Bochniewicz: Łukasz Milik od dawna dzwonił i pytał, czy wracam

Przemysław Michalak

25 stycznia 2026, 00:10 • 2 min czytania 0

Bochniewicz: Łukasz Milik od dawna dzwonił i pytał, czy wracam

Górnik Zabrze zaskoczył wszystkich, ogłaszając w sobotę powrót Pawła Bochniewicza na Roosevelta. Przyjście stopera Heerenveen było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, w mediach nie pojawił się żaden przeciek.

Reklama

Trzykrotny reprezentant Polski w rozmowie z klubową telewizją Górnika opowiedział trochę o kulisach całej operacji.

Bochniewicz przez rok leczył zerwanie więzadło w kolanie (druga taka kontuzja w karierze), ale jego były klub już w tym okresie wysyłał mu sygnały, że znów byłby mile widziany w Zabrzu.

Reklama

Bochniewicz o kulisach powrotu do Górnika Zabrze. „Milik dzwonił od dawna”

– Jeśli kogoś ten ruch uszczęśliwił, to trzeba pochwalić Łukasza Milika. Nawet, gdy jeszcze nie trenowałem z drużyną, dzwonił i mówił, że zawsze mam otwarte drzwi w Górniku. To było dla mnie bardzo fajne. Wtedy jeszcze o tym nie myślałem. Chciałem dojść do zdrowia, być w pełni gotowy i sprawny. Łukasz co jakiś czas zagadywał, czy może teraz jestem zdecydowany. Pod koniec listopada powiedziałem mu, żeby wysłał ofertę, którą może przedstawić i zobaczymy, czy będziemy w stanie się dogadać. Wysłał i powiedziałem „ok, w tych przedziałach finansowych będziemy się mogli gdzieś złapać” – tłumaczy obrońca, który 30 stycznia skończy 30 lat.

– Później doszła do tego moja sytuacja kontraktowa w Heerenveen. Wcześniej byłem beneficjentem faktu, że miałem długi kontrakt, a teraz sytuacja się zmieniła. Wróciłem po długiej przerwie, był nowy trener. Zawodnik, który grał na mojej pozycji spisywał się bardzo dobrze. Nie będę mówił, że trener mnie nie lubił, ale poszedłem z nim porozmawiać. Zapytałem go, czy jeśli ten zawodnik zacznie grać słabiej, dozna kontuzji lub będzie pauzował za kartki, to czy ja wskakuję za niego. Odpowiedział, że tak, ale gdy on wróci, ja schodzę, ponieważ moja umowa wkrótce wygasa i nie mam potencjału sprzedażowego. A klub musi sprzedawać. Zrozumiałem, wszystko jasne. Wtedy zacząłem szukać opcji – dodaje Bochniewicz.

Po powrocie do zdrowia zaliczył tylko po jednym symbolicznym epizodzie w Eredivisie i Pucharze Holandii. – Mogłem zostać w Heerenveen, nikt mnie nie wyganiał. Pod kątem ludzkim klub zachował się perfekcyjnie. Bardzo to szanuję. Zadzwoniłem do Łukasza i powiedziałem, że szukam opcji. Finansowo trochę lepiej miałbym w Holandii, ale dla mnie priorytetem jest gra w piłkę, spróbujmy się dogadać. I poszło – podsumował piłkarz.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama