Bolesna lekcja dla Polaków w Bundeslidze. Rozwalcowani przez faworyta

Wojciech Górski

14 lutego 2026, 18:23 • 5 min czytania 0

Bolesna lekcja dla Polaków w Bundeslidze. Rozwalcowani przez faworyta

Jan Urban przed nadchodzącym barażem z Albanią ma głównie jeden ból głowy – jak zastąpić zawieszonego za kartki Nicolę Zalewskiego. Na radarze selekcjonera jest Arkadiusz Pyrka, który od pewnego czasu występuje na lewym wahadle w zespole St. Pauli, ale jeśli Urban sprawdzał, jak ten poradzi sobie w starciu z drużyną z ligowego topu, raczej nie będzie miał wielu powodów do uśmiechu. Zespół Pyrki dostał bolesną lekcję od Bayeru Leverkusen (0:4), a polski piłkarz był zamieszany w utratę dwóch z czterech bramek.

Reklama

Zresztą Urban mecze drużyny z Hamburga może monitorować nie tylko ze względu na Arka Pyrkę. Choć na środku obrony komfort wyboru selekcjoner ma ostatnio większy – w postaci Bednarka, Kiwiora, czy grającego coraz częściej Ziółkowskiego, to w trwającym sezonie dość regularnie w barwach St. Pauli występuje też Adam Dźwigała, który, podobnie jak Pyrka, w sobotę w Leverkusen rozegrał pełne 90 minut.

Fakt, że Dźwigała często otrzymuje szanse jest też związany z problemami zdrowotnymi w zespole Alexandra Blessina. Do Leverkusen St. Pauli jechało bez kontuzjowanych trzech środkowych obrońców – lidera tej formacji Erica Smitha, podstawowego zwykle Hauke Wahla oraz Davida Nemetha, który w hierarchii jest mniej więcej na poziomie Dźwigały.

Reklama

To wszystko sprawia, że o Dźwigale dość często możemy mówić w kontekście podstawowej jedenastki – choć on sam także stracił kilka meczów wskutek kontuzji, w innym pauzował za żółte kartki, to od pierwszej minuty zaczął jedenaście z siedemnastu spotkań, w których był dostępny do gry. Z jakim efektem? Zazwyczaj 30-latka nie ma za co przesadnie chwalić, ale nie ma też za co szczególnie ganić. Miewał lepsze chwile – jak bramka w derbach z HSV, miewał też gorsze – ot, przykład szeroko rozumianej przeciętności.

Adam Dźwigała i Arkadiusz Pyrka w podstawowym składzie St. Pauli

Lepiej po letnim transferze wyglądają za to notowania Pyrki, który jest w klubie wahadłowym numer jeden. Zawodnik z Radomia trochę niespodziewanie wygrał rywalizację na prawej stronie z całkiem solidnym Manolisem Saliakasem, a choć ten ostatnio wrócił do gry – to nie kosztem Pyrki, a grającego z lewej strony Louisa Oppie.

To sprawiło, że Pyrka przeniósł się na lewą stronę, a mecz z Bayerem był już czwartym kolejnym, który 23-latek rozpoczął na tej stronie placu gry. Przed tygodniem, przeciwko VfB Stuttgart, zanotował nawet swoją pierwszą asystę na poziomie Bundesligi.

Dla Urbana zmiana pozycji Pyrki powinna być raczej dobrym sygnałem – bo to na lewej stronie pod nieobecność Zalewskiego będziemy mieli wakat w starciu z Albanią. Ale czy Pyrka wygra rywalizację z Michałem Skórasiem? Na razie faworytem raczej wciąż pozostanie piłkarz Gentu.

Bo choć o wejściu Pyrki do Bundesligi możemy mówić w kategorii plusów – choćby dlatego, że w jedenastu ostatnich meczach Blessin nie zdjął go z boiska ani na minutę – to jednak wciąż mówimy o zawodniku drużyny, której ostatnie ligowe rezultaty wyglądają następująco:

St. Pauli - wyniki

St. Pauli w ostatnich 19 ligowych meczach wygrało tylko dwa razy, choć promykiem nadziei miało być niespodziewane zwycięstwo z zeszłego tygodnia nad VfB Stuttgart. A sobotni mecz z Bayerem Leverkusen – miał być kolejnym poważnym testem dla zespołu Blessina.

