Atalanta wróciła z zaświatów! Po horrorze Borussia na kolanach

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

25 lutego 2026, 21:01 • 3 min czytania 11

Atalanta wróciła z zaświatów! Po horrorze Borussia na kolanach

Konia z rzędem temu, kto przewidywał taki scenariusz po pierwszym spotkaniu tych dwóch zespołów. W Dortmundzie Borussia pewnie rozprawiła się z Atalantą i wygrała 2:0, przed rewanżem ustawiając się w niezwykle komfortowym położeniu. Tyle że ta zaliczka nie wystarczyła – zmobilizowani Włosi z Nicolą Zalewskim w składzie odwrócili losy dwumeczu i dzięki dzisiejszej wygranej zameldowali się w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Reklama

Po pierwszym starciu obu ekip nie mieliśmy złudzeń – Niemcy pewnie pokonali Atalantę i nie zanosiło się na realizację jakiegoś niesłychanego scenariusza. Mecz w Dortmundzie opisywaliśmy tydzień temu tak: – Borussia Dortmund nie musiała za wiele robić, żeby spokojnie pokonać Atalantę 2:0. Paradoks jest taki, że goście z Lombardii ewidentnie nie dojechali na mecz, choć to gospodarze się spóźnili przez korki w mieście. BVB ma dobrą sytuację przed rewanżem, a duża w tym zasługa Serhou Guirassy’ego, który zapisał na konto gola i asystę. 

Tym razem Guirassy i jego koledzy nie mieli jednak za wiele do powiedzenia. Już od piątej minuty wiedzieli, że to będzie ciężki wieczór…

Reklama

Atalanta odwraca losy dwumeczu! Horror w Bergamo

Wówczas do siatki gości trafił Scamacca, wysyłając tym samym wyraźny sygnał, świadczący o gotowości Atalanty do walki o awans. A to był jedynie początek, bo jeszcze przed przerwą Włosi trafili na 2:0 i wyrównali stan rywalizacji, sprawiając, że walka o 1/8 finału Ligi Mistrzów zaczęła się na nowo.

Choć trudno powiedzieć, by w tamtym momencie Borussia w ogóle się w niej liczyła. Gości bez wątpienia przytłoczył impet, z jakim Atalanta weszła w mecz rewanżowy na własnym stadionie i nie byli oni w stanie dotrzymać kroku rozpędzonym rywalom. Ci wpakowali im więc trzeciego gola i wydawało się, że nie będą musieli się nawet męczyć w dogrywce.

I nie musieli. Ale los postanowił potrzymać ich w niepewności do samiutkiego końca.

Dramat Borussii. Była o krok od dogrywki

W 75. minucie gola dla gości strzelił Adeyemi i wówczas znaleźliśmy się na kursie do niezwykle emocjonującej dogrywki. Wydawało się nawet, że ostatecznie będziemy jej świadkami, lecz w samej końcówce doliczonego czasu gry sędzia przyznał Atalancie rzut karny, którego na gola zamienił Samardzić.

Gdy w szesnastce Borussii padał Krstović, wydawało się, że faul jest oczywisty – na głowie piłkarza Atalanty szybko pojawiła się krwawa plama, która była ostatecznym dowodem na to, że Bensebaini zwyczajnie kopnął go w łeb. Arbiter potrzebował jednak pomocy. Na szczęście jego koledzy odpowiadający za VAR stanęli na wysokości zadania i po wideoanalizie kibice z Bergamo niemal oszaleli z radości.

A po golu odlecieli razem ze swoimi ulubieńcami. Ostatecznie to La Dea przeszła do kolejnej fazy rozgrywek, a Borussia – wobec wyniku z Dortmundu sensacyjnie – odpada już na tym etapie. Włosi jakoś ratują swój honor w Lidze Mistrzów. Okej, nawet nie jakoś – robią to z głośnym przytupem.

Atalanta BC – Borussia Dortmund 4:1 (2:0)

  • 1:0 – Scamacca 5′
  • 2:0 – Zappacosta 45′
  • 3:0 – Pasalić 57′
  • 3:1 – Adeyemi 75′
  • 4:1 – Samardzić 90’+8 (rzut karny)

Fot. Newspix

11 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama