Ajax znokautowany w krajowym pucharze. Wyrównany rekord

Marcin Ziółkowski

15 stycznia 2026, 08:30 • 4 min czytania 4

W Holandii zanosi się powoli na trzeci z rzędu sezon mistrzowski dla PSV Eindhoven. Podopieczni Petera Bosza łączą dobrą grę w kraju z bardzo przyzwoitymi rezultatami w europejskich pucharach. Wiele drużyn może się od nich tego uczyć. Do tego grona należy zaliczyć Ajax. W legendarnym klubie znów dzieje się niedobrze. Właśnie dostał on srogie lanie w Pucharze Holandii – przegrał aż 0:6!

Ajax znokautowany w krajowym pucharze. Wyrównany rekord
Reklama

Amsterdamski koszmar trwa

W 2023 roku zatrudnienie Maurice’a Steijna okazało się wielką pomyłką. Ajax potrafił wtedy przegrać we wrześniu i w październiku pięć meczów na sześć (w tym 0:4 z Feyenoordem; mecz musiał zostać dokończony w innym terminie bez kibiców, bo przy 0:3 został przerwany) i wylądować bliżej strefy spadkowej niż tej walczącej o awans do europejskich pucharów. Podobnie było z końcówką poprzedniego sezonu i wypuszczeniem z rąk mistrzostwa Holandii. Komfortowa, bo dziewięciopunktowa przewaga nie wystarczyła. Niedawno do tej czarnej listy można było też dopisać angaż Johna Heitingi.

Joden powiedzieli po raz kolejny: „To potrzymajcie nam piwo”. W meczu 1/8 finału KNVB Beker (Puchar Holandii) w Alkmaar, amsterdamczycy dostali łomot od Kaaskoppen – było aż 0:6, patrząc z ich perspektywy. Według informacji Ajax Life, klub ze stolicy ma zwrócić kibicom pieniądze za bilety. Wynik to jedno, ale wstyd – drugie. To jedna z najwyższych porażek w historii klubu, a także wyrównanie najwyższej przegranej w XXI wieku.

Reklama

Już na etapie połowy stycznia można powiedzieć w przypadku Joden, że sezon jest do zapomnienia. 16 punktów straty do lidera z Eindhoven w lidze, a osiem meczów w fazie ligowej Ligi Mistrzów też chluby nie przynosi (jedną nogą Ajax jest poza TOP 24). Pucharowa wpadka tylko potwierdza kolejny zły w ostatnim czasie moment.

Ajax został rozwalcowany

Przed meczem mówiło się, że Fred Grim pozostanie tymczasowym szkoleniowcem Joden do końca sezonu. Niektórzy po klęsce w Alkmaar mogą nabrać wątpliwości. AZ bez porażki z Ajaksem jest już w ostatnich dziesięciu (!) meczach.

Ostatnia porażka Kaaskoppen w bezpośrednim starciu z legendarnym rywalem miała miejsce blisko cztery lata temu, także w Pucharze Holandii. Było to w półfinale krajowego pucharu – w marcu 2022 roku.

Już do przerwy było 3:0. W drugiej minucie Troy Parrott rozpoczął strzelanie na AFAS Stadion. Irlandczyk mający sezon życia (jesienią dublet z Portugalią i hat-trick z Węgrami dla kadry narodowej) trafił też w 33. minucie, a asystował mu… bramkarz. Przed przerwą do listy strzelców można było dopisać Peera Koopmeinersa, brata Teuna z Juventusu.

Kees Smit – niedawno grał z Jagiellonią, teraz trafi do Realu Madryt?

Zmiany nic nie wniosły. AZ w 47. minucie miał już czterobramkowe prowadzenie za sprawą Keesa Smita, który jest pod baczną obserwacją m.in. Realu Madryt. Ponad 20 minut Joden grali w dziesiątkę po brutalnym wejściu Owena Wijndala (były piłkarz AZ). Parrott trafił jeszcze po raz trzeci, a Ajax dobił Ibrahim Sadiq.

Gospodarze oddali aż 14 celnych strzałów. To była po prostu miazga – tak jakby na pucharowe starcie przyjechał trzecioligowiec, a nie wielki Ajax.

Kees Smit (cytowany przez Voetbal International) przyznał, że w przerwie gospodarze stwierdzili, że jeżeli zaczną dobrze drugą połowę, to mogą później iść na całość. Sam też nie wyobrażał sobie, że wygrana będzie aż tak przekonująca. Wynik końcowy to dla Ajaksu prawdziwy armageddon.

AZ Alkmaar to piąty ćwierćfinalista KNVB Beker – wcześniej awans wywalczyli piłkarze Twente Enschede, PSV Eindhoven, Go Ahead Eagles oraz Telstar.

Podopieczni Maartena Martensa zremisowali w grudniu bezbramkowo z Jagiellonią Białystok w Lidze Konferencji. Warto więc przypomnieć sobie nasze materiały z Alkmaar, a także teksty dotyczące Holendrów. 

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne kraje

Reklama
Reklama