Pyrka zamieszany w dwa stracone gole, bezbarwny Dźwigała

Dwójka polskich piłkarzy znów znalazła się w wyjściowym składzie, znów zagrała po 90 minut, ale raczej popołudnia na BayArenie nie będzie wspominać szczególnie pozytywnie.

Już na papierze widać było dysproporcję między oboma zespołami – jeden z nich rozpaczliwie walczy o utrzymanie, drugi jest mocnym kandydatem do ligowego podium. Ale w przypadku indywidualnego pojedynku Pyrki kontrast był jeszcze większy. Lewy wahadłowy grał bowiem na Lucasa Vazqueza.

Pierwszy wiosnę zeszłego roku spędził trenując indywidualnie w Gliwicach, odsunięty od składu Piasta, drugi – rozgrywał wówczas 400. mecz w barwach Realu Madryt, na kwietniowy finał Pucharu Króla z Barceloną czy spotkanie Ligi Mistrzów z Arsenalem, wychodząc jako kapitan.

I jeśli spojrzymy na występ Pyrki z kategorii szukania pozytywów – to zapiszemy do niego właśnie bezpośrednie pojedynki z Vazquezem. Polak nie dawał się rozpędzać doświadczonemu Hiszpanowi, 34-latek nie przedryblował go właściwie ani razu, Pyrka zmuszał go do gry tyłem do bramki i szybkiego pozbywania się piłki.

Ale, no niestety – to co Pyrce udawało się z Vazquezem, nie zawsze wychodziło w starciach z innymi zawodnikami. Były obrońca Piasta był ostatecznie zamieszany w dwie stracone bramki – obie po stałych fragmentach gry.

Forma zawodnika dostarczony przez Superscore

 

W pierwszą – na 0:1 w 13. minucie. Wówczas St. Pauli niby udało się wybić piłkę z pola karnego, ale dopadł do niej Ernest Poku, minął Pyrkę z boku pola karnego i zacentrował na głowę Jarella Quansaha. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i od bramkarza gości, po czym wpadła do bramki. Całą winę za utratę gola trudno składać jedynie na Pyrkę, ale nie można udawać, że nie mógł zachować się w tej sytuacji lepiej.

I drugą – na 0:3 w 52. minucie. Wówczas sytuacja była prosta. Aleix Garcia dośrodkował z rzutu rożnego, Pyrka krył rosłego Edmonda Tapsoba i reprezentant Burkina Faso dosłownie zdemolował w powietrzu Polaka, pakując głową piłkę do bramki.

Szkoda, bo po dwóch takich błędach nie można wystawić Pyrce dobrej oceny za to spotkanie. Choć poza tym – grał bardzo odpowiedzialnie, wyróżniał się celnością podań, próbował też szarpać do przodu, ale nie za bardzo miał jak się zrehabilitować, bowiem St. Pauli w ofensywie było – nie tylko w tym meczu – absolutnie bezzębne. Jedyny celny strzał gracze Blessina oddali w 86. minucie meczu, a Pyrka zaangażowany był w dwa z trzech najgroźniejszych ofensywnych wypadów. Pod koniec pierwszej połowy sam ładnie ściął z piłką do środka, uderzając prawą nogą, ale strzał głową przytomnie zablokował Robert Andrich. Pod koniec meczu Pyrka, już z prawego wahadła, urwał się rywalowi i dośrodkował na głowę kolegi, ale ten w niezłej sytuacji nie potrafił trafić w bramkę.

Mniej widoczny w sobotnim spotkaniu był Dźwigała, a na plus można zaliczyć mu jedynie, że choć St. Pauli straciło aż cztery bramki – to nasz stoper nie ponosi winy za utratę żadnej z nich. Ale trudno powiedzieć, by 30-latek dał swojej drużynie coś ekstra. Jeden widowiskowy odbiór na Alejandro Grimaldo z końcówki pierwszej połowy raczej nie przyćmił ogólnego bezbarwnego wrażenia.

Bayer Leverkusen – St. Pauli 4:0 (2:0)

  • 1:0 – Quansah 13’
  • 2:0 – Schick 14’
  • 3:0 – Tapsoba 52’
  • 4:0 – Poku 78’

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

0 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama