Mbeumo zdradził kulisy transferu. „Na żywo oglądali mnie prawie 30 razy”

Marcin Ziółkowski

13 marca 2026, 14:00 • 4 min czytania 2

Reklama
Mbeumo zdradził kulisy transferu. „Na żywo oglądali mnie prawie 30 razy”

Bryan Mbeumo to jeden z najlepszych piłkarzy Premier League ostatnich kilkunastu miesięcy, jeśli spojrzeć na zawodników ofensywnych. Grający dla reprezentacji Kamerunu prawoskrzydłowy Manchesteru United trafił do Anglii wiele lat temu. Jego przygoda z futbolem na Wyspach Brytyjskich rozpoczęła się w Brentfordzie, który grał w Championship.

Mbeumo odsłonił kilka historii związanych z transferem do zespołu Thomasa Franka.

Brentford widział w Mbeumo „to coś”

Latem 2025 roku, Bryan Mbeumo za ponad 70 milionów euro wylądował na Old Trafford. Kameruńczyk kosztował sporo, mimo jeszcze rocznej umowy w Londynie. Okazał się to świetny ruch dla Czerwonych Diabłów. Kameruńczyk ma na koncie w Premier League dziewięć bramek i trzy asysty.

Prawoskrzydłowy zdradził w rozmowie z youtuberem Zackiem Nanim kulisy transferu z Troyes do Brentford. Grający na poziomie drugiej ligi francuskiej Kameruńczyk został bardzo dokładnie wyskautowany przez klub, który słynie ze statystycznego i analitycznego spojrzenia.

Reklama

– Było sporo krytyki z uwagi na ten wybór, niezrozumienie. Wiele klubów w Ligue 1 czekało. Byłem bliski podpisania umowy z Rennes. W grze było też Lille, Bordeaux. Marsylia też się interesowała, ale nie było żadnych konkretów. Gdyby Troyes awansowało do ekstraklasy, zostałbym.

– Muszę jednak przyznać, że to całe zamieszanie z transferami to ekscytująca rzecz. (…) Zawsze chciałem zagrać w Anglii. Do mnie przybyła trójka ludzi, w tym Thomas Frank. Pokazał mi jak grają, gdzie chciał, abym ja grał u niego. Wtedy był też w składzie Said Benrahma. Grali ofensywnie, z fazami przejściowymi. Był to taki styl, jaki mi się podobał.

Powiedzieli mi, że oglądali mnie 28 razy na żywo w meczach Ligue 2,  o moich wadach i zaletach. Przeprowadzili bardzo szczegółową analizę. Powiedzieli mi dokładnie nad czym muszę popracować. Ogromny szacunek. Naprawdę czułem, że mnie chcieli – powiedział Mbeumo.

Reklama

W rozmowie padło, że Brentford oglądało Kameruńczyka blisko trzydziestokrotnie w meczach na żywo. To naprawdę szczegółowa analiza. W piłce nożnej przy dokonywaniu transferów często mówi się o kilku spotkaniach do rzeczywistej weryfikacji obserwowanego talentu.

Podejście Francuzów z Rennes nie było tak kompleksowe. Ówczesny angielski drugoligowiec zmiażdżył rywali w walce o podpis zawodnika właśnie z uwagi na detaliczną analizę. W kontekście Bretończyków – Mbeumo wskazał, że doszło jedynie do spotkania z dyrektorem sportowym, Olivierem Letangiem.

Brentford i szczegółowa analiza – duet prawie doskonały

Matthew Benham, który jest właścicielem londyńskiego zespołu od ponad dekady, postawił na drogę, która pozwala wyszukiwać zawodników pod kątem ich zalet, opierając się na zaawansowanej analizie. Długo stawiał na dość anonimowych zawodników, z czasem przyniosło to wielkie korzyści nie tylko sportowe, ale i finansowe.

Doszło do historycznego awansu do angielskiej ekstraklasy i tak od kilku lat Brentford występuje na poziomie Premier League. Bardzo często są to piłkarze na dorobku, ale zdarzają się już zawodnicy, którzy coś już osiągnęli i grali z najlepszymi. Przykładami są Jordan Henderson i Caoimhin Kelleher.

Reklama

Anglicy cały czas są wierni metodologii, na którą położyli nacisk wiele lat temu. Zwłaszcza ich skuteczność w ostatnich latach pod kątem piłkarzy ofensywnych – robi wrażenie. Toney, Mbeumo, Watkins – zostali pozyskani za „grosze”, a odeszli za grube miliony.

Benham zdradził, że w przeszłości Eberechi Eze, Omar Marmoush, a także Michael Olise byli blisko wylądowania w jego drużynie. W przypadku gwiazdy Bayernu Monachium, poszło o prowizję dla agenta.

Reklama

– Mogliśmy podpisać kontrakt z Eberechim Eze za 4 miliony funtów w 2019 roku, a także zakontraktować Omara Marmousha za darmo jakieś trzy lata temu – zdradził właściciel klubu na Konferencji MIT Sloan Sports Analytics w Bostonie.

– Potem Michael Olise, był niesamowity, nie z tej ziemi, ale my właśnie awansowaliśmy i nie byliśmy przyzwyczajeni do szalonych opłat agentów w Premier League w tamtym czasie – wyjawił Benham. – Opłata agenta za tę ofertę była tak absurdalnie wysoka, że ​​zrezygnowaliśmy, mimo że w głębi duszy myśleliśmy: „No cóż, jeśli połączymy opłatę agenta z opłatą za transfer, to nie jest tak źle”. Ale sama opłata agenta była tak absurdalnie wysoka, że ​​zrezygnowaliśmy. Zawsze znajdą się tacy, których przegapisz.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna