Benatia jednak odchodzi. Nie ma odwrotu

Marcin Ziółkowski

15 lutego 2026, 20:41 • 3 min czytania 0

Reklama
Benatia jednak odchodzi. Nie ma odwrotu

Widząc kolejne zamieszanie na południu Francji, kibice OM mogą tylko powiedzieć sobie: „Oh shit, here we go again”. I nie ma w tym nic dziwnego, bowiem ich klub odpadł z Ligi Mistrzów po golu bramkarza Benfiki w ostatniej akcji meczu w Lizbonie, a Le Classique zakończył się dla marsylczyków sromotną porażką z PSG. Nie ma jeszcze nowego trenera, a trzeba teraz jeszcze kogoś do pełnienia innej ważnej funkcji. Medhi Benatia definitywnie opuszcza klub, zostawiając wakat na pozycji dyrektora sportowego.

A przecież już było dobrze, bo miał w klubie zostać…

Odszedł De Zerbi, odszedł też Benatia. Znów chaos w Marsylii

Zamieszanie w OM rozgorzało na fali wielkiej porażki w Le Classique. Mecz w Paryżu z PSG zakończył się pogromem marsylczyków – polegli aż 0:5. Dwa dni po meczu trener Roberto De Zerbi zrezygnował z pełnionej przez siebie funkcji. Jego drogą od razu chciał pójść Medhi Benatia, sygnalizując, że też za taki stan rzeczy jest odpowiedzialny. Chciał też być po prostu uczciwy w stosunku do szkoleniowca. Jego rezygnacji nie przyjął ani właściciel OM Frank McCourt, ani Pablo Longoria, czyli dyrektor generalny marsylczyków. Marokańczyk zdecydował się kontynuować pracę w klubie.

Benatia miał przekazać zawodnikom, że oni też muszą wziąć trochę winy za wyniki na siebie i kilku z piłkarzy zgodziło się z dyrektorem. Jednocześnie wyrazili oni poparcie dla jego dalszej pracy. Wszystko wydawało się już zamknięte – sprawa zakończona. Otóż nie. Jak to w OM – sielanka długo nie trwała.

Reklama

W weekend, w meczu domowym, OM zagrało z RC Strasbourg. Było już 2:0, ale nie udało się dowieźć tego wyniku do końca. Piłkarze z Alzacji doprowadzili do wyrównania i skończyło się podziałem punktów. To oznacza, że Marsylia wygrała tylko jedno spotkanie na pięć ostatnich (w Pucharze Francji z Rennes). We wspomnianym meczu ze Strasbourgiem doszło też do protestu kibiców.

W niedzielę Benatia wydał oświadczenie. Oto fragment jego treści: – Odchodzę z poczuciem, że zrobiłem maksimum tego, co mogłem na poziomie profesjonalnym, ale żałuję, że nie dałem rady uspokoić atmosfery wokół drużyny. Zespołu, który według mnie, jest zdecydowanie zdolny do tego, aby osiągać wyznaczone cele.

Reklama

Marokańczyk przyznał, że jego decyzja, by opuścić OM została podjęta 9 lutego, na godziny przed odejściem De Zerbiego. Teraz więc na południu Francji potrzeba znaleźć nie tylko nowego trenera, ale i dyrektora sportowego.

Obaj staną przed wielkim wyzwaniem. Sytuacja w Marsylii od lat jest dość napięta. Mistrzostwa Francji nie było od blisko 16 lat, a krajowego pucharu – od 1989 roku. W gablocie klubowej jest już więc sporo kurzu.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ligue 1

Ligue 1

Oyedele wrócił po kontuzji. Kibice czekają na więcej

Mikołaj Duda
5
Oyedele wrócił po kontuzji. Kibice czekają na więcej