuższą z tych serii przerwało przejście do CWKS-u jednej z jego późniejszych legend. Niższe miejsce w tabeli niż dzisiejsze siedemnaste zajmowała w całej swojej historii tylko przez kilka dni. Choć Dariusz Mioduski jest właścicielem klubu przez dość krótki czas w bogatej historii Legii, odpowiada za aż jedną trzecią przypadków, gdy Warszawiacy znajdowali się w strefie spadkowej. 

Reklama

Legia od dwóch miesięcy jest w strefie spadkowej

1 listopada 1936 roku Legia zakończyła sezon ligowy porażką w Krakowie z Wisłą i pożegnała się z ligą, zajmując ostatnie miejsce, i pierwszy i jedyny jak dotąd raz w historii spadając z najwyższego szczebla rozgrywkowego.

Minęło od tego czasu dziewięćdziesiąt lat i przez większość tego okresu Legia była jednym z najpotężniejszych polskich klubów. Dziś sprawdzamy, jak często i jak długo była w strefie spadkowej Ekstraklasy.

Reklama

Gdy tylko przywrócone zostały rozgrywki ligowe po II wojnie światowej, warszawski klub wywalczył awans do nich i zagrał już w pierwszej edycji ligi w 1948 roku. Siedem lat później Legia zdobyła swoje pierwsze mistrzostwo, do którego dołożyła później czternaście kolejnych tytułów.

Bardzo rzadko zdarzało się jej przebywać w strefie spadkowej choćby przez chwilę. Najczęściej bywało tak tylko tymczasowo na starcie sezonu. Na przykład w 2018 roku przegrała na inaugurację 1:3 z Zagłębiem Lubin i do drugiej kolejki plasowała się na pozycji oznaczającej degradację do 1. ligi.

Na dalszych etapach rozgrywek schodziła na tak niskie miejsce w tabeli znacznie rzadziej. W 1949 i 1954 roku, gdy rozgrywki toczyły się w systemie wiosna-jesień, jeszcze we wrześniu była na miejscu oznaczającym spadek do II ligi.

Odrobili karne punkty

W 1966 roku była w takiej sytuacji po dziesiątej kolejce. W 1993 roku zaczęła z punktami odjętymi za „Niedzielę cudów” i wygrzebała się z nich dopiero w piątej kolejce. Dwa lata wcześniej zespół prowadzony przez Krzysztofa Etmanowicza jeszcze w marcu był w strefie spadkowej, a sezon zakończył na dziesiątej pozycji. Niżej CWKS nie finiszował nigdy.

Tamte historie brzmią groźnie, ale w praktyce Legia nie walczyła wtedy przez cały sezon o utrzymanie. Do strefy spadkowej wpadała na krótko, a siła składu powodowała, że wszyscy czuli, że prędzej czy później maszyna wróci na właściwe tory. Przyczyną fatalnych wyników bywało lenistwo piłkarzy, amatorka trenerów, czy zbieg niekorzystnych okoliczności. Jednak były one tymczasowe. Po kilku słabszych meczach przychodziło odbicie.

Dzisiejsi kibice mogliby właściwie nie pamiętać Legii walczącej o utrzymanie gdyby nie wyczyny zespołu prowadzonego cztery lata temu najpierw przez Czesława Michniewicza, a potem przez Marka Gołębiewskiego. Ze strefy spadkowej wygrzebał go dopiero w lutym Aleksandar Vuković, ale i tak skończyło się znów na dziesiątym miejscu.

Kto dziś będzie Brychczym?

Dziś Legia wchodzi w trzeci miesiąc swojego nieprzerwanego pobytu w strefie spadkowej. Wrzuciły ją tam dwie porażki z Piastem, a sytuację pogorszyła niedzielna przegrana z Koroną. Całkiem możliwe, że mecz z Arką pozwoli na wejście do strefy bezpiecznej, ale nie zmieni to faktu, że ponad sześćdziesiąt dni z rzędu na pozycji zagrożonej spadkiem to ewenement w historii Legii.

Udało mi się znaleźć zaledwie trzy przypadki, gdy była ona w takiej sytuacji bez przerwy przez dłuższy okres. Pierwszy miał miejsce tuż po powrocie do ligi w 1949 roku. 22 maja CWKS przegrał z Wisłą Kraków 0:4 i był w strefie spadkowej przez dwa i pół miesiąca aż do 7 sierpnia, gdy zremisował 0:0 z ŁKS-em.

4 kwietnia 1954 roku po klęsce 1:4 w Radlinie Legia spadła na ostatnie miejsce w tabeli, a wydostała się do strefy bezpiecznej dopiero po prawie pół roku w połowie września. Co ciekawe, udało się to dopiero po dołączeniu z Gliwic pewnego napastnika. Nazywał się Lucjan Brychczy i od tego momentu zaliczy prawie pół setki gier dla CWKS-u, a z klubem będzie w różnych rolach związany przez ponad pół wieku! Rok po debiucie był już z Legią mistrzem Polski.

Kto dziś ma potencjał do tego, by wstrząsnąć warszawską drużyną i przenieść ją na poziom oczekiwany przez kibiców? Czy będą to Samuel Kovacik lub pozyskany zimą Otto Hindrich? Nie wiem, ale się domyślam.

Ostatni długi pobyt w strefie spadkowej to oczywiście przełom 2021 i 2022 roku, gdy Legia przebywała tam przez ponad dwa miesiące. Tak jak dziś, składała się na to głównie przerwa zimowa i tak jak dziś, znaczną część jesieni zmarnował w warszawskim klubie wywodzący się z niego trener tymczasowy.

Dominacja sportowa i kompleksowy rozwój organizacyjny

Legia od 1936 była w strefie spadkowej przez 92 tygodnie. Trzydzieści z tych tygodni wydarzyło się podczas ery Dariusza Mioduskiego, choć obejmuje ona zaledwie jedną ósmą historii warszawskiego klubu w tym okresie.

Przypomnijmy najnowszy wywiad właściciela Legii:

Moja długoterminowa wizja jako właściciela Legii opiera się na dwóch filarach: dominacji sportowej oraz kompleksowym rozwoju organizacyjnym.

Sprawdziłem także lokaty ligowe zajmowane przez Legię po każdym meczu od 1990 roku. Co może być zaskakujące dla najmłodszych kibiców, najczęściej w tym okresie była ona liderem – w aż 24% przypadków. Niewiele rzadziej była na drugim miejscu (22%), następnie – trzecim (15%). Po znacznej większości kolejek była zatem na podium Ekstraklasy. W 78% przypadków była w pierwszej piątce, a w 86% w pierwszej ósemce.

Poniżej dwunastego miejsca spędziła zaledwie 5% kolejek ligowych, głównie przez chwilę na starcie sezonu. Zaledwie po jedenastu spotkaniach zajmowała miejsce nie wyższe niż obecnie, czyli siedemnaste. Niżej była raz, gdy w połowie grudnia 2021 była ostatnia w tabeli.

Meczem z Gdyni Legia może zatem wyrównać swój historyczny rekord.

Przypomnijmy słowa Dariusza Mioduskiego:

Dla mnie celem na koniec sezonu jest znalezienie się w czołówce tabeli i zrobienie wszystkiego, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów, ale w tej chwili absolutnym priorytetem jest skupienie się na każdym meczu, aby odwrócić sytuację sportową.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZLO O LEGII:

Fot. Newspix.pl

24 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama