W Legii Warszawa po raz kolejny trwa sprzątanie kadry. Jednym z tych, którzy opuścili drużynę z Łazienkowskiej jest Marco Burch. Szwajcarski obrońca wrócił do ojczyzny po nieudanej przygodzie nad Wisłą. Zanotował udany powrót do rozgrywek Super League.
Marco Burch po raz pierwszy miał okazję zagrać w oficjalnym meczu Servette FC. Trener Jocelyn Gourvennec wystawił go w pierwszym składzie, a Burch odwdzięczył się najlepiej jak tylko potrafił.
Burch z golem w debiucie. Potrzebował do tego dwudziestu minut
Debiut Szwajcara w nowym zespole przypadł na spotkanie z FC Zurich. Był to więc mecz dwóch drużyn, które w obecnej chwili zajmują tak niskie miejsca w tabeli, że musiałyby walczyć o utrzymanie w grupie spadkowej. Zespół z Genewy po wicemistrzostwie kraju plasuje się dopiero na fatalnym 10. miejscu (za Les Grenats znajdują się jedynie dwa kluby). Bilans 5-5-9 przed tym meczem był co najmniej alarmujący. Jocelyn Gourvennec na razie jeszcze posady nie stracił, ale ewidentnie potrzebuje jakiegoś wstrząsu w zespole i zmian.
Takową jest chociażby impuls w postaci dania szansy nowemu piłkarzowi. W 20. minucie nowo pozyskany Burch zapewnił swojemu zespołowi prowadzenie. Jeszcze przed przerwą rywale zdołali wyrównać. Wynik 1:1 utrzymał się do końca. Były obrońca Legii, którego odejścia żałował odrobinę Marek Papszun, otrzymał nagrodę dla MVP spotkania.
𝐕𝐨𝐭𝐫𝐞 𝐌𝐕𝐏 𝐛𝐲 𝐌𝐢𝐠𝐫𝐨𝐬 🏆
Pour son premier match, vous avez élu Marco Burch ! 👏 pic.twitter.com/fyjNfwhlhE
— Servette FC (@ServetteFC) January 18, 2026
W drużynie Servette FC od początku tego sezonu gra też były napastnik Motoru Lublin, Samuel Mraz. Słowak w poprzednich rozgrywkach Ekstraklasy był jednym z najlepszych strzelców nad Wisłą. Trafił on do tej pory sześciokrotnie w 18 meczach. Pełni raczej rolę dżokera – trzy ostatnie gole strzelił po wejściach z ławki na kilka bądź kilkanaście minut.
Talent, który nie objawił się w Legii
Marco Burch wylądował w Legii jesienią 2023 roku. Jego wartość szacowano wówczas na cztery miliony euro. Był to jednak zawodnik po przejściach – pauzował wiele miesięcy po kontuzji kolana. Zbiegło się to z dużym zjazdem formy i zdecydował się on na wyjazd z ojczyzny.
W klubie ze stolicy w debiucie od pierwszej minuty… otrzymał czerwoną kartkę. Początki były zatem więcej niż trudne. W Warszawie tak naprawdę nigdy nie pokazał swojego potencjału. Jego pobyt w zamknął się na jedynie 13 spotkaniach w Ekstraklasie. Miał jednak udaną rundę w Radomiaku, gdzie w 12 meczach ligowych strzelił trzy gole i zanotował asystę.
Kiedy jednak wrócił z Radomia, to trener Iordanescu czy później Inaki Astiz – nie za bardzo widzieli dla niego miejsce w zespole, choć trzeba przyznać, że akurat Rumun rozpoczął sezon 2025/26 niespodziewanie z Burchem w roli podstawowego defensywnego pomocnika. Tyle, że od połowy września grał już tyle, co nic.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Mariusz Misiura w Lidze Minus Zimą
- Wisła Kraków ze sponsorem tytularnym stadionu przy Reymonta
- Korona podpisze umowę z byłym piłkarzem Feyenoordu
Fot. Newspix