Mistrz świata kontuzjowany. Może nie zdążyć na mundial

Marcin Ziółkowski

13 kwietnia 2026, 19:20 • 3 min czytania 0

Reklama
Mistrz świata kontuzjowany. Może nie zdążyć na mundial

Sezon Premier League wkracza w decydującą fazę. Nie brakuje kibiców, którzy nadal wierzą w udaną remontadę Manchesteru City. Emocji jest też w bród, jeśli mowa o dolnej części tabeli. W walkę o utrzymanie uwikłany jest Tottenham Hotspur, w rok od wygrania pierwszego po 17 latach trofeum. Koguty mają duży problem, bo Cristian Romero z dużym prawdopodobieństwem nie zagra już w tym sezonie Premier League.

Reklama

Romero wypada z gry. Nadal walczy jednak o występ na MŚ

Nie jest to dobry czas dla kibiców Tottenhamu. Patrząc 365 dni wstecz – przez klub przewinęło się trzech trenerów. Choć w ostatnim czasie zespół przejął Roberto De Zerbi, nie wydaje się on odpowiednim człowiekiem do ratowania sezonu. Włoski taktyk, który uwielbia grę proaktywną i ofensywną, nie jest specjalistą od umiejętnej gry w obronie.

Władze klubu uważają prawdopodobnie, że w tym szaleństwie może być metoda. Ryzyko spadku do Championship potęguje teraz także fakt, że z gry wypada kapitan zespołu Cristian Romero. Argentyńczyk doznał urazu w spotkaniu z Sunderlandem. Stoper opuścił murawę w 70. minucie.

Reklama

Choć blisko 28-letni Romero już na boisku pokazał, że ból jest duży, kibice mieli iskierkę nadziei, że to po prostu normalna reakcja po odniesionym urazie. Niestety, fani Tottenhamu wiedzą już, że Argentyńczyk nie zagra w lidze do końca sezonu. Uszkodzeniu uległo więzadło poboczne przyśrodkowe.

Pauza wyniesie od sześciu do ośmiu tygodni, co w praktyce oznacza minimum półtora miesiąca przerwy. Informacja ta brzmi jak wyrok w obliczu fatalnej sytuacji Kogutów w Premier League. Tottenham jest na 18. lokacie w tabeli ligowej, co oznacza, że przy zachowaniu tej pozycji do końca rozgrywek, po raz pierwszy od 1978 roku wyląduje na drugim poziomie rozgrywkowym.

Wiadomość o kontuzji przekazał Sami Mokbel z BBC. Nie wiadomo jeszcze co z udziałem Romero na mistrzostwach świata, które rozpoczynają się w połowie czerwca. Trudno wyobrazić sobie, aby tak ważny piłkarz dla składu Lionela Scaloniego nie został wybrany do listy powołanych pod kątem obrony tytułu. Romero w eliminacjach do MŚ 2026 zagrał w 15 z 18 meczów, w każdym od pierwszej minuty. Pozostałe pojedynki obserwował „z kanapy”, bowiem był kontuzjowany.

Romero już nie zagra w Tottenhamie?

Na początku roku Romero dał mocno do zrozumienia, że sytuacja w klubie nie należy do najprzyjemniejszych. Argentyńczyk napisał na początku stycznia na Instagramie:

Reklama

– W czasach jak te, inni ludzie powinni wyjść przed szereg i mówić, ale tak się nie dzieje, zresztą od wielu lat. Pokazują się tylko wtedy, gdy idzie dobrze, aby powiedzieć parę kłamstw. Zostajemy tu, aby pracować, razem walczyć i dać z siebie wszystko, aby odwrócić sytuację. Zwłaszcza w takim momencie, cisza, cięższa praca i parcie do przodu to część futbolu. Wszyscy bądźmy razem, a będzie łatwiej.

Thomas Frank przyznał wtedy po fakcie, że Romero jako kapitan robi wiele rzeczy dobrze, a każdy młody lider popełnia czasem błędy i wolałby, aby takie rzeczy nie wychodziły do mediów, a pozostawały wewnątrz klubu. Niewykluczone, że latem stoper zmieni klub. W ostatnich miesiącach w kontekście Argentyńczyka wymieniało się choćby Real Madryt.

Tottenham do siedemnastej lokaty traci obecnie dwa punkty. Do końca sezonu Premier League pozostało sześć kolejek.

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama