Szlachetne serce byłego gracza Borussii. „Kończą mi się pieniądze”

Marcin Ziółkowski

03 kwietnia 2026, 15:18 • 5 min czytania 6

Reklama
Szlachetne serce byłego gracza Borussii. „Kończą mi się pieniądze”

Gdy powspominamy sobie czasy Borussii Dortmund i trójki Polaków w tym klubie, Neven Subotić także jest obecny w pięknej historii napisanej w tej części Niemiec. Juergen Klopp stworzył wtedy kolektyw pełen werwy, który nie tylko dwukrotnie wywalczył mistrzostwo kraju, ale też stał się projektem śledzonym z uwagą przez wielu neutralnych kibiców. Wspomniany już Subotić jako człowiek zawsze był swego rodzaju oryginałem. W Berlinie, gdy grał w Unionie, podróżował na treningi komunikacją miejską.

Reklama

Kilka lat po zakończeniu kariery przyznaje jednak, że powoli kończą mu się środki. Warto tu jednak podkreślić – to historia byłego piłkarza, która jest inna od wszystkich. Daleko tej opowieści do podsumowania, że to człowiek, który po zakończeniu kariery szybko trafił na życiowe dno.

Subotić sporo wydaje. Dzięki temu najbiedniejsi mają wodę

Co porabia Neven Subotić w wolnym czasie? Otóż były zawodnik głównie kojarzony z sukcesami w Borussii Dortmund postawił sobie ponad dekadę temu za misję zwiększenie dostępu do wody ludziom ze wschodniej Afryki. Jego fundacja o nazwie well:fair działa od 2012 roku. Przedmowę do jego książki napisał Juergen Klopp i powiedział tam wprost – Neven zaczął przeobrażać się z piłkarza w świętego.

Subotić bardzo docenił te słowa, bo doskonale zna szkoleniowca. Wspomniał w rozmowie dla Sport Bildu, że z chęcią napiłby się z nim piwa, bo w czasach wspólnej pracy Klopp miał na głowie bardzo wielu ludzi.

– To wspaniały wyraz docenienia, zwłaszcza od kogoś, kto jest bardzo uważny z doborem słów. Jednocześnie on doskonale wie jak doceniać ludzi. Trudno jest być świętym, ja też popełniam błędy (…) Byłbym przeszczęśliwy, gdybym spotkał się na piwo z Juergenem Kloppem. On ukształtował moje życie, nigdy nie mieliśmy chwili dla siebie. Miał na głowie 30 zawodników, którymi się zajmował. Byłoby naprawdę miło oddać się z nim refleksji, poznać jego zdanie.

Reklama

Od 2012 roku Subotić prowadzi fundację, której celem jest zapewnienie dostępu do wody w najbiedniejszych zakątkach Afryki. Były serbski stoper przyznał, że zachłanność życia piłkarza i brak kontroli to dwa z powodów, które doprowadziły go do refleksji. Mimo tego, że jego działania ułatwiają życie wielu osobom, Subotić zdaje sobie sprawę, że czas leci nieubłaganie i on nigdy młodszy już nie będzie.

– Dla mnie ta misja to błogosławieństwo, ale czasem też przekleństwo. Widzę jak życie ucieka mi przed oczami, ale nie chcę uciekać od pracy. To coś, co jest całkowitym przeciwieństwem mnie z początków kariery piłkarskiej. Na pewnym etapie, nie było kontroli ani trochę. Były szybkie auta, willa z jacuzzi, działania bez przemyślenia.

Reklama

– Wszystko zmieniło się w 2010 roku. Zapragnąłem nad tym zapanować i po dwóch latach założyłem fundację. Po zakończeniu kariery, całkowicie się jej oddałem. Poprzez pieniądze, czas, myśli. Według danych, zapewniliśmy dostęp do wody blisko 440 tysiącom ludzi (…) Odnosiłem sukcesy przy 80 tysiącach ludzi. To jest po prostu piękne, ale świata się tym nie uratuje.

Neven Subotić podkreśla, że bardzo dużo dają mu wszelakie partnerstwa. Fundacja potrzebuje finansowania, aby móc kontynuować udzielanie pomocy. Były piłkarz przyznał, że jego pieniądze są już na wyczerpaniu, a zainwestował w działanie dla ludzi ponad cztery miliony euro.

– W pierwszym roku działalności mieliśmy obroty na poziomie 76 tysięcy euro. Teraz mamy nieco poniżej pięciu milionów euro rocznie. Mamy partnerstwa korporacyjne, program ambasadorski. To pozwala nam osiągać więcej i dotrzymywać obietnic na 100 procent (…)

Tak [to wszystko z prywatnych pieniędzy Suboticia – przyp. MZ], więc wkrótce pieniądze mi się skończą. Przekazałem około czterech milionów euro, pracuję w ramach wolontariatu. Grałem zawodowo w piłkę przez 14 lat, ale pensje były w brutto. Nie miałem tylu wspaniałych lat z pensją w milionach. Moje pieniądze są ograniczone. Dlatego partnerstwa są tak ważne, bo pomagają mi pokryć koszty fundacji.

Reklama

Znany z Borussii Dortmund zawodnik po karierze zamieszkał w dobrze sobie znanym mieście. Tutaj znalazł spokój po latach przeprowadzek i życiowych zmian. Najbliższe otoczenie powoduje, że czuje się jakby miał drugą rodzinę.

– Mieszkam w Dortmundzie, bo tam mieści się fundacja. Po rozstaniu z dziewczyną, to było centrum mojego życia. Przez cały jego bieg, relacje niszczyły się z uwagi na moje przeprowadzki. Ucieczka z Jugosławii, deportacja z Niemiec, nowy początek w USA, powrót do Moguncji. Jestem oddzielony od rodziny od 20 lat.

Reklama

– Moja fundacja dała mi nową. Osoba, z którą współpracuję, mieszka z mężem i dwulatką nade mną. Piętro niżej – kolejny przyjaciel ze swoimi najbliższymi, a znam go przez fundację. Najpiękniejsze dni to te, w których biorę córkę sąsiadki z góry i idziemy na zakupy do Rewe i kiedy oglądamy przejeżdżające pociągi z mojego okna. Uwielbiam być takim wujkiem. Gdyby nie to, 14 godzin dziennie spędzałbym wyłącznie przed komputerem.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama