Lazio zaliczyło czterominutową awarię i to Roma rządzi w Rzymie!

redakcja

Autor:redakcja

18 listopada 2017, 20:30 • 3 min czytania

Reklama
Lazio zaliczyło czterominutową awarię i to Roma rządzi w Rzymie!

Sobotę mamy dziś konkretną, przecież gdzie nie spojrzeć, tam hit i z pewnością derby Rzymu w tym festiwalu piłkarskich emocji miały grać jedną z głównych ról. Tak się stało, spotkanie ostatecznie nie rozczarowało, choć też trzeba przyznać, że panowie piłkarze z Romy i Lazio mieli dłużej fajrant, bo zaczęli widowisko dopiero po 45 minutach. Jednak kogo w żółto-czerwonej części Rzymu będzie to obchodzić? Najważniejsze, że miasto znowu jest ich.

Reklama

O sukcesie zadecydowały pierwsze minuty drugiej połowy. Bastos, który do tamtej pory rozgrywał naprawdę przyzwoite zawody, nagle się wyłączył i z tej niespodziewanej awarii Roma chętnie skorzystała. Najpierw reprezentant Angoli wykonał niepotrzebny wślizg w szesnastce i sędzia wskazał na wapno – można dyskutować, ile Kolarov dołożył od siebie, ale wszystko zaczęło się od lekkomyślności Bastosa. Perotti wykorzystał karnego – z takim spokojem, jakby kupował bułki na śniadanie – i Roma wyszła na prowadzenie. A to nie koniec prezentów od Bastosa, bo parę minut później stracił piłkę w środku boiska, po chwili Nainggolan miał sporo miejsca przed polem karnym, więc uderzył i zrobił to na tyle dobrze, że piłka wpadła do bramki. 2:0.

Niby tak po ludzku szkoda tego Bastosa, ale z drugiej strony dobrze, bo wszystko się wtedy rozkręciło. Pierwsza połowa była taka… hm, ekstraklasowa? Kojarzymy te polskie hity, kiedy z dużych chmur spada niezauważalna mżawka i tutaj zapowiadało się podobnie. Temperatura skoczyła głównie na samym początku – gdy sędziowie drobną chwilę ociągali się z nieuznaniem gola Immobile po spalonym – a później wszystko siadło. Lazio najwyraźniej uznało, że skoro jedna prostopadła piłka do włoskiego napastnika przeszła, to może klasyczny dla siebie styl konstruowania akcji uprawiać do woli. Roma jednak się połapała i łatwo kasowała coraz mniej liczne próby umownych gości, trzeba jej to oczywiście zapisać na plus, ale już gorzej było w ofensywie. Starał się głównie Dżeko, lecz jego dwa strzały musiał wyjąć każdy poważny bramkarz świata – takim jest Strakosha – natomiast trzeci nieznacznie minął bramkę.

W sumie Lazio nie ma więc co zrzucać wszystkiego na Bastosa, bo po prostu samo nie zrobiło na tyle dużo, by Romę dzisiaj ograć. Po szybkich dwóch ciosach biało-błękitni próbowali się otrząsnąć, ale też do tych prób trudno mieć specjalne przekonanie, trochę szumu zrobili wprowadzeni Nani, Lukaku i to właściwie tyle. Pomóc musiała więc Roma, takie to były uprzejme derby. Malonas w idiotyczny sposób zagrał piłkę ręką w polu karnym, na początku sędzia tego nie dostrzegł, ale z pomocą VAR zobaczył to, co wszyscy telewidzowie – ewidentna jedenastka. Immobile szansę wykorzystał i liczyliśmy, że Lazio dociśnie pedał gazu. Niestety, parę wrzutek na mniejszy lub większy chaos i to było raczej wszystko, co potrafiło zaproponować.

Roma – Lazio 2:1

Reklama

Perotti 49’ Nainggolan 53’ – Immobile 72’

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Serie A

Reklama
La Liga

Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Wojciech Górski
0
Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki