Były piłkarz Legii: W Polsce nie dostałem prawdziwej szansy

Mikołaj Duda

10 kwietnia 2026, 17:35 • 3 min czytania 0

Reklama
Były piłkarz Legii: W Polsce nie dostałem prawdziwej szansy

Jego transfer do Legii wiązał się ze sporymi oczekiwaniami. Szwajcarski stoper w momencie przenosin do Polski był przez portal Transfermarkt wyceniany aż na cztery miliony euro, co potwierdzało doniesienia o jego podobno niemałym talencie. Ta przygoda zakończyła się jednak kompletnym niepowodzeniem i piłkarz wrócił do kraju. Teraz podzielił się swoimi wspomnieniami z czasów gry w Ekstraklasie.

Reklama

Marco Burch w Polsce spędził 2,5 roku, przy czym na jedną rundę został przez Legię wypożyczony do Radomiaka. W trakcie ostatniego zimowego okienka transferowego zdecydował się definitywnie wrócić do kraju. W rozmowie z jednym z rodzimych portali przyznał, że przeskok pomiędzy rozgrywkami w Szwajcarii i Polsce był spory, jednak jednocześnie jest przekonany, że tak naprawdę nie dostał prawdziwej szansy na pokazanie swoich umiejętności.

Po powrocie do Szwajcarii naprawdę mi się tu podoba, bo Servette to dla mnie bardzo dobre wyjście. Natomiast uważam, że w Polsce nie dostałem prawdziwej szansy – przyznał 25-letni Szwajcar w rozmowie z portalem Luzerner Zeitung. I dodał: – Na początku różnica w stosunku do Szwajcarii była ogromna. Również ze sportowego punktu widzenia. Przeskok z Lucerny był zbyt duży. Legia to ogromny klub.

Były piłkarz Legii wspomina czas w Polsce. Okazał się kompletnym niewypałem

Marco Burch po transferze do Polski szybko został obdarzony zaufaniem. W swoim debiucie rozegrał całą drugą połowę w starciu z Pogonią Szczecin. W kolejnych dwóch meczach dostał już szansę od pierwszej minuty. Szwajcar nie pokazał się jednak z najlepszej strony i szybko wypadł z pierwszej jedenastki. Do końca roku zagrał jeszcze w zaledwie dwóch meczach – w obu wszedł z ławki rezerwowych.

Na wiosnę lepiej nie było. Pojawił się na boisku w trzech spotkaniach – przy czym jedno z nich to było starcie w Lidze Konferencji z Molde – w pozostałych nawet nie podniósł się z ławki rezerwowych, a dodatkowo z końcówki sezonu wykluczyła go kontuzja. Gdy już wrócił do gry, to przez całą jesień uzbierał zaledwie jeden występ, a w przerwie zimowej został oddany na wypożyczenie do Radomiaka.

Reklama

W Radomiu szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, które utrzymał do końca sezonu, jednak nie przełożyło się to na poprawę jego sytuacji po powrocie do Legii. Pełnił głównie rolę zmiennika i uzbierał zaledwie siedem występów. W przerwie zimowej zdecydował się na powrót do ojczyzny, a konkretnie został nowym zawodnikiem Servette. Z miejsca stał się filarem linii obrony swojego nowego zespołu.

Przez kilka miesięcy praktycznie wyrównał swój dorobek z czasów gry przy Łazienkowskiej. Dla Legii zagrał w 16 meczach (nieco ponad 1100 rozegranych minut), a w Servette w 12 spotkaniach spędził na placu gry ponad 900 minut oraz strzelił jednego gola.

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix
0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama