Ostatnie mecze Cracovii z Jagiellonią: gole, gole, jeszcze raz gole, rozpierducha, szaleństwo, aj Jezus Maria, to jest przecież w ogóle niepojęte. Starcie Cracovii z Jagiellonią dziś: nudne 0:0 po bezbarwnej, o którym wszyscy za chwilę zapomną. Jeśli ktoś wyciągnął dziś swoją drugą połówkę na Ekstraklasę w ramach Walentynek, może mieć ciężary na chacie.
Spójrzmy na suche wyniki w ostatnich starciach tych dwóch ekip – 2:5, 2:2, 4:2, 3:1, 2:4. Mecze Cracovii z Jagą wydawały się być takim pewniakiem, jak zamówienie spaghetti bolognese we włoskiej knajpie. No nie ma szans, że będzie źle. A jednak jest, bo dziś wynudziliśmy się setnie, widocznie ten niezdrowo radosny bilans (ostatnie pięć meczów: 5,4 gola na mecz!) musi wyrównać do średniej.
Cracovia – Jagiellonia: 0:0 po bezbarwnej
W Jagiellonii przeszkodą nie do przeskoczenia okazał się brak Jesusa Imaza, który pauzował za kartki. Nie miał kto jej ciągnąć – Pululu sam wszystkich nie przepcha, Bazdar podobał się tylko przy pressingu, a Nahuel najlepszą akcję zaliczył ręką – pospiesznie wrzucając aut, dzięki czemu jego kolega znalazł się w dogodnej okazji. Nie było komu w Jadze wziąć ciężaru odpowiedzialności na siebie, akcje toczyły się od Wdowika do Wojtuszka, czyli powoli i schematycznie.
Kibice Jagiellonii będą mieli po spotkaniu duże pretensje do sędziego Lasyka. Czy słusznie? Ujmijmy to tak – realizatorzy zrobili dużo, żeby o ręce (?) Henrikssona nie zrobiło się głośno. Zobaczyliśmy zaledwie jedną powtórkę, która za wiele nie rozstrzyga…
Co o tym myśleć ? Piłka nie leci szybko, nie z jakiejś bliskiej odległości, zawodnik miał wystarczająco dużo czasu, żeby ręką uciec. #CRAJAG pic.twitter.com/qlMo42eNEl
— Dawid98 (@Davvid_98) February 14, 2026
Naszym zdaniem kluczowe jest to, czy obrońca Pasów w ogóle zagrał piłkę ręką, czy jednak torsem. Bo jeśli ręką – stuprocentowy karny. Piłka jest oczekiwana, można zareagować, kończyna ewidentnie powiększa obrys. Problem w tym, że po tej powtórce nie jesteśmy w stanie stuprocentowo stwierdzić, którą częścią ciała zagrał Szwed. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że sędziowie na VAR skorzystali z większej liczby powtórek.
Znacznie mniejsze wątpliwości (a w zasadzie: brak wątpliwości) mamy przy sytuacji z drugiej połowy, gdy przez Henrikssona w okolicach pola karnego faulowany był Pululu. Tu sędzia Lasyk się pomylił. Można dyskutować też, czy arbiter nie powinien wyrzucić Pelmarda, który mając żółtą kartkę na koncie przerwał kontratak Pasów. Coś nam się wydaje, że gdyby nie wcześniejsze napomnienie, nie zostałby tak pobłażliwie potraktowany, ale i w tym przypadku – jak i przy potencjalnej ręce Henrikssona – możemy sobie tylko pogdybać.
Cracovia dużo nie ugra bez napastnika
Co stworzyła sobie Jaga? Sam na sam z ostrego kąta miał Pululu (przestrzelił), napastnik posłał też potężną bombę i techniczną piętkę (oba strzały wybronił Madejski), dwa razy z wolnych pocelował Wdowik (w obu przypadkach nie trafił). Lepsze okazje miała Cracovia – zwłaszcza Zahiroleslam w końcówce, gdy w zamieszaniu kopnął w bramkarza, a wcześniej Traore trafił głową w słupek. Można odnotować też akcję z pierwszej minuty – ciekawą wymianę Domingueza i Minczewa kończył ten drugi, znów dobrze ustawiony był Abramowicz.
I to tyle. Nie za dużo. Jakieś piętnaście procent tego, co w ostatnich meczach. W Cracovii od biedy też można zganiać na absencje – nie było Wójcika (ale akurat obrona działała dobrze), na ławce zaczął Klich (choroba), wciąż nie ma zastępstwa za Stojilkovicia. Luka Elsner przekonuje, że jest w stanie grać bez klasycznej dziewiątki, ale – sorry – na dłuższą metę tego nie widzimy.
Zmiany:
Legenda
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Długosz: Zabezpieczenie meczu było na żenującym poziomie [WYWIAD]
- Igor Jovićević dla Weszło: Tutaj piłka nożna jest… inna
- Piłkarz Widzewa mówi jasno. „Spadek nie wchodzi w rachubę”
Fot. newspix.pl