Wielki hit Premier League mocno rozczarował. Starcie Arsenalu z Liverpoolem zakończyło się bezbramkowym remisem, a to oznacza, że Kanonierzy zachowali czternastopunktową przewagę na The Reds w ligowej tabeli.
Teoretycznie bardziej rozczarowani tym rezultatem powinni być gospodarze. Grali przecież u siebie, po serii pięciu ligowych zwycięstw z rzędu. Trudno było jednak nie odnieść wrażenia, że podopieczni Mikela Artety skoncentrowali się w czwartkowym spotkaniu przede wszystkim na… uniknięciu porażki. Mimo że przed pierwszym gwizdkiem arbitra hiszpański szkoleniowiec wypowiadał się dość wojowniczo. – Z Liverpoolem mamy coś do udowodnienia. Teraz przywitamy ich w naszej twierdzy. Nie ma nic lepszego niż grać z takim wsparciem kibiców. W tym sezonie są znakomici i znów będziemy ich potrzebować.
Bezbramkowy remis Arsenalu z Liverpoolem. Nudy w meczu na szczycie Premier League
Z obozu The Reds także napływały mocne komunikaty. – Premier League nie jest łatwa. Nigdy nie wygrywasz jej w styczniu, więc nie sądzę, abyśmy grali przeciwko mistrzowi. Oni grają przeciwko mistrzowi – powiedział przed tym spotkaniem w rozmowie ze Sky Sports Dominik Szoboszlai.
Niestety, bojowe wypowiedzi nie znalazły przełożenia na wydarzenia boiskowe.
Co tu dużo mówić, powiało nudą na Emirates Stadium. Choć obrońcom mistrzowskiego tytułu trzeba jednak oddać, że przynajmniej po przerwie weszli na całkiem wysokie obroty i parokrotnie wydawało się, że mogą wpędzić Arsenal w poważniejsze tarapaty. Z drugiej strony, gdybyśmy mieli przeprowadzić teraz wyliczankę naprawdę klarownych sytuacji bramkowych The Reds, to szybko sami znaleźlibyśmy się w kłopotach. Była to zatem raczej tak zwana „przewaga optyczna”. Tymczasem Arsenal po prostu pilnował szczelnej defensywy i nawet nie próbował odebrać inicjatywy podopiecznym Arne Slota.
Co tu dużo gadać, liczyliśmy na więcej, nawet biorąc poprawkę na fakt, że Kanonierzy w tym sezonie specjalizują się w przepychaniu zwycięstw.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Tak czy owak, drużyna z Londynu pozostaje kandydatem numer jeden do mistrzostwa Anglii. W tej chwili – po 21 seriach spotkań – Arsenal ma sześć oczek przewagi nad drugim Manchesterem City (43 punkty). Trzecia jest Aston Villa (też 43 oczka), a czwarte miejsce zajmuje Liverpool (35).
Arsenal FC – Liverpool FC 0:0 (0:0)
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Semenyo z udanym pożegnaniem przed transferem
- Shelvey przyznaje: Uzależnienie zniszczyło moją relację z dziećmi
- U angielskiego zwycięzcy Złotej Piłki zdiagnozowano nowotwór
- Blisko 80-letni trener chce ratować West Ham w Premier League
fot. NewsPix.pl