Aliou Cisse, który w 2018 roku na mistrzostwach świata pokonał reprezentację Polski, przed rokiem przejął libijską kadrę. Egzotyczna przygoda Senegalczyka zamknęła się na zaledwie dziesięciu meczach. Na swoim Instagramie ogłosił rezygnację, a afrykańskie media informują, że powodem były kilkumiesięczne zaległości w wypłatach.
W marcu 2025 roku Aliou Cisse wrócił do trenowania. Zwolniony w październiku 2024 roku z funkcji selekcjonera reprezentacji Senegalu ponownie przejął drużynę narodową – tym razem Libii.
Selekcjonerem libijskiej kadry został w połowie eliminacji do mistrzostw świata. Po czterech kolejkach Rycerze Morza Śródziemnego na koncie mieli siedem punktów. Udało im się pokonać takie tuzy, jak Mauritius i Eswatini, ale też zremisować z Kamerunem. Już pod wodzą Cisse przegrali tylko jeden z sześciu pozostałych meczów, ale ten najważniejszy – z Kamerunem.
Szybki koniec przygody
Libijczycy eliminacje skończyli na trzecim miejscu, z trzypunktową stratą do drugiego Kamerunu, który załapał się do kontynentalnych play-offów. Po przegranych eliminacjach Cisse poprowadził Libię w trzech sparingach oraz przegranym o awans na Arab Cup meczu z Palestyną. Na tym jego przygoda w roli selekcjonera tej kadry się zamknęła.
8 kwietnia Cisse na swoim Instagramie ogłosił, że rezygnuje z dalszego prowadzenia Libii. Jego kontrakt miał obowiązywać do 2027 roku i zawierał opcję przedłużenia umowy o dwanaście miesięcy. Co ciekawe, to nie pierwsza taka sytuacja tego trenera. Głośno było także o wielomiesięcznych pensjach, których nie wypłacił mu Senegalski Związek Piłki Nożnej, a sprawa wyciekła tuż przed PNA 2024.
Wyświetl ten post na Instagramie
– Ten marzec był dla mnie wyjątkowy, ponieważ miał wtedy miejsce mój ostatni mecz w roli trenera reprezentacji Libii. Ta przygoda była niezwykle wzbogacająca, zarówno pod względem zawodowym, jak i osobistym. Nie mogłem więc odejść bez kilku słów pożegnania. Do sztabu i zawodników – pomimo trudności, z którymi się spotykaliśmy, jestem dumny z naszej wspólnej pracy i osiągniętych rezultatów.
– Mam wielką wiarę w tę drużynę i nie mam wątpliwości, że będziecie kontynuować swój wysiłek, aby pomóc ją rozwinąć. Libijscy kibice, pragnę podziękować Wam za ciepłe przyjęcie, za Waszą pasję i wsparcie. Nigdy Was nie zapomnę. Wiem, że nasi rycerze zawsze mogą na Was liczyć. Życzę Wam wszystkiego najlepszego na przyszłość.
Media: Brak wypłaty przez osiem miesięcy
Trudnościami, o których pisał Cisse, miały być finanse. Według doniesień portalu Foot Africa Cisse oraz jego sztab przez osiem miesięcy mieli nie otrzymywać od libijskiej federacji wynagrodzenia. W ostatnich tygodniach niektóre zaległości miały zostać uregulowane, ale 50-latek ponoć zdecydował się odejść, bowiem nie miał gwarancji, że taka sytuacja się nie powtórzy. Prezydent libijskiej federacji, Abdulmola Al Maghribi, swego czasu publicznie przyznawał, że projekt wiąże się ze znacznymi ograniczeniami finansowymi.
Aliou Cissé resigns as Libya national football team coach after 8 months unpaid
Leaves despite contract until 2027.
Record: 10 games — 3W, 5D, 2L.#FootballIntel #Libya #Cisse pic.twitter.com/BgOm15SKcH— Football Intel Africa (@_footballintel) April 9, 2026
Na brak pracy Cisse prawdopodobnie długo narzekać nie będzie, gdyż lada moment ma zostać ogłoszony selekcjonerem reprezentacji Angoli. Z Angolą zresztą Libia rywalizowała w eliminacjach. Pod wodzą Cisse najpierw zremisowała z Angolczykami 1:1, a w rewanżu wygrała na wyjeździe 1:0. Podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej Angola żadnego meczu nie rozegrała. Ostatni raz na boisko wyszła w grudniu 2025 roku podczas Pucharu Narodów Afryki. Zdobyła dwa punkty i nie załapała się do 1/8 finału.
Angola byłaby trzecią reprezentacją dla Cisse. Selekcjonerem Senegalu był od 2015 roku. Za jego kadencji Senegal po 16 latach wrócił na mistrzostwach świata. Na mundialu w Korei i Japonii, który był dla Senegalu debiutanckim, Cisse pełnił zresztą funkcję kapitana. Jako trener poprowadził kadrę na dwóch mundialach. Przede wszystkim jednak pod jego wodzą Lwy Terangi w 2022 roku pierwszy raz wygrały Puchar Narodów Afryki.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Napastnik się obraził, bo nie mógł wykonać rzutu karnego
- Liverpool nie gra, żeby wygrać. Tylko, żeby przetrwać
- 18 razy i koniec. Simeone wreszcie przełamał klątwę
fot. Newspix