SOLIDARNI z Edmundssonem. Weszło czuwa w intencji skrzywdzonego

Paweł Paczul

30 stycznia 2026, 15:04 • 4 min czytania 20

SOLIDARNI z Edmundssonem. Weszło czuwa w intencji skrzywdzonego

Dramat piłkarza Wisły Płock, Andriasa Edmundssona. Zawodnik ma ważny kontrakt ze swoim klubem, a ten nie chce go od razu puścić do innego, gdy to się Farerowi tylko zamarzyło. Czy będzie musiał zostać i dalej zarabiać u ciemiężycieli z Płocka, którzy porwali go z Chojnic i siłą kazali podpisać umowę, czy ten koszmar jednak się skończy? Serce się kraje, naprawdę. Andrias, trzymaj się!

Reklama

A mówiąc poważnie – dawno nie widzieliśmy tak spłakanego piłkarza, który za pośrednictwem mediów chce wymusić transfer. Są różne gierki menadżerskie, wiadomo, ale tutaj jest to po prostu kuriozalne. Edmundsson miał zamiar uderzyć we wzruszające tony, kiedy chlipał w ramię Meczyków, natomiast tak przesadził, że wyszedł karykaturalnie. Jak na tych filmach klasy Z, które w zamierzeniu twórców miały być poważne, tymczasem ludzie na nie chodzą, by się pośmiać.

No zobaczcie: – Jestem zdruzgotany. To trudne do zrozumienia, że klub, z którym tyle przeszedłem, tak mnie traktuje. Czuję się, jakby mnie nie było. Brak ludzkiego traktowania, zero zrozumienia dla moich marzeń i aspiracji, chyba nie o to powinno chodzić w sporcie, to jest bardzo niesprawiedliwe. Prawie wszyscy teraz udają zaskoczonych, chyba jedyną osobą rozumiejącą mnie jest trener Misiura, wiem, że dla niego ta sytuacja jest najbardziej niekorzystna, ale sam jako jedyny wyraził zrozumienie w rozmowie ze mną.

Reklama

Wisła nie puściła go do Oxfordu i – póki co – do Hellasu Verona, więc Edmundsson:

  • jest zdruzgotany
  • czuje się, jakby go nie było
  • jest nieludzko traktowany
  • stoi sam pośrodku świata, dookoła tysiąc spraw
  • idzie losu korytarzem, w niecodziennych życia tłach, odpoczywać będzie w biegu, póki serce w piersi gra

No dobra, tych dwóch ostatnich jeszcze nie powiedział (jeszcze!) – bo to utwór Tadeusza Woźniaka znany z Plebanii – ale przyznajmy, zaczął tak grubo, że mógłby. Niemniej jakichkolwiek słów by Farer nie używał, wszystko ogranicza się do tego, że dzidzia (on) chce batona (transferu), a tata (Wisła Płock) nie chce mu go dać.

Natomiast jeśli Edmundsson skarży się na „brak ludzkiego traktowania” to albo powinien powiadomić służby, albo się opamiętać, bo są na tym świecie ludzie traktowani w sposób niegodny i chyba by się z nim jednak zamienili na miejsca.

Pokrzywdzony człowiek mówi dalej: – To kuriozum. Już przed przerwą zimową informowałem klub wraz z agentami, że mogą spodziewać się ofert i moją intencją będzie spróbowanie sił za granicą. Chcieliśmy traktować się poważnie, tymczasem działacze od początku unikali odpowiedzi. Najpierw w grudniu unikano zapytania z Niemiec, ostatnio z Anglii z Oxford… A teraz, gdy pojawiła się oferta z Serie A, słyszę, że mam zostać, bo klub chce się wzmocnić. Może właśnie powinien wzmocnić się, wykorzystując te środki? Chyba jako klub miejski powinni być w stanie to ustalić? Z góry zaplanowano sobie, że nie sprzedadzą zawodników.

Trudno zrozumieć po co Edmundsson gra tą kartą, że klub jest miejski. Zdaje się, że jest miejski teraz, gdy nie chce go puścić, ale też był miejski, gdy Edmundsson chciał do niego przyjść, jak i był, a w zasadzie jest, kiedy Edmundssonowi płaci. Zatem co on jest nagle taki zmartwiony o konstrukcję finansową klubu? Dlaczego nie był wcześniej? Tyle pytań…

No, ale zdaje się, że Edmundsson po karierze chciałby pójść w dyrektory, bo już nawet zaplanował na co Wisła ma wydać pieniądze z jego odejścia – czyli na transfery.

„Może właśnie powinien wzmocnić się, wykorzystując te środki?”.

„Z góry zaplanowano sobie, że nie sprzedadzą zawodników”.

Wisła ma jakiś pomysł na tę rundę, ale skoro Edmundsson ma inny, to klub musi się dostosować do niego. A że kontrakty, umowy… Nieważne. Andrias ma marzenia. To jest najważniejsze.

Słuchaj: Stojilković też chciał odejść z Cracovii, ale nie płakał w mediach. Wynegocjowano – względem pierwszej oferty – z milion euro więcej od Pisy, to go Cracovia puściła. Jak cię Hellas tak bardzo chce, niech też zapłaci więcej, to i Wisła z większym zrozumieniem spojrzy na ofertę. Ewentualnie trzeba było myśleć wcześniej i wpisać sobie jakąś kwotę odstępnego do kontraktu. Nie wpisałeś, albo wpisałeś za wysoką – życie.

Co dalej? No dalej to już przemowa jak jak w oscarowym filmie. Edmundssona gra Russell Crowe, trzyma miecz w dłoni, przemawia do armii, zaraz ruszają na wroga…

Nie jestem maszyną, mam marzenia i aspiracje. (…) Chciałbym móc iść dalej, te oferty to była moja wielka szansa. Mam nadzieję, że klub w końcu zrozumie, że to nie tylko o nich, ale także o mnie i moim życiu, dla Wisły szansa na dokonanie drugiego rekordowego transferu w historii, a dla mnie szansa na dokonanie czegoś, czego praktycznie nie dokonał nikt z Wysp Owczych. Czegoś, o czym marzę od zawsze, do czego dążyłem, wyjeżdżając jako 16-latek z domu do akademii w Anglii.

Krople padają na klawiaturę. Nie można kontynuować tego tekstu. Andrias, bądź dzielny, błagamy cię… Wytrzymaj.

Wytrzymaj.

WIĘCEJ O TRANSFERACH NA WESZŁO:

Fot. Newspix

20 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Reklama