Cash obiektem krytyki. „Nie może umierać na boisku”

Marcin Ziółkowski

01 kwietnia 2026, 14:54 • 3 min czytania 4

Reklama
Cash obiektem krytyki. „Nie może umierać na boisku”

Antoni Piechniczek jako selekcjoner kadry narodowej poprowadził Polskę na dwóch mundialach. Z Hiszpanii jego podopieczni przywieźli brązowe medale. W Meksyku poszło dużo gorzej, skończyło się na czterech meczach turnieju rozgrywanego w specyficznych warunkach klimatycznych. Po spotkaniu barażowym ze Szwecją (2:3) nie pozostawił on suchej nitki na Mattym Cashu. Jest zdania, że tej klasy piłkarz nie może pozwalać sobie na tak rażące braki energii podczas meczu.

Urban pochwalony, Cash i Pietuszewski skrytykowani

Polacy po zaciętym boju przegrali ze Szwecją 2:3 w Solnej. Był to finał baraży o udział w mistrzostwach świata, w którym swoje trzy grosze dorzucił arbiter Slavko Vincić, choć trzeba przyznać, że defensywnie Polacy zagrali źle. Czarę goryczy przelała ostatnia bramka naszych rywali.

Padła ona po wielu błędach w defensywie polskiej drużyny narodowej. Viktor Gyokeres okazał się katem Biało-Czerwonych w 88. minucie. Szwedzi zagrają w grupie z Holandią, Tunezją oraz Japonią. Tymczasem w ojczyźnie trwa leczenie ran po porażce i wyciąganie wniosków po spotkaniu.

W rozmowie dla Sport Interii swoje zdanie wyraził Antoni Piechniczek. Był, jak większość rodaków, zawiedziony wynikiem końcowym, ale docenia pracę Jana Urbana.

Reklama

– Bodaj sześciu Szwedów było zaangażowanych w tamtą akcję i każdy z nich dotknął piłkę, a my na to pozwoliliśmy. Na koniec Wiśniewski przegrał indywidualny pojedynek z facetem, którego miał na plecach. To są takie moje uwagi techniczne, bo tak nie można grać (…)

– Jan Urban odwalił dobrą robotę. On pewnie też doskonale widzi te mankamenty i niedociągnięcia, o których wspomniałem, ale proszę sobie przypomnieć, jak ta reprezentacja wyglądała, zanim Urban przyszedł. Kto wtedy dawał jej jakiekolwiek szanse.

Reklama

Bardzo nie spodobała mu się za to postawa jaką w Szwecji zaprezentował Matty Cash. Wymaga on znacznie więcej od piłkarza, który gra na tym poziomie. Były selekcjoner w kontekście zawodnika angielskiego pochodzenia powiedział w rozmowie:

– Nie rozumiem, jak to możliwe, że zawodnik grający w lidze angielskiej nie wytrzymuje całego meczu. To się w głowie nie mieści. Jak nie wiesz, jak się przygotować motorycznie, to idź do trenera i poproś o pomoc. Ja wiem, że Cash wiele do tej reprezentacji wnosi, ale to nie może być tak, że dwie akcje i koniec, bo zawodnik umiera na boisku. Zresztą z Zalewskim stało się to samo. W pierwszej połowie robił, co chciał, a potem go nie było.

Piechniczek miał też uwagi do postawy Oskara Pietuszewskiego. Choć nastoletni skrzydłowy, zgodnie z oczekiwaniami kibiców, został w końcu powołany do pierwszej reprezentacji, dawny selekcjoner także nie zostawił na nim suchej nitki.

– Weźmy Pietuszewskiego. Przed Albanią szum, że musi grać od początku. Po Albanii to samo, tylko głośniej, a on wchodzi na Szwedów i gra słabo. Widać, że ten chłopak potrzebuje autorytetu, który go naprostuje – podsumował Piechniczek.

Reklama

 

Reprezentacja Polski kolejne spotkania rozegra przed mistrzostwami świata, będą to sparingi. 3 czerwca na PGE Narodowym zagramy z Nigerią, kilka dni później planowany jest kolejny mecz, ale rywala jeszcze nie poznaliśmy.

Reklama

W nadchodzącej edycji Ligi Narodów, Biało-Czerwoni zagrają z dwoma uczestnikami MŚ 2026 – Bośnią i Hercegowiną, a także dobrze już nam znaną Szwecją. Trzecim z rywali będzie Rumunia, którą najprawdopodobniej czeka zmiana selekcjonera. Mircea Lucescu w ostatnim czasie bardzo podupadł na zdrowiu i zastąpi go legenda tamtejszego futbolu, Gheorghe Hagi.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna