Postecoglou ostro o Tottenhamie. „To nie jest wielki klub”

Maciej Piętak

12 lutego 2026, 22:12 • 3 min czytania 5

Postecoglou ostro o Tottenhamie. „To nie jest wielki klub”

Ange Postecoglou w mocnych słowach ocenił swój były zespół. Australijczyk stwierdził, że Tottenham „nie jest wielkim klubem”.

Reklama

Były szkoleniowiec Nottingham Forest gościł w podcaście The Overlap zaledwie dzień po tym, jak Tottenham zwolnił Thomasa Franka w związku z fatalną sytuacją Spurs w tabeli i widmem walki o utrzymanie. Koguty w 2026 roku nie wygrały jeszcze meczu ligowego, choć rozegrały ich już osiem.

Postecoglou przejechał się po Tottenhamie

Postecoglou, który w poprzednim sezonie przełamał 17-letnią posuchę Tottenhamu wygrywając Ligę Europy, został zwolniony latem z powodu odległego, 17. miejsca w Premier League. Teraz Australijczyk zdiagnozował główne problemy klubu ze stolicy Anglii. Jego zdaniem, mimo posiadania infrastruktury na światowym poziomie, mentalność i finanse klubu nie przystają do elity.

Reklama

Zbudowali niesamowity stadion, mają niewiarygodne obiekty treningowe, ale kiedy spojrzysz na wydatki, a zwłaszcza na strukturę płac, to nie jest wielki klub. Widziałem to, gdy próbowaliśmy pozyskać zawodników – po prostu nie było nas na rynku, jeśli chodzi o graczy z tej półki – stwierdził Postecoglou.

Szkoleniowiec przypomniał konkretne sytuacje. Po swoim pierwszym sezonie, który Tottenham zakończył na piątym miejscu, domagał się piłkarzy gotowych na Premier League i walkę o Ligę Mistrzów. Na jego liście życzeń znaleźli się tacy gracze jak Pedro Neto, Bryan Mbeumo, Antoine Semenyo czy Marc Guehi. Zamiast tego klub sprowadził Dominica Solanke i trzech nastolatków. Do Spurs dołączyli Archie Gray, Lucas Bergvall oraz Wilson Odobert.

– Kiedy Arsenal potrzebuje piłkarzy, wydaje 100 milionów funtów na Declana Rice’a. Nie widzę, żeby Tottenham to robił – kontynuował Postecoglou, dodając, że problemem są nie tylko kwoty odstępnego, ale i pensje.

Działania Tottenhamu to zaprzeczenie klubowego hasła

Australijczyk odniósł się również do klubowego motta „To Dare Is To Do” (Odważyć się znaczy działać).

Kiedy wchodzisz do Tottenhamu, wszędzie widzisz to hasło. Jest ono wszędzie. A jednak ich działania są wręcz jego zaprzeczeniem. Niezależnie od tego, czy go lubisz, czy nie, oddajesz Danielowi Levy’emu honor, ponieważ, dzięki podążaniu bezpieczną ścieżką, zyskali nowy stadion i nowe obiekty. Myślę, że nie zdawali sobie sprawy, że aby wygrać, trzeba w pewnym momencie podjąć pewne ryzyko – a to jest DNA tego klubu – dodał.

Przytoczył jeszcze anegdotkę z dnia finału Ligi Europy. Daniel Levy miał podejść do niego i go „zmotywować”.

– Wiesz, byłem w siedmiu finałach i półfinałach. Nie wygraliśmy nic – powiedział.

Tottenham obecnie zajmuje 16. miejsce w Premier League z dorobkiem 29 punktów po 26 spotkaniach. Spurs mają tylko pięć oczek zapasu nad strefą spadkową.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Barcelona najadła się wstydu w Madrycie. I prosiła o dokładkę

Antoni Figlewicz
16
Barcelona najadła się wstydu w Madrycie. I prosiła o dokładkę
Reklama

Piłka nożna

La Liga

Barcelona najadła się wstydu w Madrycie. I prosiła o dokładkę

Antoni Figlewicz
16
Barcelona najadła się wstydu w Madrycie. I prosiła o dokładkę
Reklama
Reklama